poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział 34

Harry's POV:

Dziś, specjalnie dla niej, kupiłem bukiet, czerwonych róż. Wolnym krokiem kierowałem się do sali w której leżała. To co zobaczyłem podniosło mi ciśnienie. Leżała na łóżku, z tym pieprzonym Mike'm, wtulona w jego tors, i do tego jeszcze się całowali. To ja chciałem być tym, który będzie ją całować, przytulać, dawać radość i poczucie bezpieczeństwa. Szczerze mówiąc zabolało mnie to co widziałem przed sobą. Jak na rozkaz Wiktoria odkleiła się od chłopaka, który po chwili stał już na podłodze, obok łóżka.
- Harry, zapomniałam, że miałeś przyjść- spojrzała na mnie, przeczesując swoje włosy.
- Nie miałem zamiaru wam przerywać- wysyczałem przez zęby, patrząc z pogardą na Mike'a.
- Muszę ci coś powiedzieć- bawiła się swoimi palcami- Jak już zdążyłeś się domyśleć, ja i Mike jesteśmy razem- Co?! On, nie może mi jej odebrać! Kocham ją. Rzuciłem kwiaty na podłogę i bez namysłu ruszyłem w stronę chłopaka, chwytając go za koszulkę i popchnąłem go na ścianę- Harry, przestań- powiedziała dziewczyna, ale nie posłuchałem jej.
- Czemu mi to, kurwa robisz? Jesteś taki sam, jak kiedyś- On tylko się zaśmiał, na co nim potrząsłem.
- Zmieniłem się- uśmiechnął się i spojrzał na blondynkę.
- Przestań kłamać gnoju!- krzyknąłem
- Harry, proszę- poczułem na moim ramieniu, jej lekką dłoń. Puściłem go i spojrzałem w piękne, niebieskie oczy dziewczyny.
- Wik- próbowałem dotknąć jej policzka, lecz ona odsunęła się.
- To, koniec Harry- wyszeptała, spuszczając głowę.
- Nie rób mi tego- Kocham ją. Do jasnej cholery, po raz pierwszy w życiu, czuję takie coś do dziewczyny. Nie mogę jej stracić, jest dla mnie jak powietrze. Bez niej, nie istnieje.
- Tak będzie lepiej. Dla mnie i dla ciebie- spojrzała na mnie- Zapomnijmy o sobie.
- Nigdy tego nie zrobię- pokręciłem głową.
- Jestem szczęśliwa, Harry.- Te słowa, mnie dobiły.
- Zawsze będę, na ciebie czekać- wyszeptałem jej do ucha i bez słowa pożegnania opuściłem pomieszczenie.

                                                                          ***
- Muszę ją odbić- siedziałem z Louis'em, w domu od godziny pijąc whisky. Mu mogłem powierzyć moje problemy,smutki i tajemnice.
- Stary- położył mi rękę na ramieniu-Na tego gnojka, musi być jakiś haczyk.
- Dla mnie, jest takim samym dupkiem co kiedyś, ale nic na niego nie mam- wypiłem następną szklankę z alkoholem.
- A coś ci powiedział? - spytał
- Twierdzi, że się zmienił, w co bardzo wątpię- prychnąłem.
- Pomyśl  logicznie Harry- zmrużył oczy i wyglądał jakby był jakimś filozofem.- Tacy, jak on nie zmieniają się od tak- pstryknął palcami- Co robił, jak się z nim zadawałeś?- spytał, przypatrując się mi z uwagą.
- ćpał, zaliczał laski, i zawsze robił mi na przekór, lecz twierdził, że to tylko zabawa- odpowiedziałem,
-Mhm- Lou podrapał się w brodę, myśląc przez chwilę, aż w końcu jego wzrok spotkał się z moim.- Czym się zajmował?
- Poczekaj, niech sobie przypomnę- Właśnie, gdzie ten dupek pracował? Mówił mi kiedyś, ale cholera, wyleciało mi z głowy. A tak już wiem. O kurwa. Z przerażeniem spojrzałem na chłopaka, który przyglądał mi się z ciekawością- Wiktoria jest w niebezpieczeństwie.

