- Cholera- powiedziałam patrząc w lustro. Na lewym policzku widniał, lekko fioletowy ślad. Pamiątka po poprzedniej nocy. Do moich oczu napłynęły niechciane łzy. Wiktoria, ogarnij się. Jesteś silna! podpowiadała mi moja podświadomość. Miała rację. Muszę to wszystko przełknąć. Szybko zakryłam makijażem mały siniak i dokończyłam poranną toaletę. Pierwszy dzień szkoły, znaczy od tamtego czasu. Wyszłam z łazienki, wzięłam torbę i wyszłam z pokoju. Na szczęście drzwi, które wyważył Harry, naprawił szybko Mike, który wyszedł wcześniej. Kierowałam się w stronę pobliskiej kawiarni kiedy usłyszałam krzyk.
- Wiki, to ty?!- szybko się odwróciłam a moim oczom ukazała się niższa ode mnie brunetka o ciemnych brązowych oczach.
- Rebeka, hej- odpowiedziałam. Kojarzyłam ją z pierwszego roku studiów.
- Dawno cię nie widziałam, co się stało?- spytała
- Długo by opowiadać. Rodzinne sprawy- posłałam jej lekki uśmiech
- Ale, teraz znów będziesz chodzić na studia?
- Tak. Też idziesz po kawę?- zapytałam wskazując na budynek.
- Mhm, to idziemy razem- zaśmiała się łapiąc mnie za rękę i razem udałyśmy się do kawiarni.
***
- Co teraz masz?- szłyśmy korytarzem szkolnym.
- Matematykę- odpowiedziałam spoglądając na kartkę z rozpiską planu zajęć.
- Ja mam biologię- zadzwonił dzwonek- Okey, lecę pa- posłała mi szeroki uśmiech i zniknęła mi z pola widzenia, a ja udałam się do sali. Byłam pierwsza więc, zajęłam miejsce w ławce, obok okna na końcu klasy. Po woli do pomieszczenia zaczęli wchodzić uczniowie. Nie zwracałam na nich uwagi, wolałam oglądać krajobraz za oknem, lecz po chwili usłyszałam głos, tuż nad moim uchem.
- Przepraszam, ale to moje miejsce- podskoczyłam i odwróciłam się w stronę szczerzącego się Mike.
- Hej- odpowiedziałam z uśmiechem a chłopak po chwili dosiadł się do mnie- Gdzie byłeś dziś rano?- spytałam, nauczyciela nie było jeszcze w klasie.
- Miałem do załatwienia parę spraw- uśmiechnął się, a ja dopiero w tedy zauważyłam, że ma rozciętą dolną wargę.
- Czy ta sprawa była związana z Harry'm- zapytała patrząc mu w oczy.
- Słonko, to nie twoje zmartwienie- uśmiechnął się lekko. Miałam już coś powiedzieć ale do pomieszczenia wszedł nauczyciel. Nie miałam pojęcia, że Harry może być taki niebezpieczny. Całowałam go, przytulałam... nawet spałam z nim w jednym łóżku. Lecz cieszy mnie fakt, że mnie nie przeleciał, tego uczucia bym nie zniosła. Przez cały dzień w szkole Mike unikał mnie jak ognia.
- Nareszcie, koniec- Rebeka głośno wypuściła powietrze z ust, kiedy wychodziłyśmy na parking szkolny.- Co robisz dzisiaj wieczorem?- zapytała
- Emm, pewnie pogadam z siostrą na skype i pójdę spać- zmarszczyłam nos
- Nie ma mowy. Zabieram cię dziś na imprezę- klasnęła w dłonie
- Nie jestem pewna
- Nie martw się, mój chłopak nas zawiezie i przywiezie- poklepała mnie po ramieniu. Idź w końcu się zrelaksujesz szeptała mi podświadomość. Postanowiłam, że ją posłucham.
- Okey, przekonałaś mnie- zaśmiałam się
- Super!Przyjdę po ciebie o 19:00, który numer pokoju?
-61
- Dobra to ja lecę pa- pomachała mi i poszła. Coś mi się zdaję, że będziemy dobrymi kumpelami. Do akademika droga zajmuje mi ok. 20 minut, dobrze, że pogoda dopisuję. Wolnym spacerkiem ruszyłam. Przez cały czas, kiedy szłam, miałam dziwne wrażenie, że ktoś mnie śledzi, ale za każdym razem kiedy się odwracałam, nikogo nie ujrzałam. Kiedy minęłam próg mojego pokoju, poczułam się znacznie lepiej. Na łóżku leżał Mike.
- Okey, możesz mi wyjaśnić co się stało, dzisiejszego ranka?- zapytałam, rzucając torbę na łóżko.
- Nie, nie chcę cię denerwować- odparł nie patrząc na mnie
- Denerwuję się jeszcze bardziej, jak mi nie mówisz- podeszłam do niego, chwytając go za ramię.
- Naprawdę chcesz wiedzieć?- odwrócił się a ja pokiwałam twierdząco głową- siadaj- poklepał ręką, miejsce obok niego, które po chwili zajęłam- Harry, zadzwonił dzisiaj do mnie jak jeszcze spałaś. Chciał się spotkać i obmówić parę spraw- przegarnął włosy- No i wtedy doszło do wymiany zdań i pobiliśmy się.
- Jak dobrze, że nie tak poważnie- dotknęłam jego rozciętych ust- Skąd się znacie?- zapytałam
- To długa historia- westchnął, ale kiedy zobaczył moją ciekawość uległ- Zanim stał się sławny- wywrócił oczami- No, cóż, nie należał do tych "grzecznych" chłopców, którzy dobrze się uczą- przerwał i wziął głęboki oddech- Oboje chodziliśmy do jednej klasy, i...- spojrzał na mnie-... mieliśmy problemy z narkotykami- na te słowa otworzyłam szeroko oczy- mi udało się z tego wyjść, ale mu nie do końca.
- Co chcesz przez to powiedzieć?- zapytałam
- Nadal ćpa- wstał gwałtownie z łóżka- Może nie tyle co kiedyś, ale robi to. A ta agresja, jest tego skutkiem.
- Nie wiedziałam o tym- mój wzrok utkwił na moich kolanach. Harry bierze narkotyki. Nigdy bym tego nie przypuszczała. Taki cudowny,piękny chłopak, bierze te wszystkie świństwa. To nie do pomyślenia.
- Dlatego, w nocy był... właśnie taki- westchnął a ja na niego spojrzałam. Wyglądał jakby to wszystko była jego wina.- One go niszczą Wik- w jego oczach widniał ból- A to wszystko przeze mnie, ja go w to wpakowałem.
- Nie obwiniaj się- podeszłam i przytuliłam go. Było mi go bardzo szkoda. Widziałam, że tego żałuję. Tak naprawdę.- Pójdź dzisiaj ze mną na imprezę- powiedziałam po krótkiej chwili- Odreagujesz, potrzebujesz tego- uśmiechnęłam się
- Myślę, że masz rację- odwzajemnił uśmiech
- Moja koleżanka będzie tu za 3 godziny- spojrzałam na zegarek
- Okey, będę gotowy- mrugnął do mnie.
