sobota, 15 marca 2014

Rozdział 43

                                                                 Muzyka
- Córeczko obudź się- mówi do mnie spokojny głos mamy, o jak za tym tęskniłam. Zawsze mnie tak rano budziła do szkoły. Moje oczy lekko sie uchylają, a usta formują się w uśmiech.
- Co jest?- pytam się, przecierając oczy od rażącego światła panującego w pokoju.
- Chodź, na kolacje- na te słowa mruczę, nie jestem głodna- no chodź ten blondynek pomógł mi gotować i zaraz wszystko zje- mówi na co sie śmieję, po Niall'u można się tego spodziewać.
- No dobra już idę- mówię na co ledwo wychodzę z łóżka, nie mam pojęcia po czym jestem tak zmęczona- mamo?- pytam za nim wyjdziemy z pokoju.
- Tak?- odwraca sie w moja strone.
- Dziękuję, że przyjechaliście, tęskniłam- mówię na co mama przychodzi i mocno sie przytulamy.
- Ja też, córeczko- mówi gładząc moje włosy, a nasze oczy wypełniają łzy, głupie kobiece hormony. Obie zaczynamy się śmiać.
- Chodźmy bo tata pomyśli, że zaginęłyśmy- mówi moja rodzicielka na co udajemy się schodami w dół i potem wprost do jadalni.
- No nareszcie myślałem już, że kosmici was porwali- mówi tata co na wybuchamy śmiechem, a oczy chłopaków kierują się w naszą stronę. No tak mówimy po polsku, oni nas nie rozumieją. Te ich miny są bezcenne.
- Ej, możecie mówić po angielsku, bo czujemy sie tak jakoś głupio- mówi szybko Louis.
- Oj, przepraszam to przyzwyczajenie- mówię jednocześnie z tatą.
- No dobra, jecie czy nie, bo zaraz to wszystko zjem- odzywa sie podekscytowany Niall, na co wywracam oczami.
Dołączyłyśmy z mamą do chłopaków przy stole i zaczęliśmy wszyscy jeść pyszną zapiekankę mojej mamy. Przy tym bardzo długo rozmawialiśmy. Po zjedzonym posiłku chłopacy poszli na kanapę jak zawsze na wieczorny mecz, mój tata dołączył do nich. Natomiast ja z moją mamą zajęłyśmy się naczyniami.
- Wiki, opowiedz mi jak ci sie układa z Harry'm?- pyta moja mama.
- Wiesz czasami było burzliwie, ale myślę, ze teraz będzie okej- mówie.
- Ale Wiki wiesz, ze nie o to mi chodzi?- mówi, a ja sobie uświadamiam o czym myśli.
- Mamo!!!!- mówię i się rumienie.
-  No, co chce wiedzieć co się u ciebie dzieje?- pyta sie.
- Mamo, proszę....
- Okej, okej tylko mam nadzieje, ze się zabezpieczacie- mówi i wychodzi z kuchni do salonu.
Ja zostałam w kuchni, nalałam sobie szklankę wody i próbowałam się uspokoić po mojej krótkiej rozmowie z mamą.
- Ja idę spać, dobranoc- powiedziałam przechodząc obok salonu.
- Dobranoc- odkrzyknęli mi wszyscy chórem. Ja udałam się do pokoju Harry'ego i może teraz i mojego.
                                                            ***
Obudziły mnie promienie słońca. Przeciągnęłam się i spojrzałam na zegarek, była juz 9.00. Wstałam zaspana i zeszłam na dół. Schodząc po schodach poczułam aromat zaparzonej kawy. Wchodząc do kuchni ujrzałam tam mamę smażącą naleśniki i tatę czytającego gazetę.
- Normalnie jak w Polsce- mówię, na co na mnie spoglądają i się uśmiechaja.
- A ty jak zwykle nie ogarnięta z rana- mówi tata, na co się uśmiechamy.
Podeszłam do szafki, wyciągnęłam z niej mój kubek z napisem I love green tea i nalałam do niej świeżej kawy. Po chwili po schodach zbiegli chłopacy, w samych bokserkach jak zawsze na co mojemu tacie wyszły oczy z orbit. Jak zwykle jest o mnie zazdrosny.
- Dzień dobry- mówią siadając na krzesłach.
- Chcecie kawy?- pytam się na co kiwają głowami.
Wyciągnęłam kubki z szafki z imionami chłopaków i nalałam do nich kawy. Podeszłam do nich i postawiłam kubki przed nimi, na co podziękowali.
- Proszę- mówi moja mama kładąc talerz pełen naleśników na stole- siadaj wiki i jedz- mówi.
- Nie, nie mogę obiecałam Harry'emu, ze przyjadę do niego rano- mówię i chce wyjść z kuchni, jednak ręka mojej mamy mi to uniemożliwia.
- Siadaj- mówi- pojedziemy do niego wszyscy po śniadaniu.
- Ale- mówię i przerywa mi tata.
- Nie ma żadnego ale.
Siadam i zaczynam jeść. Tęskniłam za kuchnią mojej mamy.
                                                             ***
Właśnie siedzimy wszyscy ściśnięci w samochodzie Liam'a i jedziemy do szpitala. W radiu właśnie zaczęła lecieć piosenka chłopaków One way or another i zaczeli wyć na całe gardła, moi rodzice chyba mnie z tond zabiorą, bo już myslą, że żyje z wariatami.
                                                           ***
Weszliśmy do sali Harry'ego co na jego ustach wywołało uśmiech.
- Cześć- powiedzieliśmy z chłopakami chórem.
- Hej- odpowiedział, chłopacy podeszli do niego i zaczęli obściskiwać.
- Ej dobra starczy udusicie mnie- zaczął się śmiać.
- Dzień dobry państwu- powiedział do moich rodziców na co skinęli głowami- przepraszam za nich- mówi i wskazuje głową na chłopaków. Na co zaczęli udawać obrażonych.
                                                     ***
- Co jedziemy- mówi tata.
- Jedzcie ja przyjadę potem, okej- mówię
- No dobrze, jak chcesz- mówi i wszyscy wychodzą z sali żegnając się z Harry'm.
Wszyscy opuścili sale, a moja głowa zwróciła się w jego stronę.
- Dziękuje- mówię i się uśmiecham.
- Z co?- pyta.
- Za wszystko, za to że jesteś- mówię podeszłam do niego i pocałował w usta.


Autor : Payne :)
Mam nadzieję, ze sie podoba.  Narazie nic ciekawego sie nie dzieję. Liczymy na komentarze.
Więc 15 kom= nowy rozdział.






17 komentarzy: