Muzyka
*Tydzień później*
- Harry, tylko ostrożnie-Trzymałam Harry'ego pod ramię, kiedy wchodziliśmy do mieszkania.
- Spokojnie, nie jestem ze szkła- zaśmiał się, na co ja przewróciłam oczami.
- Lekarz mówił, że masz się oszczędzać- upomniałam go i usadowiłam na kanapie.
- Czuję się świetnie- uśmiechnął się- A gdzie reszta?- zapytał
- No wiesz, wasze "wakacje"- zrobiłam cudzysłów w powietrzu- skończyły się wczoraj.- wyjaśniłam
- Tylko, że moje wakacje- powtórzył- będą trwały przez następny tydzień- przeciągnął się- Muszę się oszczędzać- wyszczerzył się w uśmiechu. Pokiwałam głową i uśmiechnęłam się, a następnie usiadłam obok niego- A gdzie są twoi rodzice?- zapytał i objął mnie ramieniem
- Wyjechali. Stwierdzili, że dadzą nam trochę prywatności
- Prywatności?- odwróciłam się w jego stronę i ujrzałam rozpromienioną twarz chłopaka.
- Harry, ja wiem co masz na myśli- oderwałam się od chłopaka i przyglądałam się mu.
- Naprawdę?- pociągnął mnie za rękę tak, że wylądowałam na jego kolanach. Próbowałam się wyrwać, ale jego silne ramiona oplotły się wokół mojej tali.
- Przestań- krzyknęłam przez śmiech, kiedy chłopak zaczął mnie łaskotać.
- Uwielbiam ten dźwięk- zaśmiał się razem ze mną i w końcu złączył nasze usta w czułym pocałunku. Jego dłonie przeniosły się pod moją bluzkę i delikatnie gładziły moje plecy.- Pragnę cię- wyszeptał, kiedy przerwaliśmy pocałunek. Usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
- Musisz się oszczędzać-uśmiechnęłam się, mrugnęłam do niego i zeszłam z jego kolan. Brunet zrobił kwaśna minę, a ja podeszłam do drzwi. Otworzyłam je.
- To znowu pani- facet z Modestu. Nie, koniec tego.
- To znowu pan- powiedziałam chłodno.
- Myślałem, że nasza współpraca się skończyła- odparł
- Owszem- pokiwałam twierdząco głową.
- To co pani tu robi?- spytał oburzony
- Mieszkam z moim chłopakiem, Harrym Stylesem, bardzo się kochamy i nie potrzebujemy pieprzonej zgody jakiegoś Modestu. A teraz pan wybaczy, idę przespać się z moim mężczyzną- uśmiechnęłam się sztucznie i zamknęłam mu drzwi przed nosem, zanim zdążył coś powiedzieć. Westchnęłam. Jego mina była bez cenna. Bardzo mu dobrze, co za gnojek. Wróciłam do salonu , ale nie było w nim Harry'ego.- Harry!- krzyknęłam ale nie otrzymałam odpowiedzi. Zmarszczyłam brwi, kiedy usłyszałam dźwięk puszczanej wody, na piętrze. Szybko wbiegłam po schodach, i weszłam do łazienki.Szeroko otworzyłam oczy, na widok, który tam zastałam. Na podłodze, porozrzucane były płatki czerwonej róży, na półeczkach stały, zapalone świeczki zapachowe, które pachniały jaśminem. W wannie było już pełno piany. Harry mnie ciągle zaskakuję.
- Ależ ty masz niewyparzony język- usłyszałam jego głos za sobą i ciepłe dłonie na biodrach.
- Ktoś musiał, im to wygarnąć- uśmiechnęłam się dumna z tego co mu powiedziałam.
- Tak, ale najbardziej spodobała mi się ta kwestia " idę przespać się z moim mężczyzną"- zaśmiał się i zaczął całować mnie po szyi, a jego ręce gładziły ramiona.
- Harry- westchnęłam
- Kocham twój akcent- powiedział i odwrócił mnie w jego stronę- Kocham twoje usta- złączył nasze wargi- Twoje oczy- mówił i przejechał palcem po mojej skroni- Kocham cię- spojrzał prosto w moje oczy. Zieleń jego tęczówek przeniknęła moje niebieskie. Wtuliłam się w jego tors i zaczęłam zachłannie całować
- Kocham cię- wypowiedziałam te dwa słowa i znów złączyłam nasze usta. To prawda, kocham go. Każdą wadę i zaletę. Nie obchodzą mnie jego pieniądze czy sława, bo tak naprawdę nikt nie wie, jaki jest naprawdę. Chłopak odwzajemnił pocałunek i zdjął swoją koszulkę, a następnie zrobił to samo z moją. Brunet przycisnął mnie do ściany, całując. Wplotłam palce w jego loki, a chłopak zaczął odpinać moje spodnie, które szybko znalazły się na podłodze. -Cholera jasna- Harry popatrzył na mnie z płomieniem w oczach - Jesteś taka seksowna-pocałował mnie w usta, złapał za rękę i poprowadził do wanny.- Wystarczająco romantycznie?- wskazał na wannę. Pokręciłam głową z dezaprobatą wepchnęłam chłopaka do wody, lecz Harry w ostatniej chwili pociągnął mnie za sobą. Razem wpadliśmy do kusząco ciepłej wody i zaczęliśmy się śmiać.- Nigdy tak długo nie schodziły mi gry wstępne- zaczesał mi mokre włosy za ucho.
- Możemy przejść do następnej rundy- wpiłam się w jego usta, a on zwinnie znalazł się nade mną. Delikatnie odpiął mój stanik.
- Wróciliśmy- usłyszeliśmy głos Niall'a z dołu. Szybko wyszłam z wanny,chwyciła ręcznik i owinęłam się nim.
- To są chyba jakieś jaja- Harry zrobił to samo co ja, i spojrzał na mnie. Wzruszyłam ramionami i zaczęłam wycierać rozlaną wodę na kafelkach
-Pozbieraj te płatki róż- zwróciłam się do niego.
- Nie odpuszczę ci tego- mrugnął do mnie z cwaniackim uśmieszkiem.
Autor: Styles xx
Hahaha i co sądzicie o tym rozdziale? Jakie niecne myśli miałyście? 15 kom= 45 rozdział <3
Opposites Attract
sobota, 22 marca 2014
sobota, 15 marca 2014
Rozdział 43
Muzyka
- Córeczko obudź się- mówi do mnie spokojny głos mamy, o jak za tym tęskniłam. Zawsze mnie tak rano budziła do szkoły. Moje oczy lekko sie uchylają, a usta formują się w uśmiech.
- Co jest?- pytam się, przecierając oczy od rażącego światła panującego w pokoju.
- Chodź, na kolacje- na te słowa mruczę, nie jestem głodna- no chodź ten blondynek pomógł mi gotować i zaraz wszystko zje- mówi na co sie śmieję, po Niall'u można się tego spodziewać.
- No dobra już idę- mówię na co ledwo wychodzę z łóżka, nie mam pojęcia po czym jestem tak zmęczona- mamo?- pytam za nim wyjdziemy z pokoju.
- Tak?- odwraca sie w moja strone.
- Dziękuję, że przyjechaliście, tęskniłam- mówię na co mama przychodzi i mocno sie przytulamy.
- Ja też, córeczko- mówi gładząc moje włosy, a nasze oczy wypełniają łzy, głupie kobiece hormony. Obie zaczynamy się śmiać.
- Chodźmy bo tata pomyśli, że zaginęłyśmy- mówi moja rodzicielka na co udajemy się schodami w dół i potem wprost do jadalni.
- No nareszcie myślałem już, że kosmici was porwali- mówi tata co na wybuchamy śmiechem, a oczy chłopaków kierują się w naszą stronę. No tak mówimy po polsku, oni nas nie rozumieją. Te ich miny są bezcenne.
- Ej, możecie mówić po angielsku, bo czujemy sie tak jakoś głupio- mówi szybko Louis.
- Oj, przepraszam to przyzwyczajenie- mówię jednocześnie z tatą.
- No dobra, jecie czy nie, bo zaraz to wszystko zjem- odzywa sie podekscytowany Niall, na co wywracam oczami.
Dołączyłyśmy z mamą do chłopaków przy stole i zaczęliśmy wszyscy jeść pyszną zapiekankę mojej mamy. Przy tym bardzo długo rozmawialiśmy. Po zjedzonym posiłku chłopacy poszli na kanapę jak zawsze na wieczorny mecz, mój tata dołączył do nich. Natomiast ja z moją mamą zajęłyśmy się naczyniami.
- Wiki, opowiedz mi jak ci sie układa z Harry'm?- pyta moja mama.
- Wiesz czasami było burzliwie, ale myślę, ze teraz będzie okej- mówie.
- Ale Wiki wiesz, ze nie o to mi chodzi?- mówi, a ja sobie uświadamiam o czym myśli.
- Mamo!!!!- mówię i się rumienie.
- No, co chce wiedzieć co się u ciebie dzieje?- pyta sie.
- Mamo, proszę....
- Okej, okej tylko mam nadzieje, ze się zabezpieczacie- mówi i wychodzi z kuchni do salonu.
Ja zostałam w kuchni, nalałam sobie szklankę wody i próbowałam się uspokoić po mojej krótkiej rozmowie z mamą.
- Ja idę spać, dobranoc- powiedziałam przechodząc obok salonu.
- Dobranoc- odkrzyknęli mi wszyscy chórem. Ja udałam się do pokoju Harry'ego i może teraz i mojego.
***
Obudziły mnie promienie słońca. Przeciągnęłam się i spojrzałam na zegarek, była juz 9.00. Wstałam zaspana i zeszłam na dół. Schodząc po schodach poczułam aromat zaparzonej kawy. Wchodząc do kuchni ujrzałam tam mamę smażącą naleśniki i tatę czytającego gazetę.
- Normalnie jak w Polsce- mówię, na co na mnie spoglądają i się uśmiechaja.
- A ty jak zwykle nie ogarnięta z rana- mówi tata, na co się uśmiechamy.
Podeszłam do szafki, wyciągnęłam z niej mój kubek z napisem I love green tea i nalałam do niej świeżej kawy. Po chwili po schodach zbiegli chłopacy, w samych bokserkach jak zawsze na co mojemu tacie wyszły oczy z orbit. Jak zwykle jest o mnie zazdrosny.
- Dzień dobry- mówią siadając na krzesłach.
- Chcecie kawy?- pytam się na co kiwają głowami.
Wyciągnęłam kubki z szafki z imionami chłopaków i nalałam do nich kawy. Podeszłam do nich i postawiłam kubki przed nimi, na co podziękowali.
- Proszę- mówi moja mama kładąc talerz pełen naleśników na stole- siadaj wiki i jedz- mówi.
- Nie, nie mogę obiecałam Harry'emu, ze przyjadę do niego rano- mówię i chce wyjść z kuchni, jednak ręka mojej mamy mi to uniemożliwia.
- Siadaj- mówi- pojedziemy do niego wszyscy po śniadaniu.
- Ale- mówię i przerywa mi tata.
- Nie ma żadnego ale.
Siadam i zaczynam jeść. Tęskniłam za kuchnią mojej mamy.