                                                                        ***
- Cholera, Hazz. Jest 3 w nocy. Ona śpi - Louis trzymał mnie w miejscu.
- Kurwa Lou. Wiesz co się stało tamtej dziewczynie?!- krzyknąłem, próbując się wyrwać.
- Wiem mówiłeś, ale Wiktoria o niczym nie wie, więc na razie jest bezpieczna- próbował mnie uspokoić.
- Znając jej ciekawość, szybko się dowie- wywróciłem oczami.
-Jutro do niej pójdziesz i wszystko jej powiesz, ale teraz proszę cię, idź spać- jęczał, mrużąc oczy. Chyba miał rację, pójdę do niej jutro. Pewnie ,jak bym teraz pojawił się u niej, wygoniłaby mnie zanim zdążyłbym się przywitać.
- Okey- westchnąłem, przeczesując loki z czoła- Dzięki- posłałem mu lekki uśmiech.
- Do usług. A teraz chodźmy spać. Jak Elka, zobaczy mnie jutro na kacu, nie będzie ciekawie- zaśmiał się- To dobranoc- poklepał mnie po ramieniu i kierował się w stronę schodów.
- Dobranoc- odpowiedziałem a chłopaka już nie było. Zazdrościłem mu tego, że miał dziewczynę z którą, najprawdopodobniej się ożeni, będzie miał dzieci. Że ma kogoś, kto go kocha, ufa mu, polega na nim. Uhh, chcę mieć taką osobę, chcę mieć Wiktorię, i muszę ją chronić. Po namysłach i opróżnieniu whisky ze szklanki, udałem się do swojego pokoju, gdzie rzuciłem się na łóżko i szybko zasnąłem, śniąc o mojej ukochanej.

Wiktoria POV:

Promienie słońca wybudziły mnie ze spokojnego, błogiego snu. Przeciągnęłam się leniwie na łóżku, ziewając przy tym. Słońce. Ono zawsze poprawi mi humor,a w Londynie, ciężko o takie właśnie dni. Z chęcią założyłabym teraz sportowe buty, dres, i pobiegałabym słuchając piosenek, ale cóż lekarze raczej mi na to nie pozwolą.Jeszcze jeden dzień, wytrzymasz Wik. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na zegarek. 9:50. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Miałam nadzieje, żeby nie był to Harry.
- Proszę- powiedziałam. To nie był on, to była jego zdzirowata dziewczyna. Złość rozsadzała mnie od środka.Ona ma czelność się tu jeszcze pokazywać i niszczyć mój dobry nastrój.- Czego chcesz?- zapytałam chłodno.
- Chciałam, przeprosić- głowę miała spuszczoną, a w dłoniach trzymała pudełeczko z czekoladkami.
- Harry, kazał ci przyjść?- skrzyżowałam ręce na piersiach.
-Nie, my zerwaliśmy- odpowiedziała pół szeptem.
- Więc...- westchnęłam
- Jest mi na prawdę przykro. Nie chciałam tego zrobić- zbliżyła się do mnie i usiadła na krzesełku obok łóżka. Teraz zobaczyłam, że nie ma na sobie tyle "tapety" i samoopalacza. Bez tych pierdołków jest nawet ładna.
- Gdybyś tego nie chciała, to byś tego nie zrobiła- wskazałam na plaster na mojej głowie, na co dziewczyna ponownie spuściła głowę.- Dlaczego?- spytałam.
- Doprowadzałaś mnie do szału.- przyznała cicho.
- Ja? Co takiego robiłam?- pytałam.
- To ty nic nie wiesz?- spojrzała na mnie z niedowierzaniem- Harry cały czas oglądał twoje zdjęcia, nie chciał ze mną sypiać, a kiedy pojawiałaś się obok...- westchnęła-... był zajęty tylko tobą- spojrzała na mnie, w jej oczach widniał ból- Próbowałam go w sobie rozkochać, myślałam, że będzie dobrze, ale on kocha ciebie, i ani ja ani nikt inny tego nie zmieni- Odłożyła czekoladki na szafeczkę i wstała. Patrzyłam na nią z otwartą buzią. Nie wiem co bardziej mnie zaskoczyło. Jej skrucha czy fakt, że Harry o mnie myślał. Moje rozmyślania przerwał cichy głos dziewczyny- Mam nadzieje, że kiedyś ktoś pokocha mnie, tak jak Harry kocha ciebie- uśmiechnęła się lekko i wyszła, zostawiając mnie w szoku.