***
- Ale będzie zajebiście- mówiła podekscytowana Rebeka. Siedzieliśmy w aucie Tom'a, jej chłopaka. Ubrałam na siebie czarną sukienkę do połowy ud i szpilki w tym samym kolorze, włosy zostawiłam rozpuszczone, a do tego lekki makijaż. Mike ubrany był w jeansy i biały t-shirt. Tom, zaparkował przed klubem. Wszyscy wyszliśmy z samochodu i skierowaliśmy się w stronę drzwi. Na szczęście nie było dużej kolejki, więc po 10 minutach byliśmy już w środku. Głośna muzyka, dużo alkoholu i mnóstwo osób na parkiecie.Ostatni raz na takiej imprezie byłam chyba na zakończenie liceum. Zajęliśmy miejsca przy barze zamawiając kolejno drinki.
- Wiki, co chcesz?- zapytał mnie Mike
- Nie, ja nie piję- uśmiechnęłam się
- Masz i nie marudź- wtrąciła się Rebeka podając mi kieliszek z białym płynem, zaśmiałam się ale nie protestowałam
- Zdrowie!- krzyknęła brunetka unosząc swój kieliszek
- Zdrowie!- odpowiedzieliśmy chórkiem po czym pozwoliłam aby przez moje gardło przepłynął mocny trunek. Skrzywiłam się odstawiając kieliszek z hukiem na bar.
- Bawmy się!- Rebeka zaśmiała się i pociągnęła Tom'a za rękę, w mgnieniu oka zniknęli w tłumie szalejących ludzi.
- Więc, jak się czujesz?- spytałam Mike
- W twoim towarzystwie, zawsze jest mi dobrze- uśmiechnął się, a ja na te słowa zarumieniłam się
- Zatańczysz przystojniaku?- do chłopaka podeszła wysoka blondynka, brunet spojrzał na mnie na co ja tylko się uśmiechnęłam biorąc kolejny łyk drinka. Para odeszła, a ja zostałam sama z barmanem
- Poproszę jeszcze raz to samo- chłopak kiwnął głową i za chwilę postawił przede mną szkło z cieczą. Wypiłam go za jednym zamachem. Czułam, że alkohol powoli zaczyna uderzać mi do głowy. Wstałam z siedzenia i zachwiałam się.Nie mam głowy do picia. Za chwilę znalazłam się pośród wirujących ludzi i pozwoliłam ponieść się muzyce. Chciałam odegnać od siebie myśli o lokach, zielonych oczach i dołeczkach. Podczas mojego solowego tańca, poczułam na moich biodrach ciepło, pochodzące od osoby za mną. Nie wiedziałam kto to, ale zamierzałam świetnie się bawić. Poruszałam biodrami w rytm muzyki
- Nawet nie wiesz jak na mnie działasz- usłyszałam przy moim uchu zachrypnięty głos. Momentalnie odwróciłam się i stanęłam twarzą w twarz z Harry'm. Już chciałam odejść, kiedy jego silne dłonie mi na to nie pozwoliły.- Nie uciekaj skarbie- przytulił mnie do siebie- Oboje wiemy jak skończyło się to ostatnim razem- wyszeptał mi do ucha lekko je przygryzając.Myślałam, że serce zaraz wyskoczy mi z piersi.- Pragnę cię- powiedział pomiędzy całunkami na mojej szyi.
- Harry, proszę- zaczęłam go odpychać, na co brunet wzmocnił uścisk.
- Nigdy nie przestanę, jesteś moja i nikogo więcej- zassał mocno moją skórę na szyi, na pewno zostawiając malinkę- rozumiesz?- zapytał przez zęby patrząc mi prosto w oczy. Jego zielone tęczówki były znacznie rozszerzone. Byłam pewna jednego.
- Ćpałeś?- zapytałam, pomijając jego pytanie. Mogłam spodziewać się jego reakcji. Momentalnie zacisnął szczękę i napiął mięśnie.
- Skąd to kurwa wiesz?- spytał
- Więc, jednak- powiedziałam, raczej sama do siebie. Chłopak bez żadnego słowa złapał mnie mocno za nadgarstek prowadząc w stronę wyjścia, Cholera jasna, boję się. Cholernie się go boję, nie wiem co ma zamiar zrobić A jak znowu cię uderzy? odezwała się moja podświadomość. Spanikowałam i szybko wyrwałam się z jego uścisku na co chyba się zdziwił. Na moje nieszczęście, nie nacieszyłam się wolnością, ponieważ brunet złapał mnie w pasie i przerzucił sobie moje ciało przez ramię, krzyczałam, ale nic mi to nie dało, każdy był pijany albo zajęty obściskiwaniem się z nowo poznanymi osobami. Przez mój niewyparzony język wpakowałam się w większe gówno niż na początku. Brawo Wiktoria, punk dla ciebie. Z moich wniosków wynika, że Harry wyprowadził mnie przez tylne drzwi.
- Do jasnej cholery zostaw mnie!- krzyczałam i biłam go pięściami w plecy, chłopak tylko się zaśmiał. Moja bezradność mnie dobija. Harry odstawił mnie na ziemię i szybko przysunął mnie do ściany, zamykając przestrzeń między nami
- Ja pierdole, jesteś taka gorąca- błądził palcami po moich plecach, następnie na pośladkach i po wewnętrznych stronach ud- A teraz się zabawimy- oblizał swoje wargi
- Nie, proszę- jęknęłam
- Uwielbiam jak jesteś taka niewinna i bezbronna- zaśmiał się ukazując przy tym dołeczek, zaczął zachłannie mnie całować. Przez chwilę pogodziłam się z myślą, że zostanę zgwałcona przez chłopaka, którego kiedyś kochałam i to jeszcze na zapleczu jakiegoś klubu, ale w tedy przyszła upragniona pomoc.
- Harry co ty odpierdalasz?!
Autor: Styles xx
Piątek, piąteczek, piątuchno :D 15 komentarzy i dodajemy kolejny rozdział już jutro:* Piszcie co myślicie <3
piątek, 31 stycznia 2014
niedziela, 26 stycznia 2014
Rozdział 27
Nawet w ciemnościach widziałam jak jego zielone tęczówki są teraz ciemne
i błyszczą w bardzo niebezpieczny sposób. Najgorsze było to, co
nastąpiło po tym.
Harry zbliżał się do mnie nie miłosiernie szybko, natomiast ja oddalałam sie od niego. Niestety po chwili moje plecy dotknęły komody, co mi sie nie spodobało. Szybkim ruchem próbowałam uciec do łazienki, jednak to mi sie nie udało, bo juz po chwili moje nadgarstki znalazły sie w mocnym uścisku Harry'ego.
- Nie uciekaj, jesteś moją dziewczyna tak?- powiedział i próbował mnie pocałować jednak się uchyliłam.
- Nie jestem twoja dziewczyną, jest nią ta Cleo, czy jak jej tam !?- wykrzyczałam mu w twarz, bolało mnnie to że nie moge z nim być kocham go.... nie, nie kochałam go juz nie, on mnie okłamał.