***
Właśnie siedzimy wszyscy ściśnięci w samochodzie Liam'a i jedziemy do szpitala. W radiu właśnie zaczęła lecieć piosenka chłopaków One way or another i zaczeli wyć na całe gardła, moi rodzice chyba mnie z tond zabiorą, bo już myslą, że żyje z wariatami.
***
Weszliśmy do sali Harry'ego co na jego ustach wywołało uśmiech.
- Cześć- powiedzieliśmy z chłopakami chórem.
- Hej- odpowiedział, chłopacy podeszli do niego i zaczęli obściskiwać.
- Ej dobra starczy udusicie mnie- zaczął się śmiać.
- Dzień dobry państwu- powiedział do moich rodziców na co skinęli głowami- przepraszam za nich- mówi i wskazuje głową na chłopaków. Na co zaczęli udawać obrażonych.
***
- Co jedziemy- mówi tata.
- Jedzcie ja przyjadę potem, okej- mówię
- No dobrze, jak chcesz- mówi i wszyscy wychodzą z sali żegnając się z Harry'm.
Wszyscy opuścili sale, a moja głowa zwróciła się w jego stronę.
- Dziękuje- mówię i się uśmiecham.
- Z co?- pyta.
- Za wszystko, za to że jesteś- mówię podeszłam do niego i pocałował w usta.
Autor : Payne :)
Mam nadzieję, ze sie podoba. Narazie nic ciekawego sie nie dzieję. Liczymy na komentarze.
Więc 15 kom= nowy rozdział.
- Córeczko obudź się- mówi do mnie spokojny głos mamy, o jak za tym tęskniłam. Zawsze mnie tak rano budziła do szkoły. Moje oczy lekko sie uchylają, a usta formują się w uśmiech.
- Co jest?- pytam się, przecierając oczy od rażącego światła panującego w pokoju.
- Chodź, na kolacje- na te słowa mruczę, nie jestem głodna- no chodź ten blondynek pomógł mi gotować i zaraz wszystko zje- mówi na co sie śmieję, po Niall'u można się tego spodziewać.
- No dobra już idę- mówię na co ledwo wychodzę z łóżka, nie mam pojęcia po czym jestem tak zmęczona- mamo?- pytam za nim wyjdziemy z pokoju.
- Tak?- odwraca sie w moja strone.
- Dziękuję, że przyjechaliście, tęskniłam- mówię na co mama przychodzi i mocno sie przytulamy.
- Ja też, córeczko- mówi gładząc moje włosy, a nasze oczy wypełniają łzy, głupie kobiece hormony. Obie zaczynamy się śmiać.
- Chodźmy bo tata pomyśli, że zaginęłyśmy- mówi moja rodzicielka na co udajemy się schodami w dół i potem wprost do jadalni.
- No nareszcie myślałem już, że kosmici was porwali- mówi tata co na wybuchamy śmiechem, a oczy chłopaków kierują się w naszą stronę. No tak mówimy po polsku, oni nas nie rozumieją. Te ich miny są bezcenne.
- Ej, możecie mówić po angielsku, bo czujemy sie tak jakoś głupio- mówi szybko Louis.
- Oj, przepraszam to przyzwyczajenie- mówię jednocześnie z tatą.
- No dobra, jecie czy nie, bo zaraz to wszystko zjem- odzywa sie podekscytowany Niall, na co wywracam oczami.
Dołączyłyśmy z mamą do chłopaków przy stole i zaczęliśmy wszyscy jeść pyszną zapiekankę mojej mamy. Przy tym bardzo długo rozmawialiśmy. Po zjedzonym posiłku chłopacy poszli na kanapę jak zawsze na wieczorny mecz, mój tata dołączył do nich. Natomiast ja z moją mamą zajęłyśmy się naczyniami.
- Wiki, opowiedz mi jak ci sie układa z Harry'm?- pyta moja mama.
- Wiesz czasami było burzliwie, ale myślę, ze teraz będzie okej- mówie.
- Ale Wiki wiesz, ze nie o to mi chodzi?- mówi, a ja sobie uświadamiam o czym myśli.
- Mamo!!!!- mówię i się rumienie.
- No, co chce wiedzieć co się u ciebie dzieje?- pyta sie.
- Mamo, proszę....
- Okej, okej tylko mam nadzieje, ze się zabezpieczacie- mówi i wychodzi z kuchni do salonu.
Ja zostałam w kuchni, nalałam sobie szklankę wody i próbowałam się uspokoić po mojej krótkiej rozmowie z mamą.
- Ja idę spać, dobranoc- powiedziałam przechodząc obok salonu.
- Dobranoc- odkrzyknęli mi wszyscy chórem. Ja udałam się do pokoju Harry'ego i może teraz i mojego.
***
Obudziły mnie promienie słońca. Przeciągnęłam się i spojrzałam na zegarek, była juz 9.00. Wstałam zaspana i zeszłam na dół. Schodząc po schodach poczułam aromat zaparzonej kawy. Wchodząc do kuchni ujrzałam tam mamę smażącą naleśniki i tatę czytającego gazetę.
- Normalnie jak w Polsce- mówię, na co na mnie spoglądają i się uśmiechaja.
- A ty jak zwykle nie ogarnięta z rana- mówi tata, na co się uśmiechamy.
Podeszłam do szafki, wyciągnęłam z niej mój kubek z napisem I love green tea i nalałam do niej świeżej kawy. Po chwili po schodach zbiegli chłopacy, w samych bokserkach jak zawsze na co mojemu tacie wyszły oczy z orbit. Jak zwykle jest o mnie zazdrosny.
- Dzień dobry- mówią siadając na krzesłach.
- Chcecie kawy?- pytam się na co kiwają głowami.
Wyciągnęłam kubki z szafki z imionami chłopaków i nalałam do nich kawy. Podeszłam do nich i postawiłam kubki przed nimi, na co podziękowali.
- Proszę- mówi moja mama kładąc talerz pełen naleśników na stole- siadaj wiki i jedz- mówi.
- Nie, nie mogę obiecałam Harry'emu, ze przyjadę do niego rano- mówię i chce wyjść z kuchni, jednak ręka mojej mamy mi to uniemożliwia.
- Siadaj- mówi- pojedziemy do niego wszyscy po śniadaniu.
- Ale- mówię i przerywa mi tata.
- Nie ma żadnego ale.
Siadam i zaczynam jeść. Tęskniłam za kuchnią mojej mamy.
***
Właśnie siedzimy wszyscy ściśnięci w samochodzie Liam'a i jedziemy do szpitala. W radiu właśnie zaczęła lecieć piosenka chłopaków One way or another i zaczeli wyć na całe gardła, moi rodzice chyba mnie z tond zabiorą, bo już myslą, że żyje z wariatami.
***
Weszliśmy do sali Harry'ego co na jego ustach wywołało uśmiech.
- Cześć- powiedzieliśmy z chłopakami chórem.
- Hej- odpowiedział, chłopacy podeszli do niego i zaczęli obściskiwać.
- Ej dobra starczy udusicie mnie- zaczął się śmiać.
- Dzień dobry państwu- powiedział do moich rodziców na co skinęli głowami- przepraszam za nich- mówi i wskazuje głową na chłopaków. Na co zaczęli udawać obrażonych.
***
- Co jedziemy- mówi tata.
- Jedzcie ja przyjadę potem, okej- mówię
- No dobrze, jak chcesz- mówi i wszyscy wychodzą z sali żegnając się z Harry'm.
Wszyscy opuścili sale, a moja głowa zwróciła się w jego stronę.
- Dziękuje- mówię i się uśmiecham.
- Z co?- pyta.
- Za wszystko, za to że jesteś- mówię podeszłam do niego i pocałował w usta.
Autor : Payne :)
Mam nadzieję, ze sie podoba. Narazie nic ciekawego sie nie dzieję. Liczymy na komentarze.
Więc 15 kom= nowy rozdział.
sobota, 8 marca 2014
Rozdział 42
Muzyka
- Niespodzianka!- w drzwiach stali moi rodzice. Co oni tu robią? Trzymali w rękach kwiaty i prezenty. O co chodzi? O matko, zupełnie zapomniałam.- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin skarbie- mówiła mama i przytuliła mnie czule, tym samym wpychając do środka mieszkania.
- Dziękuję, ale...- przerwała mi rodzicielka.
- Kochanie, chyba nie chcesz mi powiedzieć że zapomniałaś, o własnych urodzinach?- zmierzyła mnie wzrokiem, a ja tylko przytaknęłam skinieniem głowy- Jak mogłaś- wymachiwała rękami- Dobrze, że twój chłopak, ma głowę na karku.
- Że co?- spytałam zdziwiona
- No jak mu tam... Harry kupił nam bilety i kazał przyjechać.- uśmiechnęła się szeroko.
- Ale... jak... dlaczego ja nic o tym nie wiedziałam?- spytałam a do przedpokoju weszli chłopcy.
- Dobry wieczór państwu- powiedzieli równo.
- Ooo witam was. Chodźcie zrobimy coś na szybko do jedzenia- Od razu zaproponowała mama.
- Pokaże pani moje przepisy- wyrwał się Niall na co wszyscy zachichotali i podążyli do kuchni.
- A co z Darią?- zapytałam się tacie.
- Kazała dać ci to- podał mi list i płytę- Wszystkiego najlepszego, córeczko- cmoknął mnie w czubek głowy i poszedł do reszty, a ja ruszyłam do sypialni Harry'ego. Usiadłam na łóżku i otworzyłam list.
"Droga Wiktorio
Bardzo żałuję, że nie ma mnie z tobą, w twoje dwudzieste urodziny,
ale zrobiłam coś dla ciebie i mam nadzieję, że ci się spodoba.Tęsknie za tobą.
Kocham cię
Twoja Daria."
W kąciku oka pojawiła się samotna łza. Szybko ją wytarłam i pociągnęłam nosem. Odłożyłam list obok i do odtwarzacza DVD włożyłam płytę i włączyłam telewizor. Na ekranie pojawiła się rozpromieniona twarz mojej kochanej siostry. "Wszystkiego najlepszego-macha ręką- Mam nadzieję, że dobrze ci się wiedzie tam w Londynie, i już teraz ci mówię, że masz mnie tam zabrać- pogroziła palcem a ja zaśmiałam się- Wiem, że mieszkasz z chłopakami z One Direction, nawet nie wiesz jaką szczęściarą jesteś- uśmiechnęłam się lekko- I przekaż im, a zwłaszcza Liamowi, że go kocham i chcę go poznać- mówiła z podekscytowaniem w głosie- A i muszę ci powiedzieć, że ktoś tu ze mną jest- patrzy w bok a za chwilę na ekranie pojawia się szeroko uśmiechnięty Harry.- Cześć, skarbie- powiedział z chrypką w głosie- Ten film, dostaniesz dopiero na urodziny, ale nagrywamy go już teraz- wyjaśnia- Twoja siostra jest urocza, i powiedziałem jej o naszej relacji- musiał to nagrać kiedy od niego odeszłam. Nawet nie wiedziałam, że wie kiedy mam urodziny.- No, tyle z mojej strony zostawiam cię z siostrą- mruga okiem i znika z ekranu.- Jest wspaniały, bierz puki możesz- powraca Daria- I nigdy nikomu nie oddawaj- podkreśla słowo "nigdy", a ja wiem, że dotrzymam słowa- Ale dosyć tych czułość, mój stan jest coraz lepszy i dziękuję ci za wszystko- w jej oczach błyszczą łzy tak jak i w moich- Tak bardzo cię kocham siostrzyczko i brakuje mi ciebie- wyciera policzki po których zaczęły spływać łzy- Ja już kończę, wracaj szybko"- posyła mi całusa i ekran gaśnie oznajmiając koniec filmu. Nawet nie zdałam sobie sprawy że moje policzki są całe zalane łzami. Nie docenimy miłości do rodzeństwa, póki ich nie opuścimy. Bardzo za nią tęsknie. Wyciągam telefon i wybieram numer do Harry'ego. Po dwóch sygnałach odebrał.
