Harry's POV:
Właśnie stoję na strzelnicy, a kolega Louisa- Bob pokazuje mi bronie.
- No dobra to, tą- powiedziałem i pokazałem na jeden z modeli broni- Ile?- zapytałem się o cenę, na co Bob pokazał mi kartkę na której znajdowało się dużo liczb- Chyba, żartujesz?!- cena była lekką przesadą.
- No, nie takie są teraz ceny, przykro mi- powiedział na co podniosłem pytająco brwi- no dobra, niech ci będzie znamy się już dłuższy czas, a poza tym przyjaźnisz się z Louisem, mogę skreślić jedno zero- powiedział i podał mi jeszcze raz kartkę z poprawką- To co?- zapytał się.
- Okej, może być, poczekaj mam pieniądze w samochodzie- powiedziałem i poszedłem do samochodu, który był na parkingu.
Jak dobrze, że mamy teraz 3 miesiące wolnego, żadnych sesji, żadnych wywiadów, żadnych koncertów. Mogę się dzięki temu skupić na moim planie, odzyskania Wiki.
***
Wiktoria POV:
Powoli otworzyłam oczy, obejrzałam się dookoła siebie i zauważyłam, że nie jestem już przywiązana tylko leże na kanapie, przykryta kocem. Czyżby Mike'owi zrobiło sie żal? Nie, to nie możliwe. Gdy wstałam, zobaczyłam, ze w pomieszczeniu jest pusto, od razu podbiegłam do drzwi, mając ogromną nadzieję, ze będą otwarte, nacisnęłam lekko klamkę i o dziwo drzwi się otworzyły. Wyszłam po cichu z pomieszczenia, zamykając za sobą najciszej jak potrafię drzwi i gdy się odwróciłam, aby stąd iść maja twarz napotkała twarz Mike'a.
- A gdzie moje kochanie się wybiera, co?- zapytał sie z uśmieszkiem na twarzy, gładząc mój policzek. Ja nie miałam zamiaru odpowiadać, co chyba trochę go wkurzyło, ponieważ jego oczy pociemniały, szczęka się zacisnęła- Odpowiedz- powiedział stanowczo, trzymając mnie za nadgarstek coraz mocniej go ściskając.
- Wypuść mnie- powiedziałam głośno i poważnie, nie myślałam, ze się na to zdam, jednak po chwili pożałowałam tego, bo Mike wyciągnął z tylnej kieszeni scyzoryk, przyłożył mi go na szyje, moje serce zamarło.
- Jeszcze raz mi się sprzeciwisz, to pożałujesz, przecież wiesz, ze nawet teraz mogę cie zabić, więc uważaj na to co robisz- mówił, a mój oddech był coraz szybszy- Rozumiesz?!
- Taaak- powiedziałam cicho.
- To dobrze, a teraz chodź, mam dla ciebie pewną propozycje- powiedział i załapał mnie za ręką splatając nasze palce, poszliśmy w nieznanym mi kierunku.
Po chwili Mike, otworzył drzwi od jakiegoś pomieszczenia, a ja zaniemówiłam. Nie myślałam, że w tak brzydkim budynku od zewnątrz, jest tak piękny w środku. Pokój , był bardzo duży znajdowała się tam skórzana kanapa, dwa fotele, piękne dębowe meble, wielki telewizor na ścianie, po prawej stronie znajdowały sie duże przesuwane drzwi, a za nimi było wielkie mahoniowe łóżko i dwie szafki nocne. Natomiast po lewej stronie były kolejne szklane drzwi, za którymi znajdowała się łazienka, w której była duża wanna. Przyglądałam się całemu pomieszczeniu z niedowierzaniem.
- Skończyłaś?- zapytał sie Mike'a z uśmieszkiem na twarzy.
- Taa, czyj to pokój?- zapytałam się.
- Mój- powiedział- weszliśmy do pokoju, a chłopak od razu usiadł na kanapie, a aja nadal stałam przy drzwiach- wchodzisz, czy nie?- zapytał się ze śmiechem. Ja weszłam do środka i usiadłam na fotelu obok.
- Po co mnie tu przyprowadziłeś?-zapytałam się niepewnie.
- Po pierwsze teraz będziesz przez pewien czas mieszkać tutaj za mną- zrobił szczególny nacisk na ze mną- a po drugie, mam dla ciebie propozycje- powiedział.
- Jaką?- zapytałam się.
- Słuchaj, ukradłem kiedyś już laskę Harry'emu, na co ona potem się zabiła- przeszedł mnie dreszcz- no i wiesz, powiedziałem Harry'emu, że jeśli chce cię odzyskać ma odejść z One Direction i napaść na bank, a że jest taki głupi to to zrobi- powiedział sie śmiejąc.
- Co, on nie może tego zrobić załamie się- powiedziałam chodząc po pokoju, na co chłopak cały czas się na mnie patrzył.
- Dlatego tu jesteś ty- mówił, na co ja uniosłam pytająco brwi- wiem, że nie chcesz żeby to zrobił, więc teraz do niego zadzwonisz i powiesz, że z tobą wszystko dobrze i chcesz ze mną być, no i że nie chcesz mieć z nim nic wspólnego- mówił, a ja byłam w coraz większym szoku.