- Ale ja do niej nic nie czuje, kocham ciebie, Wiktoria- mówił to a jego twarz dzieliły od mojej milimetry.
- Kochasz?! Musisz nadal mnie okłamywać! Nie wierzę, że umiesz kłamać w żywe oczy Harry!- krzyczałam mu prosto w twarz, jednak po chwili pożałowałam tego bo poczułam jak płonie mi policzek.... on mnie uderzył nie wierzę! Z oczy zaczęły lecieć mi łzy, jak mógł mi to zrobić...
- Nie płacz suko!- krzyknął prosto w moją twarz- To że oni mówią, że nie jesteś moją dziewczyną, to nie znaczy, że ja tak myślę. Będziesz nią tylko gdy będę potrzebował się wyżyć, rozumiesz?!
Pokiwałam lekko głową, bałam się jego. Chłopak przybliżył się do mnie chwycił za biodra, przyciągnął do siebie mocno i zaczął zachłannie całować. Najpierw naparł mocno na moje usta, jednak ja nie odwzajemniałam jego pocałunku.
- Nie opieraj się kochanie jasne?!- powiedział przez zęby.
Z ust, zjechał na płatek ucha przygryzając je mocno, na co zasyczałam z bólu, potem zatrzymał sie na szyi. Cały czas próbowałam się mu wyrwać z mocnego uścisku, jednak był o wiele silniejszy. Poczułam straszny ból na szyi, o kurde zrobił mi malinkę, nie tego za wiele.
- Harry puszczaj mnie!!!- zaczęłam krzyczeć i udało mi się go odepchnąć. Mogłam się spodziewać że strasznie go to wkurzy.
- Nie sprzeciwiaj mi się suko, rozumiesz!- na co uderzył mnie ponownie i mocno popchnął że opadłam z dużą siłą na łóżko, uderzając się głową o ścianę, momentalnie zakręciło mi się w głowie. Harry usiadł na mnie, jego nogi znajdowały się po obu stronach moich ud. Zaczął odpinać guziki od mojej koszuli, po odpięciu pierwszych guzików ukazał mu sie mój czarny koronkowy stanik, gdy go zobaczył jego oczy sie rozświetliły. Nadal próbowałam mu się wyrwać jednak nie dawał za wygraną i sięgał po woli, aby odpiąć moje spodnie. Nagle usłyszałam jak drzwi się otwierają, zaczęłam jeszcze bardziej się wyrywać i krzyczeć.
- Puść mnie Harry!!!- nagle zobaczyłam, jak Mike oderwał z wielką siłą ode mnie zielonookiego i uderzył go z pięści w twarz, by po chwili podbiec do mnie
- Wiktoria wszystko dobrze?- zapytał z troską w głosie.
- Tak, dzięki tobie- powiedziałam i mocno go przytuliłam, jednak Harry podniósł sie z podłogi i odciągnął ode mnie Mike, gdy zobaczyli swoje twarze zamarli.
Mike's POV:
Zamarłem, gdy zobaczyłem przed sobą twarz, zielone oczy i te loki.
- Harry?- zapytałem nie pewnie.
- Mike to ty?- zapytał. Wiktoria nadal patrzyła się na nas z ciekawskim wzrokiem. Podszedł do Wiktori, na co dziewczyna przyciągneła do siebie mocniej nogi, a ja już zerwałem się i złapałem chłopaka za ramię, na co natychmiast sie spieło.
- Jeszcze z tobą nie skończyłem- powiedział wystraszonej Wiktorii, po czym opuścił nasz pokój.
Wiktoria POV:
Gdy Harry opuścił pokój, Mike szybko zbliżył się do mnie siadając na łóżku.
- Ej, wszystko dobrze? Coś cię boli?- pytała z taką troską w głosie.
- Tylko serce, nie wiem jak mogłam sie do niego tak pomylić- mówiłam a moje oczy się zeszkliły i na zewnątrz wydostały się słone łzy, mocząc mój policzek- Z tego co wywnioskowałam to znacie sie z Harrym, tak?- zapytałam.
- Wiesz tak, ale wy też- przyznał.
- No tak. A jak się poznaliście?- byłam tego strasznie ciekawa.
- wiesz to długa historia, opowiem ci kiedy indziej dobra?
- Okej, jasne- przyznałam chociaż moja ciekawość była bardzo duża.
- Potrzebujesz czegoś?- zapytał.
- Możesz mnie przytulić...- Mike nic nie powiedział tylko przybliżył sie do mnie i mocno przytulił- Dziękuje ci- powiedziałam wtulając sie w niego mocniej.
- Nie masz mi za co dziękować Wiki- powiedział.
Siedzieliśmy na moim łóżku w ciszy, jednak nie była nie zręczna. Mike przytulała mnie i wspierał. Jednak moje oczy zaczęły robić się ciężkie i nawet nie wiem kiedy usnęłam, w ramionach mojego współlokatora.
Autor: Payne :)
Dzisiaj niedziela, więc jest rozdział. Życzę Wam miłego tygodnia w szkole lub na feriach. Dzielcie się przeżyciami z nami na blogu w komentarzach, na asku zadawajcie pytania, mozęcie też pisac do nas na e-meila. Czekamy bedzię nam bardzo miło :)
15 komentarzy i nowy rozdział dodamy w piątek <3
Harry zbliżał się do mnie nie miłosiernie szybko, natomiast ja oddalałam sie od niego. Niestety po chwili moje plecy dotknęły komody, co mi sie nie spodobało. Szybkim ruchem próbowałam uciec do łazienki, jednak to mi sie nie udało, bo juz po chwili moje nadgarstki znalazły sie w mocnym uścisku Harry'ego.
- Nie uciekaj, jesteś moją dziewczyna tak?- powiedział i próbował mnie pocałować jednak się uchyliłam.
- Nie jestem twoja dziewczyną, jest nią ta Cleo, czy jak jej tam !?- wykrzyczałam mu w twarz, bolało mnnie to że nie moge z nim być kocham go.... nie, nie kochałam go juz nie, on mnie okłamał.
- Ale ja do niej nic nie czuje, kocham ciebie, Wiktoria- mówił to a jego twarz dzieliły od mojej milimetry.
- Kochasz?! Musisz nadal mnie okłamywać! Nie wierzę, że umiesz kłamać w żywe oczy Harry!- krzyczałam mu prosto w twarz, jednak po chwili pożałowałam tego bo poczułam jak płonie mi policzek.... on mnie uderzył nie wierzę! Z oczy zaczęły lecieć mi łzy, jak mógł mi to zrobić...
- Nie płacz suko!- krzyknął prosto w moją twarz- To że oni mówią, że nie jesteś moją dziewczyną, to nie znaczy, że ja tak myślę. Będziesz nią tylko gdy będę potrzebował się wyżyć, rozumiesz?!
Pokiwałam lekko głową, bałam się jego. Chłopak przybliżył się do mnie chwycił za biodra, przyciągnął do siebie mocno i zaczął zachłannie całować. Najpierw naparł mocno na moje usta, jednak ja nie odwzajemniałam jego pocałunku.
- Nie opieraj się kochanie jasne?!- powiedział przez zęby.