- Cześć skarbie- usłyszałam charakterystyczny zachrypnięty głos.
- Jesteś niesamowity- powiedziałam uśmiechając się szeroko.
- Hmm, jeszcze ze sobą nie spaliśmy, a ty już tak mówisz- zaśmiał się a ja wywracam oczami. Nawet w takiej sytuacji ma niezwykłe poczucie humoru.
- Obejrzałam filmik, który nagrałeś z Darią- przeszłam do sedna sprawy.
- Niespodzianka skarbie- nawet przez telefon, miałam poczucie że się uśmiecha.
- Tak bardzo cię kocham.
- Nie długo wychodzę, jakoś wynagrodzę ci tę samotność beze mnie- zachichotał
- Przyjdę do ciebie z samego rana- oznajmiłam.
-Mmm kusząca propozycja
- Nie po to, zboczeńcu- śmieje się
- Udaremniasz, moje fantazje- udawał, że jest oburzony.
- Nie jutro- podkreśliłam- A teraz kończę,twój skarb jest wykończony- położyłam się
- No właśnie, mój- akcentuje- Dobranoc- powiedział
- Dobranoc- rozłączam się i zamykam oczy. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Autor: Styles xx
Hej, w tym rozdziale jest dość uczuciowy klimat :D Co sądzicie? 15 kom= next <3
- Niespodzianka!- w drzwiach stali moi rodzice. Co oni tu robią? Trzymali w rękach kwiaty i prezenty. O co chodzi? O matko, zupełnie zapomniałam.- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin skarbie- mówiła mama i przytuliła mnie czule, tym samym wpychając do środka mieszkania.
- Dziękuję, ale...- przerwała mi rodzicielka.
- Kochanie, chyba nie chcesz mi powiedzieć że zapomniałaś, o własnych urodzinach?- zmierzyła mnie wzrokiem, a ja tylko przytaknęłam skinieniem głowy- Jak mogłaś- wymachiwała rękami- Dobrze, że twój chłopak, ma głowę na karku.
- Że co?- spytałam zdziwiona
- No jak mu tam... Harry kupił nam bilety i kazał przyjechać.- uśmiechnęła się szeroko.
- Ale... jak... dlaczego ja nic o tym nie wiedziałam?- spytałam a do przedpokoju weszli chłopcy.
- Dobry wieczór państwu- powiedzieli równo.
- Ooo witam was. Chodźcie zrobimy coś na szybko do jedzenia- Od razu zaproponowała mama.
- Pokaże pani moje przepisy- wyrwał się Niall na co wszyscy zachichotali i podążyli do kuchni.
- A co z Darią?- zapytałam się tacie.
- Kazała dać ci to- podał mi list i płytę- Wszystkiego najlepszego, córeczko- cmoknął mnie w czubek głowy i poszedł do reszty, a ja ruszyłam do sypialni Harry'ego. Usiadłam na łóżku i otworzyłam list.
"Droga Wiktorio
Bardzo żałuję, że nie ma mnie z tobą, w twoje dwudzieste urodziny,
ale zrobiłam coś dla ciebie i mam nadzieję, że ci się spodoba.Tęsknie za tobą.
Kocham cię
Twoja Daria."
W kąciku oka pojawiła się samotna łza. Szybko ją wytarłam i pociągnęłam nosem. Odłożyłam list obok i do odtwarzacza DVD włożyłam płytę i włączyłam telewizor. Na ekranie pojawiła się rozpromieniona twarz mojej kochanej siostry. "Wszystkiego najlepszego-macha ręką- Mam nadzieję, że dobrze ci się wiedzie tam w Londynie, i już teraz ci mówię, że masz mnie tam zabrać- pogroziła palcem a ja zaśmiałam się- Wiem, że mieszkasz z chłopakami z One Direction, nawet nie wiesz jaką szczęściarą jesteś- uśmiechnęłam się lekko- I przekaż im, a zwłaszcza Liamowi, że go kocham i chcę go poznać- mówiła z podekscytowaniem w głosie- A i muszę ci powiedzieć, że ktoś tu ze mną jest- patrzy w bok a za chwilę na ekranie pojawia się szeroko uśmiechnięty Harry.- Cześć, skarbie- powiedział z chrypką w głosie- Ten film, dostaniesz dopiero na urodziny, ale nagrywamy go już teraz- wyjaśnia- Twoja siostra jest urocza, i powiedziałem jej o naszej relacji- musiał to nagrać kiedy od niego odeszłam. Nawet nie wiedziałam, że wie kiedy mam urodziny.- No, tyle z mojej strony zostawiam cię z siostrą- mruga okiem i znika z ekranu.- Jest wspaniały, bierz puki możesz- powraca Daria- I nigdy nikomu nie oddawaj- podkreśla słowo "nigdy", a ja wiem, że dotrzymam słowa- Ale dosyć tych czułość, mój stan jest coraz lepszy i dziękuję ci za wszystko- w jej oczach błyszczą łzy tak jak i w moich- Tak bardzo cię kocham siostrzyczko i brakuje mi ciebie- wyciera policzki po których zaczęły spływać łzy- Ja już kończę, wracaj szybko"- posyła mi całusa i ekran gaśnie oznajmiając koniec filmu. Nawet nie zdałam sobie sprawy że moje policzki są całe zalane łzami. Nie docenimy miłości do rodzeństwa, póki ich nie opuścimy. Bardzo za nią tęsknie. Wyciągam telefon i wybieram numer do Harry'ego. Po dwóch sygnałach odebrał.
- Cześć skarbie- usłyszałam charakterystyczny zachrypnięty głos.
- Jesteś niesamowity- powiedziałam uśmiechając się szeroko.
- Hmm, jeszcze ze sobą nie spaliśmy, a ty już tak mówisz- zaśmiał się a ja wywracam oczami. Nawet w takiej sytuacji ma niezwykłe poczucie humoru.
- Obejrzałam filmik, który nagrałeś z Darią- przeszłam do sedna sprawy.
- Niespodzianka skarbie- nawet przez telefon, miałam poczucie że się uśmiecha.
- Tak bardzo cię kocham.
- Nie długo wychodzę, jakoś wynagrodzę ci tę samotność beze mnie- zachichotał
- Przyjdę do ciebie z samego rana- oznajmiłam.
-Mmm kusząca propozycja
- Nie po to, zboczeńcu- śmieje się
- Udaremniasz, moje fantazje- udawał, że jest oburzony.
- Nie jutro- podkreśliłam- A teraz kończę,twój skarb jest wykończony- położyłam się
- No właśnie, mój- akcentuje- Dobranoc- powiedział
- Dobranoc- rozłączam się i zamykam oczy. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Autor: Styles xx
Hej, w tym rozdziale jest dość uczuciowy klimat :D Co sądzicie? 15 kom= next <3
niedziela, 2 marca 2014
Rozdział 41
Muzyka
SZPITAL
Harry jest po operacji, leży już od kilku godzin w śpiączce, nie wiadomo kiedy się wybudzi. Siedzę obok niego na krześle, trzymając go cały czas za rękę, za mną stoją chłopacy. Niall strasznie panikuje, chyba najbardziej z nas wszystkich, cały czas chodzi w kółko mówiąc do siebie, ze wszystko będzie dobrze. Liam jak zawsze panuje nad sobą, ale widzę że się męczy z tą sytuacją, do tego próbuje uspokajać Niall'a. Louis siedzi na łóżku podtrzymując głowę rękami, myślę że nadal płaczę. Zayn znosi chyba to najlepiej, ukrywa to w sobie, próbuje być silny i pociesza Louis'a.
- Boże, to prze ze mnie on tu teraz leży- mówię do siebie szeptem, jednak przez grobowa ciszę chłopacy to usłyszeli.
- Wiki, nie mów tak to nie twoja wina- odezwał się Liam, podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
- Właśnie, ze tak gdybym się nie wpakowała w ten durny związek, on by nie musiał mnie ratować, nie było by tego wszystkiego- mówię podnosząc ton głosu i szlocham.
- Hej, wszystko będzie dobrze, zobaczysz on z tego wyjdzie, musi- odezwał się Zayn.
- Musi, macie racje- wstałam podeszłam do nich i zatraciliśmy się w grupowym uścisku.
KOMISARIAT
Mike POV:
Siedzę razem z całą ekipą na policji, przez tego skurwiela. Nie wierzę, ze mnie przechytrzył, nie spodziewałem się, że weźmie ze sobą policje i broń. Mam nadzieję, że zdechnie w tym szpitalu.
Siedzę w sali gdzie maja, mnie przesłuchiwać, moje rozmyślenia przerwał policjant który właśnie wszedł do sali. Komisarz usiadł wygodnie na fotelu, wyciągnął ze swojej skórzanej teczki dokumenty i zaczął je przeglądać, kręcąc przy tym głową.
- A więc Mike, czy to ty przetrzymywałeś Wiktorie Foster, sprzedawałeś narkotyki, doprowadziłeś do zabójstw?
- Nie, niby skąd ma pan takie podejrzenia?- zapytałem się z pogardą.
- Przesłuchałem już pana kolegów wszyscy skazali na pana- mówi komisarz bez żadnych uczuć, a we mnie gotuje się krew.
- Co?! Jakie gnoje, to ja im ratowałem tyłki, a oni co?!- krzyczę i wstaję z krzesła po czym je rzucam o ścianę, od razu podbiegają do mnie policjanci, zakładają mi kajdanki, na co komisarz mówi:
- Jesteś zatrzymany, czeka cie 15 lat w kiciu, za handel narkotykami, liczne zabójstwa, porwanie, uszkodzenie zdrowia. Zabierzcie go.- mówi po czym zabierają mnie do celi.
SZPITAL
Chłopacy zeszli na dół do kawiarni, coś zjeść w końcu jesteśmy tu już od dobrych 10 godzin. Ja nadal siedzę przy Harry'm zejdę na dół później. Oczy same mi się przymykają. Moja głowa upadła na łóżko i zasnęłam.
Nie wiem jak długo spałam, ale usłyszałam śmiech, głosy i szept, szept na który czekałam, ten zachrypnięty głos rozpoznam wszędzie. Otworzyłam oczy i ujrzałam Harry'ego uśmiechającego się do mnie szeroko, ujrzałam te jego słodkie dołeczki i zielone hipnotyzujące oczy. Nachyliłam się nad nim i przytuliłam, a po moim policzku spłynęła łza, która spadła na jego policzek, a on tylko się uśmiechnął.
