Gdy Harry wyszedł rzuciłam się na łóżko, z moich oczu łzy płynęły same. Próbowałam zasnąć, ale nie mogłam za bardzo martwiłam się o Willa, który na dodatek nie chciał odebrać ode mnie telefonu. Postanowiłam wykraść się z domu i zobaczyć co z nim. Zeszłam na dół, ale że zobaczyłam chłopaków siedzących na kanapie, nie mogłam tego zrobić, poszłam do kuchni pod pretekstem picia i wróciłam na górę. Weszłam do pokoju, otworzyłam okno, weszłam na rurę i postanowiłam po niej zejść na dół.
- Wiki dasz radę, dasz radę...- mówiłam sobie dopóki nie dotknęłam stopami ziemi- No nie było tak źle- zaśmiałam się.
Od razu pobiegłam do bramy, wyszłam i popędziłam na autobus, ale niestety o tej godzinie już nie było żadnego, czekał mnie długi spacer. Próbowałam skontaktować się z chłopakiem, ale nadal słyszałam tylko sygnał.
***
Harry's POV:
Siedziałem z chłopakami w salonie i oglądaliśmy jakiś nudny film. Nadal byłem wściekły na tego "jej przyjaciela". Wstałem z kanapy:
- Dobra jestem zmęczony, dobranoc.
- Dobranoc- odpowiedzieli chórem, a ja udałem się do góry.
Gdy przechodziłem obok pokoju Wiki, nie usłyszałem już szlochania - pewnie śpi - pomyślałem. Tak bardzo chciałem zobaczyć jak śpi, na pewno wygląda jak aniołek. Moja pokusa była silniejsza ode mnie, otworzyłem drzwi od jej pokoju, zapaliłem światło i mnie zamurowało. Nie było jej, okno było otwarte.
- Uciekła- wysyczałem przez zęby.
Zbiegłem na dół, chwyciłem kluczyki od samochodu:
- Idę się przewietrzyć- powiedziałem chłopakom, którzy nadal dziwnie się na mnie patrzyli.
Wyszedłem z domu, od razu wsiadłem do samochodu i odjechałem. Nie wiedziałem gdzie jechać, ale musiałem ją znaleźć.
***
Wiktoria Pov:
Nareszcie doszłam do mieszkania Willa, dzwoniłam do drzwi, ale nie chciał mi otworzyć. Zorientowałam się, że w torebce nadal mam klucze, które kiedyś mi dał, prze kluczyłam drzwi, weszłam do środka i zobaczyłam siedzącego Willa na kanapie ze zdziwieniem w oczach.
- Will tak cię przepraszam, nie myślałam że Harry może cię uderzyć- podbiegłam do niego i mocno przytuliłam, jednak on się ode mnie odsunął.
- Wiki, wiesz że jesteś moją najlepszą przyjaciółką, ale skoro za każdym razem on zobaczy mnie z tobą i będzie chciał mnie uderzyć, to nie wiem czy to ma sens. A jak uderzy kiedyś ciebie, pomyślałaś kiedyś o tym?- zapytał mnie Will.
- Proszę cię, on się opanuje obiecuje ci nie chce stracić takiego przyjaciela...przepraszam- zaczęłam mówić przez łzy.
- Już się nie gniewam, ale proszę cię wolałbym zostać sam... zadzwonię jutro, okej?
- Nie ma sprawy, do zobaczenia- podeszłam do drzwi- jeszcze raz cię przepraszam- otworzyłam je i wyszłam.
***
Szłam przez puste ulice Londynu, zastanawiając się czy nie wycofać się z tego? Mam teraz tyle kłopotów. ciągle się stresuje? Zastanawiałam się nad swoim życiem, gdy nagle poczułam jak ktoś łapię mnie za rękę i zaciąga do samochodu...
Autor: Payne
5 komentarzy i dodajemy kolejny rozdział :*
Super chcę jak najszybciej kolejny
OdpowiedzUsuńale ekstra kiedy następny
OdpowiedzUsuńDawaj pisz pisz pisz
OdpowiedzUsuńKiedy kiedy następny prosze pisz
OdpowiedzUsuńPisz!!!
OdpowiedzUsuńPiscie kolejny!!! :3
OdpowiedzUsuń