Z ust, zjechał na płatek ucha przygryzając je mocno, na co zasyczałam z bólu, potem zatrzymał sie na szyi. Cały czas próbowałam się mu wyrwać z mocnego uścisku, jednak był o wiele silniejszy. Poczułam straszny ból na szyi, o kurde zrobił mi malinkę, nie tego za wiele.
- Harry puszczaj mnie!!!- zaczęłam krzyczeć i udało mi się go odepchnąć. Mogłam się spodziewać że strasznie go to wkurzy.
- Nie sprzeciwiaj mi się suko, rozumiesz!- na co uderzył mnie ponownie i mocno popchnął że opadłam z dużą siłą na łóżko, uderzając się głową o ścianę, momentalnie zakręciło mi się w głowie. Harry usiadł na mnie, jego nogi znajdowały się po obu stronach moich ud. Zaczął odpinać guziki od mojej koszuli, po odpięciu pierwszych guzików ukazał mu sie mój czarny koronkowy stanik, gdy go zobaczył jego oczy sie rozświetliły. Nadal próbowałam mu się wyrwać jednak nie dawał za wygraną i sięgał po woli, aby odpiąć moje spodnie. Nagle usłyszałam jak drzwi się otwierają, zaczęłam jeszcze bardziej się wyrywać i krzyczeć.
- Puść mnie Harry!!!- nagle zobaczyłam, jak Mike oderwał z wielką siłą ode mnie zielonookiego i uderzył go z pięści w twarz, by po chwili podbiec do mnie
- Wiktoria wszystko dobrze?- zapytał z troską w głosie.
- Tak, dzięki tobie- powiedziałam i mocno go przytuliłam, jednak Harry podniósł sie z podłogi i odciągnął ode mnie Mike, gdy zobaczyli swoje twarze zamarli.
Mike's POV:
Zamarłem, gdy zobaczyłem przed sobą twarz, zielone oczy i te loki.
- Harry?- zapytałem nie pewnie.
- Mike to ty?- zapytał. Wiktoria nadal patrzyła się na nas z ciekawskim wzrokiem. Podszedł do Wiktori, na co dziewczyna przyciągneła do siebie mocniej nogi, a ja już zerwałem się i złapałem chłopaka za ramię, na co natychmiast sie spieło.
- Jeszcze z tobą nie skończyłem- powiedział wystraszonej Wiktorii, po czym opuścił nasz pokój.
Wiktoria POV:
Gdy Harry opuścił pokój, Mike szybko zbliżył się do mnie siadając na łóżku.
- Ej, wszystko dobrze? Coś cię boli?- pytała z taką troską w głosie.
- Tylko serce, nie wiem jak mogłam sie do niego tak pomylić- mówiłam a moje oczy się zeszkliły i na zewnątrz wydostały się słone łzy, mocząc mój policzek- Z tego co wywnioskowałam to znacie sie z Harrym, tak?- zapytałam.
- Wiesz tak, ale wy też- przyznał.
- No tak. A jak się poznaliście?- byłam tego strasznie ciekawa.
- wiesz to długa historia, opowiem ci kiedy indziej dobra?
- Okej, jasne- przyznałam chociaż moja ciekawość była bardzo duża.
- Potrzebujesz czegoś?- zapytał.
- Możesz mnie przytulić...- Mike nic nie powiedział tylko przybliżył sie do mnie i mocno przytulił- Dziękuje ci- powiedziałam wtulając sie w niego mocniej.
- Nie masz mi za co dziękować Wiki- powiedział.
Siedzieliśmy na moim łóżku w ciszy, jednak nie była nie zręczna. Mike przytulała mnie i wspierał. Jednak moje oczy zaczęły robić się ciężkie i nawet nie wiem kiedy usnęłam, w ramionach mojego współlokatora.
Autor: Payne :)
Dzisiaj niedziela, więc jest rozdział. Życzę Wam miłego tygodnia w szkole lub na feriach. Dzielcie się przeżyciami z nami na blogu w komentarzach, na asku zadawajcie pytania, mozęcie też pisac do nas na e-meila. Czekamy bedzię nam bardzo miło :)
15 komentarzy i nowy rozdział dodamy w piątek <3
sobota, 25 stycznia 2014
Rozdział 26
Po przeczytaniu wiadomości, natychmiast udałam się do willi chłopców. Pożyczyłam od Sam samochód, więc droga nie zajęła mi mnóstwo czasu. Przed budynkiem, zaparkowane było czarne audi. Szybko weszłam do domu, nawet nie pukając. W salonie siedzieli chłopcy oraz faceci z modestu. O Boże. Jeśli oni tu są, to nie znaczy nic dobrego. Wzrok wszystkich, prócz Harry'ego spoczął na mnie
- Usiądź- rozkazał mężczyzna w garniturze, wskazując na fotel, po czym zajęłam na nim miejsce.
- O co chodzi?- spytałam. Przez chwilę panowała cisza
- Panno Foster. Musimy niestety, zerwać naszą umowę- przemówił pan Black
- Że, co?- wstałam i spojrzałam na niego.
- Harry, już wszystko wie. Dostanie pani pieniądze...- pstryknął palcami a jakiś facet, przyszedł z małą walizeczką, którą po chwili otworzył. Ujrzałam w niej niezłą sumę pieniędzy.-...I wtedy nasze drogi się rozejdą- klasnął w dłonie z uśmiechem na twarzy, który miałam ochotę mu zedrzeć.
- Mogę wiedzieć, dlaczego?
- Przez panią, mamy same problemy- powiedział dziwnie opanowany
- Jak to?- spytałam oburzona
- Na początku była awantura z Harrym'm, potem była pani z Niall'em, a spędzała czas z nim- wskazał na Herry'ego- Jest panienka, niezdecydowana- powiedział- przykro mi, że nie wyszło.
- Ale, mogę się poprawić- podeszłam bliżej niego- Proszę- spojrzałam w jego szare tęczówki.
- Mogę już wejść?- usłyszałam z korytarza głos. Głos dziewczyny. Szybko się odwróciłam, a moim oczom ukazała się szczupła, długowłosa brunetka z czekoladowymi oczami.
- Tak Cleo wejdź- ruchem ręki zaprosił dziewczynę do pomieszczenia- Wracając do naszej rozmowy- zwrócił się do mnie- Niestety, ale nie. Jak widzisz, zdążyłem załatwić dla naszego chłopca, dziewczynę, która nie jest tobą- wysyczał przez zęby, a w moich oczach pojawiły się łzy, którym nie pozwoliłam spłynąć.
- Wiecie co? Jesteście żałośni. Wybieracie dla nich dziewczyny nie licząc się z tym co do nich czują!- krzyknęłam.
- Kochana, czyżbyś zakochała się w naszym loczku- zaśmiał się głośno, a moje serce połamało się na miliony kawałków, spojrzałam na Harry'ego, który patrzył się na mnie. Kiedy nasze oczy się spotkały, on natychmiast odwrócił wzrok. To tak strasznie zabolało.- Tylko, że chyba on tego nie odwzajemnia- wyszeptał mi do ucha Black, a ja pozwoliłam łzą spłynąć po moich policzkach.- Myślę, że powinnaś już iść-odwróciłam się w jego stronę.