- No pocałujcie się- krzyknął Zayn, na co wszyscy zaczęli się śmiać, a ja dotknęłam lekko malinowych ust chłopaka, on odwzajemnij pocałunek, a reszta, reszta zaczęła bić brawo.
- Debile z was wiecie- powiedział słabo jeszcze Harry, gdy skończyliśmy nasz pocałunek.
- O no i wszystko po staremu- powiedział śmiejąc się Niall, ale reszta do niego dołączyła.
***
Czekamy z chłopakami na korytarzu, ponieważ właśnie badają Harry'ego. Moje oczy znowu staja się coraz cięższe.
- Proszę- powiedział Liam podając mi kubek z kawą z automatu.
- O dzięki, ratujesz mi życie- powiedziałam się uśmiechając, jednak naszą uwagę przyciągnął tłum idący w naszą stronę.
- O niech to paparazzi- mówi pod nosem Louis.
Wszyscy zaczęli pstrykać nam zdjęcia, zadawać jakieś pytania, jednak nikt z nas na nie nie odpowiadał. Nie mam pojęcia jak oni dowiedzieli się o tym. Oni są nie obliczalni. Jednak sie trwało to długo, bo po chwili pojawiła sie ochrona szpitala i ich wyprowadziła do wyjścia.
- Oni tak zawsze?- pytam się chłopaków.
- Niestety, witaj w naszym świecie- mówią jednocześnie.
- Jak wy z tym żyjecie?- pytam sie, jednak nie dostaje odpowiedzi bo z sali Harry'ego wychodzi lekarz.
Pierwszy przy nim znalazł się Liam.
- Panie doktorze,co z nm?- pyta się, a my czekamy z niecierpliwością na odpowiedź.
- Wszystko, dobrze operacja się udała, rana ładnie się goi- na co wszyscy odetchnęliśmy- myślę, że jak tak będzie dalej to za tydzień powinien wyjść do domu- mówi.
- Możemy?- pyta się Niall, wskazując na drzwi.
- Tak, tylko nie za długo musi jeszcze odpoczywać- mówi i odchodzi, a my otwieramy drzwi i widzimy uśmiechniętego Harry'ego.
- No, wiedziałem stary, że wszystko będzie dobrze- mówi Niall.
- Tak? A ja słyszałem ze to ty najbardziej panikowałeś?- mówi a my wybuchamy śmiechem.
- Co? Kto ci tak powiedział?- pyta się zawstydzony Niall.
- Wróżka- mówi Harry i teraz z nami śmieje sie też Niall.
***
Niestety pielęgniarka wyrzuciła nas, mówiąc że Harry musi się przespać. Pojechałam z chłopakami do ich domu. Siedzimy w salonie i jemy spaghetti zrobione prze ze mnie, no dobra nie prze ze mnie, ale je odgrzałam. Jemy i oglądamy powtórki X Factora, a chłopacy wspominają swoje czasy w tym programie. Cały czas się śmiejąc. Boże, co oni tam robili. Wspominali video diary i postanowili nakręcić takie coś dla Harry'ego, aby poczuł się lepiej. Liam przyniósł mi kamere, chłopacy usiedli na kanapie i gdy miałam już włączyć kamerę, ktoś zapukał do drzwi.
- Ja otworzę- powiedziałam, podeszłam do drzwi, otworzyłam je, niespodziewałam się zobaczyć tej osoby za drzwiami.
Autor: Payne ;)
Mam nadzieje, ze wam sie podoba. Przepraszam, ze taki krótki miałam małe komplikacje :)
Jak myślicie kto stoi za drzwiami?
Pamiętajcie, że każdy komentarz jest dla nas bardzo ważny i dziękujemy za nie <3
15 komentarzy i następny rozdział w następny weekend :)
KOCHAMY WAS <3 <3
SZPITAL
Harry jest po operacji, leży już od kilku godzin w śpiączce, nie wiadomo kiedy się wybudzi. Siedzę obok niego na krześle, trzymając go cały czas za rękę, za mną stoją chłopacy. Niall strasznie panikuje, chyba najbardziej z nas wszystkich, cały czas chodzi w kółko mówiąc do siebie, ze wszystko będzie dobrze. Liam jak zawsze panuje nad sobą, ale widzę że się męczy z tą sytuacją, do tego próbuje uspokajać Niall'a. Louis siedzi na łóżku podtrzymując głowę rękami, myślę że nadal płaczę. Zayn znosi chyba to najlepiej, ukrywa to w sobie, próbuje być silny i pociesza Louis'a.
- Boże, to prze ze mnie on tu teraz leży- mówię do siebie szeptem, jednak przez grobowa ciszę chłopacy to usłyszeli.
- Wiki, nie mów tak to nie twoja wina- odezwał się Liam, podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
- Właśnie, ze tak gdybym się nie wpakowała w ten durny związek, on by nie musiał mnie ratować, nie było by tego wszystkiego- mówię podnosząc ton głosu i szlocham.
- Hej, wszystko będzie dobrze, zobaczysz on z tego wyjdzie, musi- odezwał się Zayn.
- Musi, macie racje- wstałam podeszłam do nich i zatraciliśmy się w grupowym uścisku.
KOMISARIAT
Mike POV:
Siedzę razem z całą ekipą na policji, przez tego skurwiela. Nie wierzę, ze mnie przechytrzył, nie spodziewałem się, że weźmie ze sobą policje i broń. Mam nadzieję, że zdechnie w tym szpitalu.
Siedzę w sali gdzie maja, mnie przesłuchiwać, moje rozmyślenia przerwał policjant który właśnie wszedł do sali. Komisarz usiadł wygodnie na fotelu, wyciągnął ze swojej skórzanej teczki dokumenty i zaczął je przeglądać, kręcąc przy tym głową.
- A więc Mike, czy to ty przetrzymywałeś Wiktorie Foster, sprzedawałeś narkotyki, doprowadziłeś do zabójstw?
- Nie, niby skąd ma pan takie podejrzenia?- zapytałem się z pogardą.
- Przesłuchałem już pana kolegów wszyscy skazali na pana- mówi komisarz bez żadnych uczuć, a we mnie gotuje się krew.
- Co?! Jakie gnoje, to ja im ratowałem tyłki, a oni co?!- krzyczę i wstaję z krzesła po czym je rzucam o ścianę, od razu podbiegają do mnie policjanci, zakładają mi kajdanki, na co komisarz mówi:
- Jesteś zatrzymany, czeka cie 15 lat w kiciu, za handel narkotykami, liczne zabójstwa, porwanie, uszkodzenie zdrowia. Zabierzcie go.- mówi po czym zabierają mnie do celi.
SZPITAL
Chłopacy zeszli na dół do kawiarni, coś zjeść w końcu jesteśmy tu już od dobrych 10 godzin. Ja nadal siedzę przy Harry'm zejdę na dół później. Oczy same mi się przymykają. Moja głowa upadła na łóżko i zasnęłam.
Nie wiem jak długo spałam, ale usłyszałam śmiech, głosy i szept, szept na który czekałam, ten zachrypnięty głos rozpoznam wszędzie. Otworzyłam oczy i ujrzałam Harry'ego uśmiechającego się do mnie szeroko, ujrzałam te jego słodkie dołeczki i zielone hipnotyzujące oczy. Nachyliłam się nad nim i przytuliłam, a po moim policzku spłynęła łza, która spadła na jego policzek, a on tylko się uśmiechnął.
- No pocałujcie się- krzyknął Zayn, na co wszyscy zaczęli się śmiać, a ja dotknęłam lekko malinowych ust chłopaka, on odwzajemnij pocałunek, a reszta, reszta zaczęła bić brawo.
- Debile z was wiecie- powiedział słabo jeszcze Harry, gdy skończyliśmy nasz pocałunek.
- O no i wszystko po staremu- powiedział śmiejąc się Niall, ale reszta do niego dołączyła.
***
Czekamy z chłopakami na korytarzu, ponieważ właśnie badają Harry'ego. Moje oczy znowu staja się coraz cięższe.
- Proszę- powiedział Liam podając mi kubek z kawą z automatu.
- O dzięki, ratujesz mi życie- powiedziałam się uśmiechając, jednak naszą uwagę przyciągnął tłum idący w naszą stronę.
- O niech to paparazzi- mówi pod nosem Louis.
Wszyscy zaczęli pstrykać nam zdjęcia, zadawać jakieś pytania, jednak nikt z nas na nie nie odpowiadał. Nie mam pojęcia jak oni dowiedzieli się o tym. Oni są nie obliczalni. Jednak sie trwało to długo, bo po chwili pojawiła sie ochrona szpitala i ich wyprowadziła do wyjścia.
- Oni tak zawsze?- pytam się chłopaków.
- Niestety, witaj w naszym świecie- mówią jednocześnie.
- Jak wy z tym żyjecie?- pytam sie, jednak nie dostaje odpowiedzi bo z sali Harry'ego wychodzi lekarz.
Pierwszy przy nim znalazł się Liam.
- Panie doktorze,co z nm?- pyta się, a my czekamy z niecierpliwością na odpowiedź.
- Wszystko, dobrze operacja się udała, rana ładnie się goi- na co wszyscy odetchnęliśmy- myślę, że jak tak będzie dalej to za tydzień powinien wyjść do domu- mówi.
- Możemy?- pyta się Niall, wskazując na drzwi.
- Tak, tylko nie za długo musi jeszcze odpoczywać- mówi i odchodzi, a my otwieramy drzwi i widzimy uśmiechniętego Harry'ego.
- No, wiedziałem stary, że wszystko będzie dobrze- mówi Niall.
- Tak? A ja słyszałem ze to ty najbardziej panikowałeś?- mówi a my wybuchamy śmiechem.
- Co? Kto ci tak powiedział?- pyta się zawstydzony Niall.
- Wróżka- mówi Harry i teraz z nami śmieje sie też Niall.
***
Niestety pielęgniarka wyrzuciła nas, mówiąc że Harry musi się przespać. Pojechałam z chłopakami do ich domu. Siedzimy w salonie i jemy spaghetti zrobione prze ze mnie, no dobra nie prze ze mnie, ale je odgrzałam. Jemy i oglądamy powtórki X Factora, a chłopacy wspominają swoje czasy w tym programie. Cały czas się śmiejąc. Boże, co oni tam robili. Wspominali video diary i postanowili nakręcić takie coś dla Harry'ego, aby poczuł się lepiej. Liam przyniósł mi kamere, chłopacy usiedli na kanapie i gdy miałam już włączyć kamerę, ktoś zapukał do drzwi.
- Ja otworzę- powiedziałam, podeszłam do drzwi, otworzyłam je, niespodziewałam się zobaczyć tej osoby za drzwiami.
Autor: Payne ;)
Mam nadzieje, ze wam sie podoba. Przepraszam, ze taki krótki miałam małe komplikacje :)
Jak myślicie kto stoi za drzwiami?
Pamiętajcie, że każdy komentarz jest dla nas bardzo ważny i dziękujemy za nie <3
15 komentarzy i następny rozdział w następny weekend :)
KOCHAMY WAS <3 <3
sobota, 1 marca 2014
Zwiastun
Zapraszamy na Zwiastun!