- W jakim sensie chce być z tobą?- zapytałam się.
- No wiesz- chłopak podszedł do mnie, siadając obok mnie, położył rękę na moją nogę, przysuwając się do mnie- jednak nie zerwałem z tobą więc nadal jesteś moją dziewczyną. To jak dzwonisz do niego czy nie?
- Tak- powiedziałam stanowczo, bez zastanowienia, nie mogę pozwolić żeby stracił to co kocha- muzykę, zespół.
- Grzeczna dziewczynka- powiedział, a z kieszeni wyciągnął MÓJ telefon i padał mi go.
- To co wiesz, co powiedzieć?- na co pokiwałam potwierdzająco głową- tylko, grzecznie, bo jak powiesz coś nie tak to lepiej nie wiedz co ci zrobię- na co przełknęłam gulę w gardle.
Wybrałam numer Harry'ego, chłopaka którego kocham, a teraz muszę go zranić, ale musze to zrobic dla niego, nie może stracić swojej drugiej miłości- muzyki. Słyszę sygnał, kolejny i jeszcze jeden i nagle słyszę ten jego piękny zachrypły głos.
- Wiki, to ty, halo?- mówił zaniepokojony.
- Tak, Harry to ja- mówiłam spokojnie.
- Wszystko dobrze?- mówił z troską w głosie.
- Tak, Harry, tylko proszę cię nie próbuj mi pomagać, nie dzwoń do mnie, odczep się od mojego życia, zajmij się swoim życiem gwiazdy. A i jeszcze jedno nie kocham cię, jestem z Mike'em i zostaw nasze życie w spokoju. Cześć.- mówię na co chce mi się płakać.
- Ale...- nie zdążyłam nic usłyszeć, bo się rozłączyłam.
***
Harry's POV:
Nie wierzę, dlaczego tak mnie potraktowała. Mogła udawać, że mnie kocha? Nie to nie możliwe. Siedzę właśnie w swoim pokoju, na łóżku, nie mając pojęcia co z tym zrobić. Nie, no ja znam Mike'a pewnie on kazał jej to zrobić. Nie muszę, rezygnować z zespołu z muzyki przez te 2 miesiące dam radę ją od niego odzyskać. Dam radę. Nie pozwolę mu jej skrzywdzić.
-Muszę sie iść napić- powiedziałem sam do siebie i wyszedłem z pokoju.
***
Wiktoria POV:
Właśnie siedzę z Mike'em, tak niestety z nim w jego pokoju, a teraz i w moim. Chłopak siedzi blisko mnie obejmuje mnie ramieniem i przytula, gładzi moje włosy. Nie wiem, nie rozumiem jak może ktoś mieć dwie twarze. Z jednej strony jest troskliwy, miły, tak jak teraz. A z drugiej strony jest zwykłym chamem.
Nagle chłopak poderwał sie z kanapy, podszedł do dużej szafy znajdującej się z rogu. Wyciągnął z niej czarną, krótką, obcisłą sukienkę i czarne bardzo, ale to bardzo wysokie szpilki. Podszedł do mnie, podał mi wyciągnięte rzeczy. Tylko dlaczego?
- Trzymaj, idź do łazienki, przygotuj się bo idziemy na imprezę do mojego znajomego. Muszę się tobą pochwalić- powiedział i nagle pocałował mnie w policzek.
Szybko pobiegłam do łazienki, zamknęłam za sobą drzwi i zjechałam po nich na podłogę.
Autor: Payne *.*
No, piszcie jak wam się podoba ? Co myślicie o tym, czy Wiki postąpiła dobrze?
15 komentarzy = nowy rozdział dopiero w piątek
Wiecie skończyły się ferie, niestety..... Trzeba wrócić do rzeczywistości, szkoła...
Mam nadzieje że nic jej się nie stanie i będzie z Harrym ;)Super rozdział ♥
OdpowiedzUsuńO matko, rozdział boski , trochę mi się smutno zrobiło jak ona do niego zadzwoniła, ale i tak on ją uratuję i szczerze mam nadzieje że tym karabinem czy co to on tam kupił za tyle forsy, to go zastrzeli ! :D
OdpowiedzUsuńBiedny Harry, załamie się znowu :(
Tak na marginesie to jak Mike kazał jej się przebrać to myślałam że ma jakąś wizję erotyczną xD
Pozdro i czekam na następny :**
Paula ja zawsze wizje ma
OdpowiedzUsuńrozdział świtny musze powiedzieć że mam wontpliwości co do tej imprezy prosze zdejmijcie to 15 komów na nowy rozdział
Next
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny?
OdpowiedzUsuńSuper nie mogę się doczekać następnego :)
OdpowiedzUsuńFajny rozdział i w ogóle cały blog jest super :D
OdpowiedzUsuńChce kolejny rozdział kiedy będzie?
OdpowiedzUsuńnext
OdpowiedzUsuńpisz następny
OdpowiedzUsuńświetny rozdział, czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńpiątek... gdzie jest rozdział ? :O
OdpowiedzUsuńPisz dalej pisz
OdpowiedzUsuńŚwietny:-)
OdpowiedzUsuńNext;-)
OdpowiedzUsuń