- Tak, masz rację- pociągnęłam nosem i kierowałam się ku drzwiom. Odwróciłam się i spojrzałam na nich jeszcze jeden ostatni raz.- Uwielbiam was chłopcy. Żegnajcie- po tych słowach, dosłownie wybiegłam z mieszkania. Uderzył mnie chłodny podmuch wiatru, na niebie widać było burzowe chmury, z których zaczęły spadać krople deszczu- To chyba jakieś żarty- zaśmiałam się- jak w jakiejś pieprzonej komedii romantycznej- łzy spływały mi po policzkach, mieszając się z kroplami deszczu. Wbiegłam do samochodu, cała przemoknięta. Odpaliłam go i odjechałam z piskiem opon.
***
- Wiki, kochanie. Tak bardzo mi przykro.- płakałam właśnie, w moim pokoju w objęciach Samanty , która próbowała mnie uspokoić i pocieszyć- Jeśli go spotkam, osobiście mu przywalę.
- Dziękuję, że tu jesteś- powiedziałam przez łzy
- Cii...- gładziła moje włosy- wszystko będzie ok. Zapomnisz o tym wszystkim- mówiła, ale obie dobrze wiedziałyśmy, że tak się nie stanie.
- On mnie nie kochał- spojrzałam na nią- Wszystko co mówił, robił- wybuchłam płaczem- to wszystko, żeby zaciągnąć mnie do łóżka, i mieć z tej umowy jakieś korzyści.
- Dlatego musisz o nim zapomnieć- uśmiechnęła się lekko, a ja spojrzałam na zegarek, na którym widniała godzina 22:13
- Możesz iść- powiedziałam
- Oszalałaś?! Nie zostawię cię w takim stanie- przytuliła mnie do siebie
- Proszę, muszę pobyć trochę sama- spojrzałam na nią
- Ooo, trzeba było tak od razu- wstała, przytuliła mnie i w jednej chwili znalazła się za drzwiami, które ja zamknęłam na kluczyk. Mike miał swój własny, więc nie musiałam czekać kiedy wróci. Opadłam na łóżko, wtulając się w poduszkę, w którą od razu wypłakałam całe moje smutki.
Pip...pip...pip. Obudził mnie dzwoniący telefon. Nie patrząc, kto dzwonił odebrałam.
- Halo?
- Śpisz?- odpowiedział głos w słuchawce, głos Harry'ego
- Nie, pieprze się właśnie z moim współlokatorem- wysyczałam przez zęby
- Co?!- po tonie jego głosu, mogłam wywnioskować złość.
- O, tak przepraszam, nie mówimy tu o tobie.- wywróciłam oczami.
- Wiki musimy...- przerwałam mu.
- Nic, nie musimy- rozłączyłam się. Dzwonił jeszcze tak z 10 razy, aż w końcu dał sobie spokój. Odłożyłam telefon na stoliczek nocny i wygodnie położyłam się na łóżku, gapiąc się w sufit. Nie czułam już smutku, tylko złość. Wielką złość na niego i na mnie, za to że on zachował się tak chamsko, a na mnie, że dałam mu się tak omotać. Z rozmyśleń wyrwał mnie odgłos walenia w drzwi. Podniosłam się szybko. Miałam głęboką nadzieję, że to nie Harry.
- Kto tam?- zawołałam
- Listonosz!-usłyszałam śmiech należący do zielonookiego bruneta. Ten głos można rozpoznać wszędzie.
- Odejdź z tond!- krzyknęłam odsuwając się od drzwi
- Otwórz! Chcę porozmawiać- następne uderzenie.
- Nie chcę cię widzieć, a tym bardziej z tobą rozmawiać
- Cholera jasna otwórz!- warknął
- Pieprz się gnojku!- krzyknęłam a uderzenia ucichły, następnie usłyszałam po nich oddalające się kroki. Myślałam że odszedł i kierowałam się w stronę łóżka, ale w tamtej chwili usłyszałam jak biegnie, a za chwilę z hukiem wywarza drzwi w pomieszczeniu
-Tylko z tobą, skarbie- uśmiechnął się nadając nacisk na ostatnie słowo i wyprostował, górując nade mną- Jak już, mówiłem musimy porozmawiać- nawet w ciemnościach widziałam jak jego zielone tęczówki są teraz ciemne i błyszczą w bardzo niebezpieczny sposób. Najgorsze było to, co nastąpiło po tym.
Autor: Styles xx
Kochani przepraszam, że tak późno, ale wcześniej nie miałam czasu. Mam nadzieję, że wam się podoba, bo mnie zbytnio nie zadowala. Następny rozdział będzie jutro :* komentujcie i zdawajcie relację <3
- Usiądź- rozkazał mężczyzna w garniturze, wskazując na fotel, po czym zajęłam na nim miejsce.
- O co chodzi?- spytałam. Przez chwilę panowała cisza
- Panno Foster. Musimy niestety, zerwać naszą umowę- przemówił pan Black
- Że, co?- wstałam i spojrzałam na niego.
- Harry, już wszystko wie. Dostanie pani pieniądze...- pstryknął palcami a jakiś facet, przyszedł z małą walizeczką, którą po chwili otworzył. Ujrzałam w niej niezłą sumę pieniędzy.-...I wtedy nasze drogi się rozejdą- klasnął w dłonie z uśmiechem na twarzy, który miałam ochotę mu zedrzeć.
- Mogę wiedzieć, dlaczego?
- Przez panią, mamy same problemy- powiedział dziwnie opanowany
- Jak to?- spytałam oburzona
- Na początku była awantura z Harrym'm, potem była pani z Niall'em, a spędzała czas z nim- wskazał na Herry'ego- Jest panienka, niezdecydowana- powiedział- przykro mi, że nie wyszło.
- Ale, mogę się poprawić- podeszłam bliżej niego- Proszę- spojrzałam w jego szare tęczówki.
- Mogę już wejść?- usłyszałam z korytarza głos. Głos dziewczyny. Szybko się odwróciłam, a moim oczom ukazała się szczupła, długowłosa brunetka z czekoladowymi oczami.
- Tak Cleo wejdź- ruchem ręki zaprosił dziewczynę do pomieszczenia- Wracając do naszej rozmowy- zwrócił się do mnie- Niestety, ale nie. Jak widzisz, zdążyłem załatwić dla naszego chłopca, dziewczynę, która nie jest tobą- wysyczał przez zęby, a w moich oczach pojawiły się łzy, którym nie pozwoliłam spłynąć.
- Wiecie co? Jesteście żałośni. Wybieracie dla nich dziewczyny nie licząc się z tym co do nich czują!- krzyknęłam.
- Kochana, czyżbyś zakochała się w naszym loczku- zaśmiał się głośno, a moje serce połamało się na miliony kawałków, spojrzałam na Harry'ego, który patrzył się na mnie. Kiedy nasze oczy się spotkały, on natychmiast odwrócił wzrok. To tak strasznie zabolało.- Tylko, że chyba on tego nie odwzajemnia- wyszeptał mi do ucha Black, a ja pozwoliłam łzą spłynąć po moich policzkach.- Myślę, że powinnaś już iść-odwróciłam się w jego stronę.