Liczymy na komentarze <3
Opowiadanie może zawierać treści erotyczne i wulgaryzmy. Czytasz na własną odpowiedzialność.
niedziela, 23 lutego 2014
Rozdział 40
Harry's POV:
- Wiecie jaki jest plan?- zapytał nas komisarz, na co skinęliśmy głowami- Tylko pamiętajcie, powoli i po ciuchu.
- Tak, pamiętamy- powiedziałem. Mężczyzna wręczył nam jedną krótkofalówkę i razem z Louisem ruszyliśmy w stronę budynku. Przed wejściem stali jacyś faceci.
- Kurwa, i co teraz?- zapytał zdenerwowany Lou.
~ Bez nerwów, na tyłach jest inne wejście, sprawdźcie je~ w małym urządzeniu rozległ się głos policjanta, a ja razem z Louisem, ruszyliśmy w kierunku podanym przez mężczyznę. Rzeczywiście, były tam drzwi. Dziwiło mnie jednak, że nikt ich nie pilnował
- Louis, ty zostajesz tutaj na czatach- poklepałem go po ramieniu i wręczyłem mu krótkofalówkę.
- No w tym momencie, sobie żartujesz- powiedział z dezaprobatą.
- Mówię całkiem serio.Mam broń, nic mi się nie stanie- posłałem mu ciepły uśmiech.
- Nie, nie zostawię cię- protestował.
- Zaufaj mi, dam sobie radę.
- Uważaj na siebie bracie- przytulił mnie. Kiedy odsunąłem się od niego, jego twarz wyrażała panikę i strach, uśmiechnąłem się ostatni raz i powoli otworzyłem, metalowe drzwi. Dzięki Bogu, zawiasy nie były zardzewiałe, dlatego nie wydały z siebie dźwięku. Znajdowałem się chyba w holu. Ściany były pokryte brązową farbą, a podłoga była wykonana z marmuru, na końcu były kolejne drzwi. Podszedłem i otworzyłem je jeszcze bardziej ostrożnie, niż za pierwszym razem. Była to kuchnia. Cholera, ten budynek z zewnątrz wygląda na jakiś opuszczony magazyn, a w wewnątrz wygląda jak dom. Nieźle sobie to wszystko zaplanował. Prychnąłem na samą myśl o Mike'u. Nagle usłyszałem czyjeś kroki, więc szybko schowałem się za kuchenną wysepką. Do pomieszczenia wszedł, wysoki, umięśniony facet, który popijał piwo, by po chwili usiąść przy stole. Niestety, kolejne drzwi znajdowały się tuż przy miejscu w którym siedziała moja "przeszkoda".
- Ty twoja warta, się jeszcze nie skończyła- do kuchni wszedł jeszcze jeden facet, ale tym razem starszy.
- No, weź. I tak nikt tu nie przyjdzie- zaśmiał się tamten.
- Mam to załatwić po mojemu?
- Okey, już idę- westchnął i wstał ze swojego miejsca. Najwyraźniej bał się starszego, pewnie miał powody. Ale nie chciałem w tedy o tym myśleć. Oboje mężczyzn wyszło, więc miałem wolną drogę. Ruszyłem po cichu do salonu. Kiedy miałem już się wyprostować, zauważyłem jeszcze innego kolesia. Kurwa ile ich tu jest?! skoczyłem za sofę. Wychyliłem głowę i ujrzałem mężczyznę około 30 lat, nachlanego w cztery dupy, który po chwili runą z hukiem na kanapę za którą kucałem. Po chwili usłyszałem głośne chrapanie. Uśmiechnąłem się. Jestem całkiem dobrym włamywaczem. Wstałem i spojrzałem z pogardą na śpiącego faceta. Prychnąłem i chcąc iść uderzyłem w mały stoliczek do kawy, wydając głośny dźwięk.
- Kurwa- przekląłem pod nosem.
- Kim ty do jasnej...- usłyszałem za sobą głos, szybko się odwróciłem i ujrzałem faceta, który przed chwilą smacznie chrapał na kanapie. Dobra jednak nie jestem dobrym włamywaczem.- Już po tobie- wyciągnął pistolet i wycelował we mnie, a po chwili rozległ się dźwięk strzału. Z przerażenia zamknąłem oczy, ale po chwili je otworzyłem. Dzięki temu, że mój przeciwnik był upity nie trafił we mnie lecz w wazon. Szybko się otrząsnąłem i rzuciłem na mężczyznę, zacząłem okładać go pięściami, aż stracił przytomność. Gdyby tylko jakieś fanki to widziały... Boże ogarnij się Harry. Usłyszałem czyjeś kroki. No tak odgłos strzału nie był cichy, a do pomieszczenia wszedł kolejny, umięśniony facet. Najpierw spojrzał na mnie, a następnie swój wzrok skierował na leżącego. Wyjął pistolet, ale nie zdążył nawet wycelować, ponieważ został postrzelony. Z roztargnieniem odwróciłem się w stronę komisarza i reszty ekipy. Louis na pewno ich zawiadomił.
- Ruszaj młody, będziemy cię osłaniać. Zaraz zrobi się tu prawdziwe piekło- wyjaśnił i miał rację. W pomieszczeniu zjawiła się cała grupka, uzbrojonych przeciwników- No już!- krzyknął i zaczęła się prawdziwa bitwa.
Wiktoria POV:
Siedzieliśmy tak w spokoju, nie rozmawialiśmy, do póki do pomieszczenia nie wparował jeden z pracowników Mike'a.
- Kurwa, Mike. Policja tu jest- mówił przerażony. Mike napiął mięśnie, a w mojej głowie pojawił się promień nadziei. Na samą myśl uśmiechnęłam się.
- Co?! Jak to kurwa policja?!- wrzasnął chłopak, wstając z kanapy.
- No nie wiem, ale jest z nimi jakiś chłopak- wyjaśnił. Otworzyłam szeroko oczy. Mogłam się założyć, że był to Harry, przyszedł mnie uratować. O Boże, mam nadzieje, że nic mu nie jest.
- Jak wygląda?- spytał go Mike.
- N-nie wiem, wiem tylko tyle, że ma loki.
- Tyle mi wystarczy- warknął- dołącz do reszty, niech czekają na mój rozkaz, czy mają się wycofać, ale jak na razie, mają robić to co teraz- rozkazał
- Tak jest- chłopak wyszedł a Mike zwrócił się do mnie.
- Twój królewicz, przyszedł cię uratować- uśmiechnął się- Zabawimy się- zaśmiał się i chwytając mnie za nadgarstki, wyprowadził z pokoju. Z oddali słyszałam odgłosy walki. Mike otworzył drzwi do piwnicy i zatrzymał się w progu- Bądź grzeczna, kotku- niespodziewanie zakrył mi usta taśmą klejącą. Co on ma zamiar zrobić? Chwycił mnie za ramię i sprowadził po schodach na dół. Po drodze wziął sznurek. Zatrzymaliśmy się przy jakichś rurach.- Kochanie, nie bierz sobie tego do serca- pocałował mnie w policzek i po chwili przywiązał moje nadgarstki do jednej z rur.- Tylko spokojnie- pogładził moje włosy- Zapewniam, że finał będzie zaskakujący- zaśmiał się, a ja obawiałam się najgorszego.
Harry's POV:
Cholera gdzie ona jest? Chodziłem po wszystkich pokojach, i nigdzie nie mogłem jej znaleźć. Otworzyłem kolejne drzwi. To pomieszczenie różniło się od innych. Była to sypialnia z dużym łóżkiem, kanapą, telewizją i łazienką. Kiedy przyglądałem się pomieszczeniu, moją uwagę przykuła ułożona na komodzie, czarna sukienka. Szybko chwyciłem materiał w dłonie. Taką sukienkę miała Wiki, w tedy w klubie. Gdzie ten sukinsyn ją porwał. Wybiegłem z pokoju, przemierzałem korytarze, aż w końcu zauważyłem drzwi, bez zastanowienia otworzyłem je. Schody prowadzące w dół oznaczały, że to piwnica. Zbiegłem po nich i na końcu pomieszczenia ujrzałem moją piękną Wiktorię, przywiązaną do rury.
- Wiki- podbiegłem do niej i delikatnie oderwałem jej taśmę z ust.
- To pułapka!- krzyknęła a ja usłyszałem za sobą ten sam śmiech. Odwróciłem się szybko i zobaczyłem Mike'a z bronią w dłoni.
- Harry, Harry, Harry- uśmiechnął się- Zawsze taki, przewidywalny- usiadł na jednym schodku.
- Mike. Policja już tu jest. To koniec- powiedziałem.
- Masz rację Styles. To koniec- klasnął w dłonie.- Ponieważ dokończę to, co zacząłem kilka lat temu- chłopak wstał i patrzył na mnie z nienawiścią w oczach.- Zniszczę cię- wysyczał przez zęby.
- Mike, co ja ci takiego zrobiłem? - zapytałem
- Ty mi się jeszcze kurwa pytasz?!- wydarł się na mnie.- To ty, zawsze miałeś najlepiej. Dobre oceny, zabawki, rodzinę- wymachiwał bronią- Każda najlepsza dziewczyna lgnęła do ciebie jak ćma do światła!
- To było przed tym jak...- przerwał mi.
- Właśnie, zanim się ze mną zadałeś- przerwał- Chciałem ci pokazać, jak to jest czuć się niepotrzebnym i bezwartościowym- zaśmiał się.- Najlepszym sposobem było zrobienie z ciebie ćpuna- westchnął- I wtedy ja byłem tym dobrym i opiekuńczym chłopakiem z Holmes Chapel. - Uśmiechnął się. A do mnie dotarło, że teraz wszystko ma sens.- Ale niestety musiała pojawić się jakaś laska, która zniszczyła mój plan- znów zajął miejsce na schodach.
- Miała na imię Sasha- poprawiłem go.
- Ona, stanęła mi na drodze. Wiedziałem ile dla siebie znaczyliście, dlatego musiałem zniszczyć także ją.- wyjaśnił- Tylko, że mały Harry, musiał przetrwać. Jak mały pieprzony robak, który nie chce zniknąć. Dlatego teraz wszystko zakończymy- wstał i przeładował broń.
- Wypuść ją, to o mnie ci chodzi. Ona nie ma z tym nic wspólnego.- wiedziałem, że muszę ją chronić.
- Nie będzie tak łatwo, Styles- zaśmiał się- Teraz ona będzie cierpieć przez ciebie, całe swoje życie.
- Co ty masz na myśli?
- Będzie widzieć jak powoli zdychasz, a potem to ja będą ją pieprzyć do nieprzytomności- wysyczał i wycelował we mnie.
- Nie!- krzyczała Wiktoria
- Przyjacielu, ja też mam taką zabaweczkę- zza paska spodni wyciągnąłem pistolet i wycelowałem w niego.
- Widzę, że wiele się nauczyłeś- zaśmiał się.
- Dzięki tobie- odpowiedziałem chłodno.
- Rozegramy to jak gentlemani? - zapytał z rozbawieniem.
- Nauczyłem się jeszcze jednego od ciebie. Nigdy nie graj fair- uniosłem pistolet i nacisnąłem na spust. Po chwili chłopak upadł na ziemię i już się nie ruszał. Nawet nie obchodziło mnie to czy go zabiłem czy nie. Ten gnojek na to zasłużył.
Wiktoria POV:
-Skarbie wszystko okey?- brunet odwrócił się w moją stronę a w jego oczach, mogłam dostrzec troskę. Tak bardzo mi go brakowało, lecz nie mogę uwierzyć w to, że Harry go postrzelił. To nie było dobre, ale wiem, że nie było innego wyjścia
- Tak wszystko w porządku- uśmiechnęłam się szczerze, a chłopak uwolnił moje nadgarstki i zaczął je powoli pocierać.
- Przepraszam- pocałował moje dłonie i po chwili spojrzał na mnie. Te zielone tęczówki. Był widoczny w nich tylko ból.
- Teraz jest już dobrze- ujęłam jego twarz w dłonie i chciałam go pocałować kiedy przerwał nam strzał. Wszystko potem działo się jak w spowolnionym tępię. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że Harry krwawi i po chwili osuwa się na ziemię.- Nie!- krzyknęłam i szybko uklęknęłam obok chłopaka. Spojrzałam na Mike, który śmiał się głośno. Do piwnicy wparowała policja i obezwładniła Mike'a. Chwyciłam dłoń loczka i ścisnęłam ją mocno- Harry, wszystko będzie dobrze- z moich oczu popłynęły łzy, jego koszulka na brzuchu była cała czerwona.
- Jesteś taka, śliczna- pogładził mój policzek i uśmiechnął się lekko. Słyszałam tylko jak ktoś krzyczy "Zadzwońcie po karetkę! Mamy rannego!
- Kretka zaraz tu będzie, wytrzymasz- całowałam jego knykcie, kaskada łez wylewała się z moich oczu.
- Tak bardzo cię kocham- powiedział.
- Nie rób tego, nie żegnaj się!- krzyknęłam i szarpnęłam go za ramiona i pocałowałam w usta.
- Kocham Cię- wyszeptał i zamknął oczy.
- Wiecie jaki jest plan?- zapytał nas komisarz, na co skinęliśmy głowami- Tylko pamiętajcie, powoli i po ciuchu.
- Tak, pamiętamy- powiedziałem. Mężczyzna wręczył nam jedną krótkofalówkę i razem z Louisem ruszyliśmy w stronę budynku. Przed wejściem stali jacyś faceci.
- Kurwa, i co teraz?- zapytał zdenerwowany Lou.
~ Bez nerwów, na tyłach jest inne wejście, sprawdźcie je~ w małym urządzeniu rozległ się głos policjanta, a ja razem z Louisem, ruszyliśmy w kierunku podanym przez mężczyznę. Rzeczywiście, były tam drzwi. Dziwiło mnie jednak, że nikt ich nie pilnował
- Louis, ty zostajesz tutaj na czatach- poklepałem go po ramieniu i wręczyłem mu krótkofalówkę.
- No w tym momencie, sobie żartujesz- powiedział z dezaprobatą.
- Mówię całkiem serio.Mam broń, nic mi się nie stanie- posłałem mu ciepły uśmiech.
- Nie, nie zostawię cię- protestował.
- Zaufaj mi, dam sobie radę.
- Uważaj na siebie bracie- przytulił mnie. Kiedy odsunąłem się od niego, jego twarz wyrażała panikę i strach, uśmiechnąłem się ostatni raz i powoli otworzyłem, metalowe drzwi. Dzięki Bogu, zawiasy nie były zardzewiałe, dlatego nie wydały z siebie dźwięku. Znajdowałem się chyba w holu. Ściany były pokryte brązową farbą, a podłoga była wykonana z marmuru, na końcu były kolejne drzwi. Podszedłem i otworzyłem je jeszcze bardziej ostrożnie, niż za pierwszym razem. Była to kuchnia. Cholera, ten budynek z zewnątrz wygląda na jakiś opuszczony magazyn, a w wewnątrz wygląda jak dom. Nieźle sobie to wszystko zaplanował. Prychnąłem na samą myśl o Mike'u. Nagle usłyszałem czyjeś kroki, więc szybko schowałem się za kuchenną wysepką. Do pomieszczenia wszedł, wysoki, umięśniony facet, który popijał piwo, by po chwili usiąść przy stole. Niestety, kolejne drzwi znajdowały się tuż przy miejscu w którym siedziała moja "przeszkoda".
- Ty twoja warta, się jeszcze nie skończyła- do kuchni wszedł jeszcze jeden facet, ale tym razem starszy.
- No, weź. I tak nikt tu nie przyjdzie- zaśmiał się tamten.
- Mam to załatwić po mojemu?
- Okey, już idę- westchnął i wstał ze swojego miejsca. Najwyraźniej bał się starszego, pewnie miał powody. Ale nie chciałem w tedy o tym myśleć. Oboje mężczyzn wyszło, więc miałem wolną drogę. Ruszyłem po cichu do salonu. Kiedy miałem już się wyprostować, zauważyłem jeszcze innego kolesia. Kurwa ile ich tu jest?! skoczyłem za sofę. Wychyliłem głowę i ujrzałem mężczyznę około 30 lat, nachlanego w cztery dupy, który po chwili runą z hukiem na kanapę za którą kucałem. Po chwili usłyszałem głośne chrapanie. Uśmiechnąłem się. Jestem całkiem dobrym włamywaczem. Wstałem i spojrzałem z pogardą na śpiącego faceta. Prychnąłem i chcąc iść uderzyłem w mały stoliczek do kawy, wydając głośny dźwięk.
- Kurwa- przekląłem pod nosem.
- Kim ty do jasnej...- usłyszałem za sobą głos, szybko się odwróciłem i ujrzałem faceta, który przed chwilą smacznie chrapał na kanapie. Dobra jednak nie jestem dobrym włamywaczem.- Już po tobie- wyciągnął pistolet i wycelował we mnie, a po chwili rozległ się dźwięk strzału. Z przerażenia zamknąłem oczy, ale po chwili je otworzyłem. Dzięki temu, że mój przeciwnik był upity nie trafił we mnie lecz w wazon. Szybko się otrząsnąłem i rzuciłem na mężczyznę, zacząłem okładać go pięściami, aż stracił przytomność. Gdyby tylko jakieś fanki to widziały... Boże ogarnij się Harry. Usłyszałem czyjeś kroki. No tak odgłos strzału nie był cichy, a do pomieszczenia wszedł kolejny, umięśniony facet. Najpierw spojrzał na mnie, a następnie swój wzrok skierował na leżącego. Wyjął pistolet, ale nie zdążył nawet wycelować, ponieważ został postrzelony. Z roztargnieniem odwróciłem się w stronę komisarza i reszty ekipy. Louis na pewno ich zawiadomił.
- Ruszaj młody, będziemy cię osłaniać. Zaraz zrobi się tu prawdziwe piekło- wyjaśnił i miał rację. W pomieszczeniu zjawiła się cała grupka, uzbrojonych przeciwników- No już!- krzyknął i zaczęła się prawdziwa bitwa.
Wiktoria POV:
Siedzieliśmy tak w spokoju, nie rozmawialiśmy, do póki do pomieszczenia nie wparował jeden z pracowników Mike'a.
- Kurwa, Mike. Policja tu jest- mówił przerażony. Mike napiął mięśnie, a w mojej głowie pojawił się promień nadziei. Na samą myśl uśmiechnęłam się.
- Co?! Jak to kurwa policja?!- wrzasnął chłopak, wstając z kanapy.
- No nie wiem, ale jest z nimi jakiś chłopak- wyjaśnił. Otworzyłam szeroko oczy. Mogłam się założyć, że był to Harry, przyszedł mnie uratować. O Boże, mam nadzieje, że nic mu nie jest.
- Jak wygląda?- spytał go Mike.
- N-nie wiem, wiem tylko tyle, że ma loki.
- Tyle mi wystarczy- warknął- dołącz do reszty, niech czekają na mój rozkaz, czy mają się wycofać, ale jak na razie, mają robić to co teraz- rozkazał
- Tak jest- chłopak wyszedł a Mike zwrócił się do mnie.
- Twój królewicz, przyszedł cię uratować- uśmiechnął się- Zabawimy się- zaśmiał się i chwytając mnie za nadgarstki, wyprowadził z pokoju. Z oddali słyszałam odgłosy walki. Mike otworzył drzwi do piwnicy i zatrzymał się w progu- Bądź grzeczna, kotku- niespodziewanie zakrył mi usta taśmą klejącą. Co on ma zamiar zrobić? Chwycił mnie za ramię i sprowadził po schodach na dół. Po drodze wziął sznurek. Zatrzymaliśmy się przy jakichś rurach.- Kochanie, nie bierz sobie tego do serca- pocałował mnie w policzek i po chwili przywiązał moje nadgarstki do jednej z rur.- Tylko spokojnie- pogładził moje włosy- Zapewniam, że finał będzie zaskakujący- zaśmiał się, a ja obawiałam się najgorszego.
Harry's POV:
Cholera gdzie ona jest? Chodziłem po wszystkich pokojach, i nigdzie nie mogłem jej znaleźć. Otworzyłem kolejne drzwi. To pomieszczenie różniło się od innych. Była to sypialnia z dużym łóżkiem, kanapą, telewizją i łazienką. Kiedy przyglądałem się pomieszczeniu, moją uwagę przykuła ułożona na komodzie, czarna sukienka. Szybko chwyciłem materiał w dłonie. Taką sukienkę miała Wiki, w tedy w klubie. Gdzie ten sukinsyn ją porwał. Wybiegłem z pokoju, przemierzałem korytarze, aż w końcu zauważyłem drzwi, bez zastanowienia otworzyłem je. Schody prowadzące w dół oznaczały, że to piwnica. Zbiegłem po nich i na końcu pomieszczenia ujrzałem moją piękną Wiktorię, przywiązaną do rury.
- Wiki- podbiegłem do niej i delikatnie oderwałem jej taśmę z ust.
- To pułapka!- krzyknęła a ja usłyszałem za sobą ten sam śmiech. Odwróciłem się szybko i zobaczyłem Mike'a z bronią w dłoni.
- Harry, Harry, Harry- uśmiechnął się- Zawsze taki, przewidywalny- usiadł na jednym schodku.
- Mike. Policja już tu jest. To koniec- powiedziałem.
- Masz rację Styles. To koniec- klasnął w dłonie.- Ponieważ dokończę to, co zacząłem kilka lat temu- chłopak wstał i patrzył na mnie z nienawiścią w oczach.- Zniszczę cię- wysyczał przez zęby.
- Mike, co ja ci takiego zrobiłem? - zapytałem
- Ty mi się jeszcze kurwa pytasz?!- wydarł się na mnie.- To ty, zawsze miałeś najlepiej. Dobre oceny, zabawki, rodzinę- wymachiwał bronią- Każda najlepsza dziewczyna lgnęła do ciebie jak ćma do światła!
- To było przed tym jak...- przerwał mi.
