piątek, 24 stycznia 2014

Rozdział 25

Ciszę panującą w pomieszczeniu przerwał, głośny odgłos otwierających się  drzwi.- Hej, stary masz pożyczyć...- mówił wchodzący do pomieszczenia wysoki, umięśniony blondyn, jednak gdy mnie ujrzał nie dokończył zdania. Mike i ja zerwaliśmy kontakt wzrokowy, kierując go na chłopaka.
- No hej David. Co u tam u ciebie?- zapytała mój współlokator podchodząc do nieznajomego.
- Mike nie myślałem, że umiesz wyrwać taka laskę- powiedział bezimienny dla mnie, mówił to szeptem, ale i tak to słyszałam, a moje policzki natychmiast oblał rumieniec.
- Zamknij się!- mówił Mike przy czym uderzył go lekko w ramię- David poznaj moją współlokatorkę Wiktorię, Wiktoria to mój przyjaciel David- mówił gestykulując rękami.
David zbliżył się do mnie i przytulił, co odwzajemniłam. Po krótkiej chwili się od siebie oderwaliśmy.
- Miło mi cie poznać, David- powiedziałam posyłając mu uśmiech.
- Mi ciebie też Wiktoria- po czym wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
                                                            ***
Harry's POV:
Obudziłem się i usilnie próbowałem znaleźć Wiktorie i ją do siebie przytulić. Zawiodłem się nie było jej. Podniosłem się na rękach, przeciągając się i przecierając jeszcze zmęczone oczy.
- Mhhh.... Pewnie zeszła na dół zrobić dla mnie pyszne śniadanko- powiedziałem sam do siebie.
Na samą myśl jej w mojej koszulce, robiącej śniadanie, przeszedł mnie dreszcz pożądania. Zsunąłem moje bose stopy na biały dywan znajdujący sie na podłodze, ruszyłem w kierunku drzwi, otworzyłem je, zeszłęm po cichu po schodach, weszłem do kuchni, jednak tam jej nie było.
- No nie jednak nie robi mi śniadania...- zaśmiałem się sam do siebie. Zajrzałem w każdy możliwy kąt domu i nigdzie jej nie było.}
- Ej, coś się stało?- zapytał mnie Zayn, który właśnie zszedł na dół.
- Nie widziałeś może Wiktorii?
- A była tu?- zapytał.
- No była...- powiedziałem z zakłopotaniem.
- No wiesz poradziłem jej, żeby uciekła zanim się obudzisz, żeby nie musiała cię z rana oglądać- zaczął pokazywać na mnie palcem- bo wyglądasz okropnie.
- Hahahaha, bardzo śmieszne Zayn, spójrz lepiej na siebie- powiedziałem i ruszyłem po schodach do swojego pokoju.
Sięgnąłem telefon i wybrałem numer MOJEJ DZIEWCZYNY, o jacie nigdy mi sie to nie znudzi.
Usłyszałem 3 sygnały i po chwili roześmiany głos Wiktorii.
- Hej, Harry coś się stało?- zapytała.
- Wiesz właśnie wstałem i nie było cie przy mnie...
- O wiesz nie mogłam spać, więc pojechałam porozmawiać z Willem, wzięłam swoje rzeczy i jestem właśnie w akademiku- mówiła dosyć szybko, usłyszałem śmiech i rozmowę jakiś chłopaków, i krzyk Wiktorii ,, No przestańcie gadam przez telefon".
- Kto to?!- zapytałem trochę zły.
- A wiesz mój współlokator i jego przyjaciel, musze kończyc pogadamy potem, okej?
- No dobra, zadzwonie, kocham cię
- Ja ciebie też, Harry- powiedziała i sie rozłączyła.
Byłem poddenerwowany tym, ze jest w pokoju z chłopakiem, nie podoba mi sie że bedzie ją widział jak śpi, sie śmieje, uczy się.... Dobra Harry ogarnij się KOCHA CIEBIE.
                                                               ***
Wiktoria POV:
Właśnie spotkałam się z Samantą, w naszej ulubionej kawiarni, skąd jest przecudowny widok na panoramę Londynu.
- Hej Wiki- uściskała mnie na przywitanie Sam.
- Hej, co u ciebie?- zapytałam
-Cudownie, lepiej mów jak u ciebie, jak współlokator, ładny nie?
- Sam... No dobra ładny jest, ale nie interesuje sie nim- powiedziałam stanowczo.
- Co?! Dlaczego?!- wprost wykrzyczała, tak że aż ludzie się nas spojrzeli.
- Sam, bądź ciszej. Nie interesuje się nim bo spotykam sie z Harrym...- powiedziałam zawstydzona,od razu spuściłam głowę.
- Serio?! Od kiedy? Gdzie? Jak? Dlaczego mi nie powiedziałaś?- zaczęła zadawać masę pytań.
- Dobra po kolei, zaraz ci wszystko powiem....- zaczęłam jej opowiadać wszystko od początku.
                                                              ***
Właśnie wracam ze spotkania z Sam, ta dziewczyna kiedyś mnie dobiję psychicznie. Na sama myśl uśmiech wkradł się na moją myśl. Mijałam właśnie małą pizzerie na rogu, gdy dostrzegłam na oknie, ogłoszenie:
,, Poszukujemy do pracy, kelnera, musi być odpowiedzialny, punktualny, bedzię pracował na wieczorne zmiany".
Od razu skierowałam się do drzwi, weszłam do środka czym poinformował mały dzwoneczek. Podeszłam do lady.
- Przepraszam, ja w sprawie ogłoszenia o pracę, jest aktualne?- zapytałam chłopaka, który stał za ladą.
- Jasne, zaczekaj zawołam szefa- powiedział i zniknął.
Po może 5 minutach podszedł do mnie mężczyzna w średnim wieku z widoczna już łysiną.
- Jestem Rob Arthur, pani w sprawie ogłoszenia?
- Tak, nazywam sie Wiktoria Foster.
Podaliśmy sobie ręce i usiedliśmy na czarnych kanapach mieszczących sie na końcu lokalu.
 20 minut później
- Bardzo mi miło i witam panią na pokładzie, zapraszam za tydzień Tom ci wszystko pokażę, do zobaczenia- powiedział podając mi rękę.
- Dziękuje bardzo, do widzenia- podałam mu rękę i wyszłam na zewnątrz.
- Wiktoria dostałaś właśnie pracę, gratuluje- powiedziałam szeptem do siebie. Idąc z powrotem na kampus usłyszałam dźwięk telefonu.
,, Mam złe, wieści możesz do nas przyjść, czekają na nas goście
                                                                                                 Harry xx "


Autor: Payne :)
Dzisiaj piątek, więc tak jak obiecujemy rozdział.... Piszcie co myślicie <3

17 komentarzy:

  1. Fajny rozdział myśle że dalsza część będzie równie ciekawa co poprzednie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ten blog ♥
    Superowy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny rozdział
    kocham tego bloga

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny kiedy następny

    OdpowiedzUsuń
  5. fajny jestem ciekawa co się wydarzy w następnym
    świetny blog

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny rozdziała mam nadzieje że następny niedługo się pojawi

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajny nie moge się doczekać następnego

    OdpowiedzUsuń
  8. fajny kiedy następny

    OdpowiedzUsuń
  9. ŚWIETNY!!! kiedy następny:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajne , czejam na next ❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń