niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 27

Nawet w ciemnościach widziałam jak jego zielone tęczówki są teraz ciemne i błyszczą w bardzo niebezpieczny sposób. Najgorsze było to, co nastąpiło po tym.
Harry zbliżał się do mnie nie miłosiernie szybko, natomiast ja oddalałam sie od niego. Niestety po chwili moje plecy dotknęły komody, co mi sie nie spodobało. Szybkim ruchem próbowałam uciec do łazienki, jednak to mi sie nie udało, bo juz po chwili moje nadgarstki znalazły sie w mocnym uścisku Harry'ego.
- Nie uciekaj, jesteś moją dziewczyna tak?- powiedział i próbował mnie pocałować jednak się uchyliłam.
- Nie jestem twoja dziewczyną, jest nią ta Cleo, czy jak jej tam !?- wykrzyczałam mu w twarz, bolało mnnie to że nie moge z nim być kocham go.... nie, nie kochałam go juz nie, on mnie okłamał.
- Ale ja do niej nic nie czuje, kocham ciebie, Wiktoria- mówił to a jego twarz dzieliły od mojej milimetry.
- Kochasz?! Musisz nadal mnie okłamywać! Nie wierzę, że umiesz kłamać w żywe oczy Harry!- krzyczałam mu prosto w twarz, jednak po chwili pożałowałam tego bo poczułam jak płonie mi policzek.... on mnie uderzył nie wierzę! Z oczy zaczęły lecieć mi łzy, jak mógł mi to zrobić...
- Nie płacz suko!- krzyknął prosto w moją twarz- To że oni mówią, że nie jesteś moją dziewczyną, to nie znaczy, że ja tak myślę. Będziesz nią tylko gdy będę potrzebował się wyżyć, rozumiesz?!
Pokiwałam lekko głową, bałam się jego. Chłopak przybliżył się do mnie chwycił za biodra, przyciągnął do siebie mocno i zaczął zachłannie całować. Najpierw naparł mocno na moje usta, jednak ja nie odwzajemniałam jego pocałunku.
- Nie opieraj się kochanie jasne?!- powiedział przez zęby.
Z ust, zjechał na płatek ucha przygryzając je mocno, na co zasyczałam z bólu, potem zatrzymał sie na szyi. Cały czas próbowałam się mu wyrwać z mocnego uścisku, jednak był o wiele silniejszy. Poczułam straszny ból na szyi, o kurde zrobił mi malinkę, nie tego za wiele.
- Harry puszczaj mnie!!!- zaczęłam krzyczeć i udało mi się go odepchnąć. Mogłam się spodziewać że strasznie go to wkurzy.
- Nie sprzeciwiaj mi się suko, rozumiesz!- na co uderzył mnie ponownie i mocno popchnął że opadłam z dużą siłą na łóżko, uderzając się głową o ścianę, momentalnie zakręciło mi się w głowie. Harry usiadł na mnie, jego nogi znajdowały się po obu stronach moich ud. Zaczął odpinać guziki od mojej koszuli, po odpięciu pierwszych guzików ukazał mu sie mój czarny koronkowy stanik, gdy go zobaczył jego oczy sie rozświetliły. Nadal próbowałam mu się wyrwać jednak nie dawał za wygraną i sięgał po woli, aby odpiąć moje spodnie. Nagle usłyszałam jak drzwi się otwierają, zaczęłam jeszcze bardziej się wyrywać i krzyczeć.
- Puść mnie Harry!!!- nagle zobaczyłam, jak Mike oderwał z wielką siłą ode mnie zielonookiego i uderzył go z pięści w twarz, by po chwili podbiec do mnie
- Wiktoria wszystko dobrze?- zapytał z troską w głosie.
- Tak, dzięki tobie- powiedziałam i mocno go przytuliłam, jednak Harry podniósł sie z podłogi i odciągnął ode mnie Mike, gdy zobaczyli swoje twarze zamarli.

Mike's POV:
Zamarłem, gdy zobaczyłem przed sobą twarz, zielone oczy i te loki.
- Harry?- zapytałem nie pewnie.
- Mike to ty?- zapytał. Wiktoria nadal patrzyła się na nas z ciekawskim wzrokiem. Podszedł do Wiktori, na co dziewczyna przyciągneła do siebie mocniej nogi, a ja już zerwałem się i złapałem chłopaka za ramię, na co natychmiast sie spieło.
- Jeszcze z tobą nie skończyłem- powiedział wystraszonej Wiktorii, po czym opuścił nasz pokój.

Wiktoria POV:
Gdy Harry opuścił pokój, Mike szybko zbliżył się do mnie siadając na łóżku.
- Ej, wszystko dobrze? Coś cię boli?- pytała z taką troską w głosie.
- Tylko serce, nie wiem jak mogłam sie do niego tak pomylić- mówiłam a moje oczy się zeszkliły i na zewnątrz wydostały się słone łzy, mocząc mój policzek- Z tego co wywnioskowałam to znacie sie z Harrym, tak?- zapytałam.
- Wiesz tak, ale wy też- przyznał.
- No tak. A jak się poznaliście?- byłam tego strasznie ciekawa.
- wiesz to długa historia, opowiem ci kiedy indziej dobra?
- Okej, jasne- przyznałam chociaż moja ciekawość była bardzo duża.
- Potrzebujesz czegoś?- zapytał.
- Możesz mnie przytulić...- Mike nic nie powiedział tylko przybliżył sie do mnie i mocno przytulił- Dziękuje ci- powiedziałam wtulając sie w niego mocniej.
- Nie masz mi za co dziękować Wiki- powiedział.
Siedzieliśmy na moim łóżku w ciszy, jednak nie była nie zręczna. Mike przytulała mnie i wspierał. Jednak moje oczy zaczęły robić się ciężkie i nawet nie wiem kiedy usnęłam, w ramionach mojego współlokatora.

Autor: Payne :)
Dzisiaj niedziela, więc jest rozdział. Życzę Wam miłego tygodnia w szkole lub na feriach. Dzielcie się przeżyciami z nami na blogu w komentarzach, na asku zadawajcie pytania, mozęcie też pisac do nas na e-meila. Czekamy bedzię nam bardzo miło :)
15 komentarzy i nowy rozdział dodamy w piątek <3

17 komentarzy:

  1. świetny nie moge się doczekać piątku

    OdpowiedzUsuń
  2. Ekstra ;*
    Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny jak zawsze
    czekam z niecierpliwością:D

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny piszcie dalej

    OdpowiedzUsuń
  5. Piątek !! Szybko !!

    OdpowiedzUsuń
  6. Proszę, kolejny ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham! Czekam na następny .

    OdpowiedzUsuń
  8. Pisz pisz pisz
    Kocham!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Chciałam ci bardzo podziękować za to ze piszesz te opowiadania, ja osobiście zawsze z niecierpliwością czekam na następne wiec mam nadzieje że nigdy nie zawiesisz bloga ..bo by się zmarnował wielki talent ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz jak jest nam strasznie miło :* Cieszymy się z twojej opinij na temat naszego opowiadania <3 Liczymy że każdy komentarz będzie podobnej treści <3

      Usuń
  10. Bardzooo mi się podoba, czekam na kolejne części :)

    OdpowiedzUsuń