- Właśnie, zanim się ze mną zadałeś- przerwał- Chciałem ci pokazać, jak to jest czuć się niepotrzebnym i bezwartościowym- zaśmiał się.- Najlepszym sposobem było zrobienie z ciebie ćpuna- westchnął- I wtedy ja byłem tym dobrym i opiekuńczym chłopakiem z Holmes Chapel. - Uśmiechnął się. A do mnie dotarło, że teraz wszystko ma sens.- Ale niestety musiała pojawić się jakaś laska, która zniszczyła mój plan- znów zajął miejsce na schodach.
- Miała na imię Sasha- poprawiłem go.
- Ona, stanęła mi na drodze. Wiedziałem ile dla siebie znaczyliście, dlatego musiałem zniszczyć także ją.- wyjaśnił- Tylko, że mały Harry, musiał przetrwać. Jak mały pieprzony robak, który nie chce zniknąć. Dlatego teraz wszystko zakończymy- wstał i przeładował broń.
- Wypuść ją, to o mnie ci chodzi. Ona nie ma z tym nic wspólnego.- wiedziałem, że muszę ją chronić.
- Nie będzie tak łatwo, Styles- zaśmiał się- Teraz ona będzie cierpieć przez ciebie, całe swoje życie.
- Co ty masz na myśli?
- Będzie widzieć jak powoli zdychasz, a potem to ja będą ją pieprzyć do nieprzytomności- wysyczał i wycelował we mnie.
- Nie!- krzyczała Wiktoria
- Przyjacielu, ja też mam taką zabaweczkę- zza paska spodni wyciągnąłem pistolet i wycelowałem w niego.
- Widzę, że wiele się nauczyłeś- zaśmiał się.
- Dzięki tobie- odpowiedziałem chłodno.
- Rozegramy to jak gentlemani? - zapytał z rozbawieniem.
- Nauczyłem się jeszcze jednego od ciebie. Nigdy nie graj fair- uniosłem pistolet i nacisnąłem na spust. Po chwili chłopak upadł na ziemię i już się nie ruszał. Nawet nie obchodziło mnie to czy go zabiłem czy nie. Ten gnojek na to zasłużył.
Wiktoria POV:
-Skarbie wszystko okey?- brunet odwrócił się w moją stronę a w jego oczach, mogłam dostrzec troskę. Tak bardzo mi go brakowało, lecz nie mogę uwierzyć w to, że Harry go postrzelił. To nie było dobre, ale wiem, że nie było innego wyjścia
- Tak wszystko w porządku- uśmiechnęłam się szczerze, a chłopak uwolnił moje nadgarstki i zaczął je powoli pocierać.
- Przepraszam- pocałował moje dłonie i po chwili spojrzał na mnie. Te zielone tęczówki. Był widoczny w nich tylko ból.
- Teraz jest już dobrze- ujęłam jego twarz w dłonie i chciałam go pocałować kiedy przerwał nam strzał. Wszystko potem działo się jak w spowolnionym tępię. Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że Harry krwawi i po chwili osuwa się na ziemię.- Nie!- krzyknęłam i szybko uklęknęłam obok chłopaka. Spojrzałam na Mike, który śmiał się głośno. Do piwnicy wparowała policja i obezwładniła Mike'a. Chwyciłam dłoń loczka i ścisnęłam ją mocno- Harry, wszystko będzie dobrze- z moich oczu popłynęły łzy, jego koszulka na brzuchu była cała czerwona.
- Jesteś taka, śliczna- pogładził mój policzek i uśmiechnął się lekko. Słyszałam tylko jak ktoś krzyczy "Zadzwońcie po karetkę! Mamy rannego!
- Kretka zaraz tu będzie, wytrzymasz- całowałam jego knykcie, kaskada łez wylewała się z moich oczu.
- Tak bardzo cię kocham- powiedział.
- Nie rób tego, nie żegnaj się!- krzyknęłam i szarpnęłam go za ramiona i pocałowałam w usta.
- Kocham Cię- wyszeptał i zamknął oczy.
KONIEC CZĘŚCI I
No kochani i w ten oto sposób zakończyliśmy część I :* Dziękujemy za każdy komentarz, nawet nie macie pojęcia ile to dla nas znaczy. Zwiastun do 2 części opowiadania powinien pojawić się w przyszły weekend. Mamy nadzieje, że będziecie z nami także w ciągu dalszym <3 Liczymy na komentarze <3
No kochani i w ten oto sposób zakończyliśmy część I :* Dziękujemy za każdy komentarz, nawet nie macie pojęcia ile to dla nas znaczy. Zwiastun do 2 części opowiadania powinien pojawić się w przyszły weekend. Mamy nadzieje, że będziecie z nami także w ciągu dalszym <3 Liczymy na komentarze <3
sobota, 22 lutego 2014
Rozdział 39
Harry's POV:
- Chodź opowiem ci mój plan- mówię spokojnie do Louis'a.
- No idę, tylko się boję, bo jak ty coś wymyślisz to aż strach- powiedział ironicznie się śmiejąc.
- Bardzo śmieszne, wiesz?- unoszę brwi pytająco- więc tak, jesteś moim najlepszym kumplem, tak?- pytam o Louis kiwa potwierdzająco głową- i zrobiłbyś dla mnie wszystko, tak?- pytam.
- O co ci chodzi?
- No, dobra nie będę cię owijał w bawełnę, chce żebyś poszedł ze mną do bazy Mike- mówię, na co chłopakowi otwierają się szerzej oczy.
- Gdzie, mam iść? Ty chyba żartujesz?! Nie mów, że chcesz tam iść?!- krzyczy i pyta jednocześnie, na co ja kiwam głową- Stary, naprawdę cie lubię, ale to jest szalony pomysł. A poza tym przecież Wiki powiedziała, ze cie nie chce.- mówi wstając z kanapy.
- No dobra, ale ja wiem że ona się go boi i nie chce tam być, widziałem to w jej oczach, proszę Louis jak nie pójdziesz to pójdę sam- mówię poważnie.
- Zgodzę się pod jednym warunkiem- mówi a ja kiwam głową aby mówił dalej- jeśli pojedzie tam z nami policja- na co otwieram oczy i usta ze zdziwienia- To jak?- pyta się, a ja toczę ze sobą wojnę "zgodzić się czy nie".
- No dobra zgadzam się- mówię- jak już muszę, to chodź jedziemy na policję- mówię i próbuje pociągnąć chłopaka do wyjścia, jednak on stoi w miejscu- no co?- pytam się zdziwiony.
- Wiesz która jest godzina?- mówi i gestem ręki pokazuje na zegar wiszący na ścianie- pojedziemy tam z samego rana- mówi, na co niechętnie kiwam głową, wiedząc że ma racje.
***
Wiktoria POV:
Wróciliśmy własnie z Mikem do "bazy gangu". Chłopak był strasznie wściekły, na sytuację która zdarzyła się w klubie, a moje myśli cały czas krążyły wokół słów Harry'ego :Trzymaj się mała, wszystko będzie dobrze. Wiedziałam, że on nie rzuca słów na wiatr i coś zrobi. Tylko, co mam nadzieję, że nie zgodzi się na propozycję Mike'a i nie odejdzie z zespołu. Moje rozmyślania przerwał głos mojego "porywacza".
- O czym tak myślisz kotku?- moja podświadomość krzyczy, nie mów do mnie kotku.
- O tobie- powiedziałam, nie chciałam kłamać, bo nie potrafię.
- Naprawdę- mówi z głupim uśmieszkiem na twarzy. Boże jak ten człowiek mnie denerwuje. Nie mogę uwierzyć, że tak pomyliłam się do kogoś, aż tak bardzo.
- Tak, a coś w tym złego?- zapytałam się, postanowiłam z nim grać na jego zasadach.
- Nie no co ty, to jak co robimy kotku- pyta się przyciągając mnie bliżej siebie na czarnej skórzanej kanapie.
- Myślałam o tym żeby iść spać wiesz jest już późno nie sądzisz?- pytam się.
- Myślałem o czymś innym- mówi i zaczyna mnie całować po szyi.
- Przestań- mówię i go odpycham- naprawdę jestem zmęczona ty pewnie też- mówię na co chłopak kiwa głową, a ja wzdycham z ulgą- pójdę skorzystać z łazienki, dobrze?
- Pewnie idź- mówi i sięga po swoją komórkę, natomiast ja idę do łazienki.
Po drodze otworzyłam jeszcze szafę i wyciągnęłam z niej szare dresy i zwykły czarny T-shirt. Po czym weszłam do łazienki, zamykając za sobą drzwi.
***
Wyszłam właśnie z łazienki, mając na sobie zbyt duże dresy i koszulkę. Włosy związałam po umyciu w luźnego koka. Moje bose stopy szły w kierunku łóżka, gdzie zobaczyłam już leżącego Mike'a.
- Mhhh, dlaczego ukradłaś moje ubrania- zapytał się lustrując mnie od góry do dołu, śmiejąc się przy tym.
- Hahahha, bardzo śmieszne wiesz, nie mam ze sobą żadnych ubrać, a w szafie znalazłam tylko to- mówię pokazując na swój nie zbyt ładny strój.
- Wiesz, zawsze mogłabyś być w bieliźnie, nie przeszkadzało by mi to- mówi, na co się śmieje.
- Wiem, ale mi by przeszkadzało- mówię- A ty zamierzasz tu spać?- pytam się pokazując na łóżko.
- No tak, a niby gdzie?- pyta się śmiejąc.
- To ja idę na kanapę- mówię biorąc z łóżka koc i poduszkę.
Zmierzam w stronę drzwi jednak chłopak łapię mnie mocno za rękę, na co się krzywię.
- Śpisz ze mną czy ci się to podoba czy nie- mówi przez zaciśnięte zęby, na co przełykam ślinę i podnoszę oczy aby spotkać jego.
- Ale niby dlaczego mam z tobą spać?- pytam się odważnie.
- Ponieważ, jesteśmy razem nie pamiętasz?-na co podnoszę brwi- a po drugie jak ci coś każe, to tak ma być bo pożałujesz, a uwierz mi nie chce zniszczyć tej twojej pięknej buźki. Ty chyba też chcesz ją zachować, co?- pyta się na co kiwam głową i wracam do łóżka, i powoli się na nim kładę, przykrywając kołdrą.
- Grzeczna dziewczynka- mówi chłopak głaszcząc mnie po policzku, po czym odchodzi od łóżka ściąga swoje spodnie i koszulkę, zastając w samych bokserkach. O Jezu nie myślałam, ze ma takie piękne ciało. Moje oczy przez cały czas patrzą na chłopaka, jednak po chwili się otrząsam, a on się śmieje. Dlaczego to zrobiłam?
Po chwili chłopak leży już koło mnie i oboje wyruszamy w krainę snów.
***
Harry's POV:
Jesteśmy z Louis'em na policji, gdzie podzieliłem się z policjantami moim pomysłem. Oczywiście zostanę ukarany za to, że mam broń, ale to nie jest ważne. Najważniejsze jest to że zgodzili się pomóc. Podobno już od dawna szukali Mike'a i jego gangu.
- A więc widzimy się o 19.00- mówi policjant- tylko jeśli to jakiś żart to niech wie pan, że srogo tego pożałuje- mówi podając mi dłoń na pożegnanie.
- Proszę mi zaufać, dziękuje bardzo, do widzenia- mówię łącząc nasze dłonie w uścisku.
- Do widzenia- mówi otwierając mi drzwi od pokoju, w którym składałem zeznania.
Na korytarzu czeka na mnie Louis,gdy mnie zauważa wstaję i podchodzi do mnie.
- I jak było?- pyta się
- Dobrze, pomogą nam- mówię zadowolony. I gdy chcemy iść w stronę wyjścia wbiegają tu chłopacy.
- Co wy tu robicie?- pytam się.
- Chcemy pomóc, nie zostawimy cie- mówi Zayn.
- A poza tym chodzi o Wiktorię, to nasza przyjaciółka- wtrąca się Liam.
- A wiesz będziemy mogli poczuć się jak w filmie- mówi jak zawsze śmiejąc się Niall. Szkoda, że to nie jest film.
- Jezu jak ja was kocham, dziękuje za wszystko- mówię i robimy grupowy uścisk.
***
Wiktoria POV:
Budzę się jest już 16.00, ale nie dziwmy się poszłam spać o 6 rano. A jestem znana z tego, że jestem śpiochem. Wstaje i zauważam siedzącego Mike'a na kanapie przeglądającego jakieś papiery.
- Cześć śpiochu- mówi śmiejąc się, na co piorunuję go wzrokiem. Idę bez słowa do łazienki i przebieram się w moje jeansy i koszulkę.
Gdy wychodzę z łazienki siadam na kanapie i sięgam po pilot od telewizora i zaczynam oglądać "przyjaciół". To zdecydowanie mój ulubiony serial. Po chwili dołącza do mnie Mike'a, który przyniósł mi coś do jedzenia, na co dziękuje, byłam strasznie głodna.
***
Harry's POV:
Jedziemy właśnie dużym samochodem razem z policjantami do opuszczonych magazynów, do siedzimy tego gnojka, do miejsca gdzie znajduję się moja ukochana.
Podjechaliśmy samochodem trochę dalej chowając się za drzwi. Wiem że to co się tam stanie, to nie będzie nic dobrego. Wiem to.
Autor: Payne *.*
Sobota więc rozdział, mam nadzieję że się podoba.
Piszcie co myślicie o akcji, która zaczyna się dziać....
15 komentarzy i nowy rozdział w niedziele :)
- Chodź opowiem ci mój plan- mówię spokojnie do Louis'a.
- No idę, tylko się boję, bo jak ty coś wymyślisz to aż strach- powiedział ironicznie się śmiejąc.
- Bardzo śmieszne, wiesz?- unoszę brwi pytająco- więc tak, jesteś moim najlepszym kumplem, tak?- pytam o Louis kiwa potwierdzająco głową- i zrobiłbyś dla mnie wszystko, tak?- pytam.
- O co ci chodzi?
- No, dobra nie będę cię owijał w bawełnę, chce żebyś poszedł ze mną do bazy Mike- mówię, na co chłopakowi otwierają się szerzej oczy.
- Gdzie, mam iść? Ty chyba żartujesz?! Nie mów, że chcesz tam iść?!- krzyczy i pyta jednocześnie, na co ja kiwam głową- Stary, naprawdę cie lubię, ale to jest szalony pomysł. A poza tym przecież Wiki powiedziała, ze cie nie chce.- mówi wstając z kanapy.
- No dobra, ale ja wiem że ona się go boi i nie chce tam być, widziałem to w jej oczach, proszę Louis jak nie pójdziesz to pójdę sam- mówię poważnie.
- Zgodzę się pod jednym warunkiem- mówi a ja kiwam głową aby mówił dalej- jeśli pojedzie tam z nami policja- na co otwieram oczy i usta ze zdziwienia- To jak?- pyta się, a ja toczę ze sobą wojnę "zgodzić się czy nie".
- No dobra zgadzam się- mówię- jak już muszę, to chodź jedziemy na policję- mówię i próbuje pociągnąć chłopaka do wyjścia, jednak on stoi w miejscu- no co?- pytam się zdziwiony.
- Wiesz która jest godzina?- mówi i gestem ręki pokazuje na zegar wiszący na ścianie- pojedziemy tam z samego rana- mówi, na co niechętnie kiwam głową, wiedząc że ma racje.
***
Wiktoria POV:
Wróciliśmy własnie z Mikem do "bazy gangu". Chłopak był strasznie wściekły, na sytuację która zdarzyła się w klubie, a moje myśli cały czas krążyły wokół słów Harry'ego :Trzymaj się mała, wszystko będzie dobrze. Wiedziałam, że on nie rzuca słów na wiatr i coś zrobi. Tylko, co mam nadzieję, że nie zgodzi się na propozycję Mike'a i nie odejdzie z zespołu. Moje rozmyślania przerwał głos mojego "porywacza".
- O czym tak myślisz kotku?- moja podświadomość krzyczy, nie mów do mnie kotku.
- O tobie- powiedziałam, nie chciałam kłamać, bo nie potrafię.
- Naprawdę- mówi z głupim uśmieszkiem na twarzy. Boże jak ten człowiek mnie denerwuje. Nie mogę uwierzyć, że tak pomyliłam się do kogoś, aż tak bardzo.
- Tak, a coś w tym złego?- zapytałam się, postanowiłam z nim grać na jego zasadach.
- Nie no co ty, to jak co robimy kotku- pyta się przyciągając mnie bliżej siebie na czarnej skórzanej kanapie.
- Myślałam o tym żeby iść spać wiesz jest już późno nie sądzisz?- pytam się.
- Myślałem o czymś innym- mówi i zaczyna mnie całować po szyi.
- Przestań- mówię i go odpycham- naprawdę jestem zmęczona ty pewnie też- mówię na co chłopak kiwa głową, a ja wzdycham z ulgą- pójdę skorzystać z łazienki, dobrze?
- Pewnie idź- mówi i sięga po swoją komórkę, natomiast ja idę do łazienki.
Po drodze otworzyłam jeszcze szafę i wyciągnęłam z niej szare dresy i zwykły czarny T-shirt. Po czym weszłam do łazienki, zamykając za sobą drzwi.
***
Wyszłam właśnie z łazienki, mając na sobie zbyt duże dresy i koszulkę. Włosy związałam po umyciu w luźnego koka. Moje bose stopy szły w kierunku łóżka, gdzie zobaczyłam już leżącego Mike'a.
- Mhhh, dlaczego ukradłaś moje ubrania- zapytał się lustrując mnie od góry do dołu, śmiejąc się przy tym.
- Hahahha, bardzo śmieszne wiesz, nie mam ze sobą żadnych ubrać, a w szafie znalazłam tylko to- mówię pokazując na swój nie zbyt ładny strój.
- Wiesz, zawsze mogłabyś być w bieliźnie, nie przeszkadzało by mi to- mówi, na co się śmieje.
- Wiem, ale mi by przeszkadzało- mówię- A ty zamierzasz tu spać?- pytam się pokazując na łóżko.
- No tak, a niby gdzie?- pyta się śmiejąc.
- To ja idę na kanapę- mówię biorąc z łóżka koc i poduszkę.
Zmierzam w stronę drzwi jednak chłopak łapię mnie mocno za rękę, na co się krzywię.
- Śpisz ze mną czy ci się to podoba czy nie- mówi przez zaciśnięte zęby, na co przełykam ślinę i podnoszę oczy aby spotkać jego.
- Ale niby dlaczego mam z tobą spać?- pytam się odważnie.
- Ponieważ, jesteśmy razem nie pamiętasz?-na co podnoszę brwi- a po drugie jak ci coś każe, to tak ma być bo pożałujesz, a uwierz mi nie chce zniszczyć tej twojej pięknej buźki. Ty chyba też chcesz ją zachować, co?- pyta się na co kiwam głową i wracam do łóżka, i powoli się na nim kładę, przykrywając kołdrą.
- Grzeczna dziewczynka- mówi chłopak głaszcząc mnie po policzku, po czym odchodzi od łóżka ściąga swoje spodnie i koszulkę, zastając w samych bokserkach. O Jezu nie myślałam, ze ma takie piękne ciało. Moje oczy przez cały czas patrzą na chłopaka, jednak po chwili się otrząsam, a on się śmieje. Dlaczego to zrobiłam?
Po chwili chłopak leży już koło mnie i oboje wyruszamy w krainę snów.
***
Harry's POV:
Jesteśmy z Louis'em na policji, gdzie podzieliłem się z policjantami moim pomysłem. Oczywiście zostanę ukarany za to, że mam broń, ale to nie jest ważne. Najważniejsze jest to że zgodzili się pomóc. Podobno już od dawna szukali Mike'a i jego gangu.
- A więc widzimy się o 19.00- mówi policjant- tylko jeśli to jakiś żart to niech wie pan, że srogo tego pożałuje- mówi podając mi dłoń na pożegnanie.
- Proszę mi zaufać, dziękuje bardzo, do widzenia- mówię łącząc nasze dłonie w uścisku.
- Do widzenia- mówi otwierając mi drzwi od pokoju, w którym składałem zeznania.
Na korytarzu czeka na mnie Louis,gdy mnie zauważa wstaję i podchodzi do mnie.
- I jak było?- pyta się
- Dobrze, pomogą nam- mówię zadowolony. I gdy chcemy iść w stronę wyjścia wbiegają tu chłopacy.
- Co wy tu robicie?- pytam się.
- Chcemy pomóc, nie zostawimy cie- mówi Zayn.
- A poza tym chodzi o Wiktorię, to nasza przyjaciółka- wtrąca się Liam.
- A wiesz będziemy mogli poczuć się jak w filmie- mówi jak zawsze śmiejąc się Niall. Szkoda, że to nie jest film.
- Jezu jak ja was kocham, dziękuje za wszystko- mówię i robimy grupowy uścisk.
***
Wiktoria POV:
Budzę się jest już 16.00, ale nie dziwmy się poszłam spać o 6 rano. A jestem znana z tego, że jestem śpiochem. Wstaje i zauważam siedzącego Mike'a na kanapie przeglądającego jakieś papiery.
- Cześć śpiochu- mówi śmiejąc się, na co piorunuję go wzrokiem. Idę bez słowa do łazienki i przebieram się w moje jeansy i koszulkę.
Gdy wychodzę z łazienki siadam na kanapie i sięgam po pilot od telewizora i zaczynam oglądać "przyjaciół". To zdecydowanie mój ulubiony serial. Po chwili dołącza do mnie Mike'a, który przyniósł mi coś do jedzenia, na co dziękuje, byłam strasznie głodna.
***
Harry's POV:
Jedziemy właśnie dużym samochodem razem z policjantami do opuszczonych magazynów, do siedzimy tego gnojka, do miejsca gdzie znajduję się moja ukochana.
Podjechaliśmy samochodem trochę dalej chowając się za drzwi. Wiem że to co się tam stanie, to nie będzie nic dobrego. Wiem to.
Autor: Payne *.*
Sobota więc rozdział, mam nadzieję że się podoba.
Piszcie co myślicie o akcji, która zaczyna się dziać....
15 komentarzy i nowy rozdział w niedziele :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