                                                                         ***
Przez następnych parę godzin nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego.Mike'a nie było, lekarz sprawdził mój stan, pielęgniarki przyszły odczepić mi kroplówkę, sprzątaczki zmywały podłogę. Dzień jak co dzień. Westchnęłam głośno, wstałam z łóżka i podeszłam do okna, siadając na parapecie. Obserwowałam lecące ptaki, ludzi którzy spacerowali ze swoją druga połówką, samotników karmiących gołębie, bawiące się dzieci. Zwyczajne, beztroskie życie, w którym nie ma się zmartwień, i obowiązków. Tak bardzo tęsknie za tymi latami. Ale niestety, nie da się cofnąć czasu. Westchnęłam, i kiedy miałam wracać do łóżka, bez ostrzeżenia do pokoju wparował Harry.
- Co ty tu robisz?- spytałam, myślałam, że po wczorajszym odpuści sobie.
- Musimy pogadać- zmierzał w moim kierunku. Jego twarz była poważna a ton głosu zdecydowany.
- Nie mam ochoty- Stał przede mną.
- Proszę cię, musisz mnie wysłuchać- mówił.
- Harry, proszę, odpuść sobie- próbowałam go wyminąć, lecz on zatrzymał mnie w miejscu, łapiąc za ramiona.
- Chodzi o Mike- powiedział, a we mnie momentalnie się zagotowało.
- Nie Harry, on się zmienił, i nie wierzę ci- spiorunowałam go wzrokiem, a on zacisnął szczękę.
- Kurwa, Wiktoria ty, czegoś nie wiesz- wysyczał przez zęby,z zamkniętymi oczami, jak by ten gest miałby go uspokoić.
- Mówimy sobie wszystko- powiedziałam, na co chłopak spojrzał na mnie.Oparł ręce po obu stronach mojej głowy, uniemożliwiając mi drogę ucieczki oraz zmusił mnie abym patrzyła prosto w te zielone tęczówki.
- Wszystko?- zapytał z powagą.
- Tak- odpowiedziałam pewnie.
- To gdzie pracuje? gdzie jest teraz?- przechylił głowę w bok.
- Pracuje razem ze mną w pizzeri,a teraz- zawahałam się-teraz pewnie, jest ze znajomymi.
- Hmm, a pracował zanim załatwiłaś mu pracę?- skąd on o tym wiedział? Przecież ja mu nic nie mówiłam. Uśmiechnął się widząc moje zakłopotanie.
- Nie pracował nigdzie- odparłam.
- Aha i pewnie, nie wracał na noc?- zapytał z pewnym uśmiechem. Przypomniałam sobie pierwszą noc w akademiku, kiedy to Harry napadł na mnie, Mike nie było. Później, tego feralnego dnia, kiedy trafiłam do szpitala nie było go w nocy i w dzień. Cholera, do czego zmierza Harry?- No i nasuwają się dwa pytania. Gdzie on w tedy był? I Skąd Harry to wie?-  zaśmiał się i spojrzał na mnie z satysfakcją wymalowaną na twarzy.
- Skończ te gierki, i powiedz mi w końcu, o co ci chodzi- męczyło mnie to powoli.
- Musisz z nim zerwać- uśmiech znikł z jego twarzy, a zastąpiła go kamienna twarz.
- Przez to, że nie wracał na noc?- prychnęłam- Jesteś żałosny.- odepchnęłam go i skierowałam swoje kroki w stronę łóżka.
-Jest członkiem gangu-stanęłam jak wryta, jego wypowiedź zmroziła mi krew w żyłach. Mike w gangu? Co życie jeszcze mi przygotowało?


Autor: Styles xx

Poniedziałek i rozdział :) 15 komentarzy i następny w środę :* Komentujcie <3

15 komentarzy:

  1. Jezuu !!... czekam na środę ...
    Od początku nie lubiłam Mike'a ! a teraz to już wgl !!
    <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Łał. rozdział bardzo mi się podobał i czekam na następny !

    OdpowiedzUsuń
  3. nie moge sie doczekac !

    OdpowiedzUsuń
  4. Ahhh. już sie nie mogę doczekać !

    OdpowiedzUsuń
  5. Ona i tak znajdzie wymówkę żeby być z Mike'iem :(
    Ale mam nadzieje że będzie z Harrym

    OdpowiedzUsuń
  6. Piszcie, dalej proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam z niecierpliwością ! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dawajcie następny

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi sie bardzo podoba, czekam na następny !

    OdpowiedzUsuń