- Tak, masz rację- pociągnęłam nosem i kierowałam się ku drzwiom. Odwróciłam się i spojrzałam na nich jeszcze jeden ostatni raz.- Uwielbiam was chłopcy. Żegnajcie- po tych słowach, dosłownie wybiegłam z mieszkania. Uderzył mnie chłodny podmuch wiatru, na niebie widać było burzowe chmury, z których zaczęły spadać krople deszczu- To chyba jakieś żarty- zaśmiałam się- jak w jakiejś pieprzonej komedii romantycznej- łzy spływały mi po policzkach, mieszając się z kroplami deszczu. Wbiegłam do samochodu, cała przemoknięta. Odpaliłam go i odjechałam z piskiem opon.
***
- Wiki, kochanie. Tak bardzo mi przykro.- płakałam właśnie, w moim pokoju w objęciach Samanty , która próbowała mnie uspokoić i pocieszyć- Jeśli go spotkam, osobiście mu przywalę.
- Dziękuję, że tu jesteś- powiedziałam przez łzy
- Cii...- gładziła moje włosy- wszystko będzie ok. Zapomnisz o tym wszystkim- mówiła, ale obie dobrze wiedziałyśmy, że tak się nie stanie.
- On mnie nie kochał- spojrzałam na nią- Wszystko co mówił, robił- wybuchłam płaczem- to wszystko, żeby zaciągnąć mnie do łóżka, i mieć z tej umowy jakieś korzyści.
- Dlatego musisz o nim zapomnieć- uśmiechnęła się lekko, a ja spojrzałam na zegarek, na którym widniała godzina 22:13
- Możesz iść- powiedziałam
- Oszalałaś?! Nie zostawię cię w takim stanie- przytuliła mnie do siebie
- Proszę, muszę pobyć trochę sama- spojrzałam na nią
- Ooo, trzeba było tak od razu- wstała, przytuliła mnie i w jednej chwili znalazła się za drzwiami, które ja zamknęłam na kluczyk. Mike miał swój własny, więc nie musiałam czekać kiedy wróci. Opadłam na łóżko, wtulając się w poduszkę, w którą od razu wypłakałam całe moje smutki.
Pip...pip...pip. Obudził mnie dzwoniący telefon. Nie patrząc, kto dzwonił odebrałam.
- Halo?
- Śpisz?- odpowiedział głos w słuchawce, głos Harry'ego
- Nie, pieprze się właśnie z moim współlokatorem- wysyczałam przez zęby
- Co?!- po tonie jego głosu, mogłam wywnioskować złość.
- O, tak przepraszam, nie mówimy tu o tobie.- wywróciłam oczami.
- Wiki musimy...- przerwałam mu.
- Nic, nie musimy- rozłączyłam się. Dzwonił jeszcze tak z 10 razy, aż w końcu dał sobie spokój. Odłożyłam telefon na stoliczek nocny i wygodnie położyłam się na łóżku, gapiąc się w sufit. Nie czułam już smutku, tylko złość. Wielką złość na niego i na mnie, za to że on zachował się tak chamsko, a na mnie, że dałam mu się tak omotać. Z rozmyśleń wyrwał mnie odgłos walenia w drzwi. Podniosłam się szybko. Miałam głęboką nadzieję, że to nie Harry.
- Kto tam?- zawołałam
- Listonosz!-usłyszałam śmiech należący do zielonookiego bruneta. Ten głos można rozpoznać wszędzie.
- Odejdź z tond!- krzyknęłam odsuwając się od drzwi
- Otwórz! Chcę porozmawiać- następne uderzenie.
- Nie chcę cię widzieć, a tym bardziej z tobą rozmawiać
- Cholera jasna otwórz!- warknął
- Pieprz się gnojku!- krzyknęłam a uderzenia ucichły, następnie usłyszałam po nich oddalające się kroki. Myślałam że odszedł i kierowałam się w stronę łóżka, ale w tamtej chwili usłyszałam jak biegnie, a za chwilę z hukiem wywarza drzwi w pomieszczeniu
-Tylko z tobą, skarbie- uśmiechnął się nadając nacisk na ostatnie słowo i wyprostował, górując nade mną- Jak już, mówiłem musimy porozmawiać- nawet w ciemnościach widziałam jak jego zielone tęczówki są teraz ciemne i błyszczą w bardzo niebezpieczny sposób. Najgorsze było to, co nastąpiło po tym.
Autor: Styles xx
Kochani przepraszam, że tak późno, ale wcześniej nie miałam czasu. Mam nadzieję, że wam się podoba, bo mnie zbytnio nie zadowala. Następny rozdział będzie jutro :* komentujcie i zdawajcie relację <3
piątek, 24 stycznia 2014
Rozdział 25
Ciszę panującą w pomieszczeniu przerwał, głośny odgłos otwierających się drzwi.- Hej, stary masz pożyczyć...- mówił wchodzący do pomieszczenia wysoki, umięśniony blondyn, jednak gdy mnie ujrzał nie dokończył zdania. Mike i ja zerwaliśmy kontakt wzrokowy, kierując go na chłopaka.
- No hej David. Co u tam u ciebie?- zapytała mój współlokator podchodząc do nieznajomego.
- Mike nie myślałem, że umiesz wyrwać taka laskę- powiedział bezimienny dla mnie, mówił to szeptem, ale i tak to słyszałam, a moje policzki natychmiast oblał rumieniec.
- Zamknij się!- mówił Mike przy czym uderzył go lekko w ramię- David poznaj moją współlokatorkę Wiktorię, Wiktoria to mój przyjaciel David- mówił gestykulując rękami.
David zbliżył się do mnie i przytulił, co odwzajemniłam. Po krótkiej chwili się od siebie oderwaliśmy.
- Miło mi cie poznać, David- powiedziałam posyłając mu uśmiech.
- Mi ciebie też Wiktoria- po czym wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
***
Harry's POV:
Obudziłem się i usilnie próbowałem znaleźć Wiktorie i ją do siebie przytulić. Zawiodłem się nie było jej. Podniosłem się na rękach, przeciągając się i przecierając jeszcze zmęczone oczy.
- Mhhh.... Pewnie zeszła na dół zrobić dla mnie pyszne śniadanko- powiedziałem sam do siebie.
Na samą myśl jej w mojej koszulce, robiącej śniadanie, przeszedł mnie dreszcz pożądania. Zsunąłem moje bose stopy na biały dywan znajdujący sie na podłodze, ruszyłem w kierunku drzwi, otworzyłem je, zeszłęm po cichu po schodach, weszłem do kuchni, jednak tam jej nie było.
- No nie jednak nie robi mi śniadania...- zaśmiałem się sam do siebie. Zajrzałem w każdy możliwy kąt domu i nigdzie jej nie było.}
- Ej, coś się stało?- zapytał mnie Zayn, który właśnie zszedł na dół.
- Nie widziałeś może Wiktorii?
- A była tu?- zapytał.
- No była...- powiedziałem z zakłopotaniem.
- No wiesz poradziłem jej, żeby uciekła zanim się obudzisz, żeby nie musiała cię z rana oglądać- zaczął pokazywać na mnie palcem- bo wyglądasz okropnie.
- Hahahaha, bardzo śmieszne Zayn, spójrz lepiej na siebie- powiedziałem i ruszyłem po schodach do swojego pokoju.
Sięgnąłem telefon i wybrałem numer MOJEJ DZIEWCZYNY, o jacie nigdy mi sie to nie znudzi.
Usłyszałem 3 sygnały i po chwili roześmiany głos Wiktorii.
- Hej, Harry coś się stało?- zapytała.
- Wiesz właśnie wstałem i nie było cie przy mnie...
- O wiesz nie mogłam spać, więc pojechałam porozmawiać z Willem, wzięłam swoje rzeczy i jestem właśnie w akademiku- mówiła dosyć szybko, usłyszałem śmiech i rozmowę jakiś chłopaków, i krzyk Wiktorii ,, No przestańcie gadam przez telefon".
- Kto to?!- zapytałem trochę zły.
- A wiesz mój współlokator i jego przyjaciel, musze kończyc pogadamy potem, okej?
- No dobra, zadzwonie, kocham cię
- Ja ciebie też, Harry- powiedziała i sie rozłączyła.
Byłem poddenerwowany tym, ze jest w pokoju z chłopakiem, nie podoba mi sie że bedzie ją widział jak śpi, sie śmieje, uczy się.... Dobra Harry ogarnij się KOCHA CIEBIE.
***
Wiktoria POV:
Właśnie spotkałam się z Samantą, w naszej ulubionej kawiarni, skąd jest przecudowny widok na panoramę Londynu.
- Hej Wiki- uściskała mnie na przywitanie Sam.
- Hej, co u ciebie?- zapytałam
-Cudownie, lepiej mów jak u ciebie, jak współlokator, ładny nie?
- Sam... No dobra ładny jest, ale nie interesuje sie nim- powiedziałam stanowczo.
- Co?! Dlaczego?!- wprost wykrzyczała, tak że aż ludzie się nas spojrzeli.
- Sam, bądź ciszej. Nie interesuje się nim bo spotykam sie z Harrym...- powiedziałam zawstydzona,od razu spuściłam głowę.
- Serio?! Od kiedy? Gdzie? Jak? Dlaczego mi nie powiedziałaś?- zaczęła zadawać masę pytań.
- Dobra po kolei, zaraz ci wszystko powiem....- zaczęłam jej opowiadać wszystko od początku.
***
Właśnie wracam ze spotkania z Sam, ta dziewczyna kiedyś mnie dobiję psychicznie. Na sama myśl uśmiech wkradł się na moją myśl. Mijałam właśnie małą pizzerie na rogu, gdy dostrzegłam na oknie, ogłoszenie:
,, Poszukujemy do pracy, kelnera, musi być odpowiedzialny, punktualny, bedzię pracował na wieczorne zmiany".
Od razu skierowałam się do drzwi, weszłam do środka czym poinformował mały dzwoneczek. Podeszłam do lady.
- Przepraszam, ja w sprawie ogłoszenia o pracę, jest aktualne?- zapytałam chłopaka, który stał za ladą.
- Jasne, zaczekaj zawołam szefa- powiedział i zniknął.
Po może 5 minutach podszedł do mnie mężczyzna w średnim wieku z widoczna już łysiną.
- Jestem Rob Arthur, pani w sprawie ogłoszenia?
- Tak, nazywam sie Wiktoria Foster.
Podaliśmy sobie ręce i usiedliśmy na czarnych kanapach mieszczących sie na końcu lokalu.
20 minut później
- Bardzo mi miło i witam panią na pokładzie, zapraszam za tydzień Tom ci wszystko pokażę, do zobaczenia- powiedział podając mi rękę.
- Dziękuje bardzo, do widzenia- podałam mu rękę i wyszłam na zewnątrz.
- Wiktoria dostałaś właśnie pracę, gratuluje- powiedziałam szeptem do siebie. Idąc z powrotem na kampus usłyszałam dźwięk telefonu.
,, Mam złe, wieści możesz do nas przyjść, czekają na nas goście
Harry xx "
Autor: Payne :)
Dzisiaj piątek, więc tak jak obiecujemy rozdział.... Piszcie co myślicie <3
- No hej David. Co u tam u ciebie?- zapytała mój współlokator podchodząc do nieznajomego.
- Mike nie myślałem, że umiesz wyrwać taka laskę- powiedział bezimienny dla mnie, mówił to szeptem, ale i tak to słyszałam, a moje policzki natychmiast oblał rumieniec.
- Zamknij się!- mówił Mike przy czym uderzył go lekko w ramię- David poznaj moją współlokatorkę Wiktorię, Wiktoria to mój przyjaciel David- mówił gestykulując rękami.
David zbliżył się do mnie i przytulił, co odwzajemniłam. Po krótkiej chwili się od siebie oderwaliśmy.
- Miło mi cie poznać, David- powiedziałam posyłając mu uśmiech.
- Mi ciebie też Wiktoria- po czym wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
***
Harry's POV:
Obudziłem się i usilnie próbowałem znaleźć Wiktorie i ją do siebie przytulić. Zawiodłem się nie było jej. Podniosłem się na rękach, przeciągając się i przecierając jeszcze zmęczone oczy.
- Mhhh.... Pewnie zeszła na dół zrobić dla mnie pyszne śniadanko- powiedziałem sam do siebie.
Na samą myśl jej w mojej koszulce, robiącej śniadanie, przeszedł mnie dreszcz pożądania. Zsunąłem moje bose stopy na biały dywan znajdujący sie na podłodze, ruszyłem w kierunku drzwi, otworzyłem je, zeszłęm po cichu po schodach, weszłem do kuchni, jednak tam jej nie było.
- No nie jednak nie robi mi śniadania...- zaśmiałem się sam do siebie. Zajrzałem w każdy możliwy kąt domu i nigdzie jej nie było.}
- Ej, coś się stało?- zapytał mnie Zayn, który właśnie zszedł na dół.
- Nie widziałeś może Wiktorii?
- A była tu?- zapytał.
- No była...- powiedziałem z zakłopotaniem.
- No wiesz poradziłem jej, żeby uciekła zanim się obudzisz, żeby nie musiała cię z rana oglądać- zaczął pokazywać na mnie palcem- bo wyglądasz okropnie.
- Hahahaha, bardzo śmieszne Zayn, spójrz lepiej na siebie- powiedziałem i ruszyłem po schodach do swojego pokoju.
Sięgnąłem telefon i wybrałem numer MOJEJ DZIEWCZYNY, o jacie nigdy mi sie to nie znudzi.
Usłyszałem 3 sygnały i po chwili roześmiany głos Wiktorii.
- Hej, Harry coś się stało?- zapytała.
- Wiesz właśnie wstałem i nie było cie przy mnie...
- O wiesz nie mogłam spać, więc pojechałam porozmawiać z Willem, wzięłam swoje rzeczy i jestem właśnie w akademiku- mówiła dosyć szybko, usłyszałem śmiech i rozmowę jakiś chłopaków, i krzyk Wiktorii ,, No przestańcie gadam przez telefon".
- Kto to?!- zapytałem trochę zły.
- A wiesz mój współlokator i jego przyjaciel, musze kończyc pogadamy potem, okej?
- No dobra, zadzwonie, kocham cię
- Ja ciebie też, Harry- powiedziała i sie rozłączyła.
Byłem poddenerwowany tym, ze jest w pokoju z chłopakiem, nie podoba mi sie że bedzie ją widział jak śpi, sie śmieje, uczy się.... Dobra Harry ogarnij się KOCHA CIEBIE.
***
Wiktoria POV:
Właśnie spotkałam się z Samantą, w naszej ulubionej kawiarni, skąd jest przecudowny widok na panoramę Londynu.
- Hej Wiki- uściskała mnie na przywitanie Sam.
- Hej, co u ciebie?- zapytałam
-Cudownie, lepiej mów jak u ciebie, jak współlokator, ładny nie?
- Sam... No dobra ładny jest, ale nie interesuje sie nim- powiedziałam stanowczo.
- Co?! Dlaczego?!- wprost wykrzyczała, tak że aż ludzie się nas spojrzeli.
- Sam, bądź ciszej. Nie interesuje się nim bo spotykam sie z Harrym...- powiedziałam zawstydzona,od razu spuściłam głowę.
- Serio?! Od kiedy? Gdzie? Jak? Dlaczego mi nie powiedziałaś?- zaczęła zadawać masę pytań.
- Dobra po kolei, zaraz ci wszystko powiem....- zaczęłam jej opowiadać wszystko od początku.
***
Właśnie wracam ze spotkania z Sam, ta dziewczyna kiedyś mnie dobiję psychicznie. Na sama myśl uśmiech wkradł się na moją myśl. Mijałam właśnie małą pizzerie na rogu, gdy dostrzegłam na oknie, ogłoszenie:
,, Poszukujemy do pracy, kelnera, musi być odpowiedzialny, punktualny, bedzię pracował na wieczorne zmiany".
Od razu skierowałam się do drzwi, weszłam do środka czym poinformował mały dzwoneczek. Podeszłam do lady.
- Przepraszam, ja w sprawie ogłoszenia o pracę, jest aktualne?- zapytałam chłopaka, który stał za ladą.
- Jasne, zaczekaj zawołam szefa- powiedział i zniknął.
Po może 5 minutach podszedł do mnie mężczyzna w średnim wieku z widoczna już łysiną.
- Jestem Rob Arthur, pani w sprawie ogłoszenia?
- Tak, nazywam sie Wiktoria Foster.
Podaliśmy sobie ręce i usiedliśmy na czarnych kanapach mieszczących sie na końcu lokalu.
20 minut później
- Bardzo mi miło i witam panią na pokładzie, zapraszam za tydzień Tom ci wszystko pokażę, do zobaczenia- powiedział podając mi rękę.
- Dziękuje bardzo, do widzenia- podałam mu rękę i wyszłam na zewnątrz.
- Wiktoria dostałaś właśnie pracę, gratuluje- powiedziałam szeptem do siebie. Idąc z powrotem na kampus usłyszałam dźwięk telefonu.
,, Mam złe, wieści możesz do nas przyjść, czekają na nas goście
Harry xx "
Autor: Payne :)
Dzisiaj piątek, więc tak jak obiecujemy rozdział.... Piszcie co myślicie <3
niedziela, 19 stycznia 2014
Rozdział 24
Obudziłam się. Zegarek wskazuję godzinę 6:05. Przetarłam oczy i próbowałam wstać. Poczułam na mojej klatce piersiowej uścisk. Odwróciłam się i ujrzałam Harry'ego, który nadal słodko spał. Powoli i delikatnie wyplątałam się z jego uścisku, aby go nie obudzić, co mi się udało. Pośpiesznie zabrałam moje ubrania i udałam się do łazienki, gdzie się przebrałam. Kiedy wróciłam do pokoju, zastałam Harry'ego na swoim miejscu. Uśmiechnęłam się pod nosem, kiedy chłopak cicho chrapnął. Nie chciałam wyrywać go ze snu, więc postanowiłam złożyć wizytę Willowi.
***
- Jak mogłeś?- zapytałam zdenerwowana
- Nie wiem.. po prostu- przeczesał swoje włosy
- Po prostu co?- miałam dosyć tego, że obwija w bawełnę
- Myślałem, że jak skłamię, w końcu zwrócę twoją uwagę... na mnie- ostatnie słowa wyszeptał
-Ale Will, jesteśmy przyjaciółmi- zaskoczyło mnie to
- Dla ciebie, rzeczywiście tak to wygląda, ale dla mnie TY jesteś kimś więcej- spojrzał prosto w moje oczy
- Nie dawałam ci żadnych znaków Will, przykro mi ale ja...
-... kochasz go?- dokończył za mnie, smutny chłopak
- Tak myślę- odpowiedziałam spuszczając wzrok
- Chcesz tu mieszkać?- zapytał zmieszany
- Sam załatwiła mi, pokój w akademiku- wyjaśniłam
- Aha, rozumiem. Ale wiesz, nadal chcę się z tobą przyjaźnić- powiedział z wymuszonym uśmieszkiem
- Ja też, ale...- przerwałam-... lepiej będzie jak na jakiś czas, odpoczniemy od siebie- oddałam uśmiech
- Masz rację- przytaknął
- Ja już pójdę- podniosłam swoje walizki i wyszłam zamykając za sobą drzwi, po chwili oparłam się o nie i wzięłam głęboki wdech
***
- I jak ci się podoba?- spytała podekscytowana Samanta, która pokazywała mi właśnie "mój pokój" w akademiku. Pomieszczenia zawierało dwa, małe łóżka po przeciwnych stronach pokoju, dwa malutkie biurka oraz dwie szafki. Ściany były koloru błękitnego, a podłoga była z ciemnego drewna. Pomimo małego rozmiaru było przytulnie.
- Tak, jest bardzo fajny- odparłam odkładając walizki na łóżko po lewej części pokoju- A wiesz z kim go dzielę?- zapytałam
- Nie mam zielonego pojęcia- spojrzała na mnie.
-Mam, nadzieję że to nie jest jakiś satanista- zaśmiałam się na co dziewczyna do mnie dołączyła
- Okey, ja muszę lecieć, będę gadać z John'em- uśmiechnęła się promiennie
- No fruń do niego- puściłam do niej oczko, a ona wybiegła z pokoju, zamykając za sobą drzwi- I znów sama- powiedziałam sama do siebie i położyłam się na łóżku. Myślałam o Harry'm i w ten sposób zasnęłam.
- Hej, obudź się śliczna- usłyszałam głos, powoli otworzyłam oczy, nade mną stał wysoki, niebieskooki brunet- Witam- uśmiechnął się do mnie
- Hej?- odpowiedziałam pytająco na co chłopak zaśmiał się.
- Jestem Mike- wyprostował się- mieszkam w tym pokoju- uniósł ręce- A to jest moje łóżko- wskazał na mebel na, którym obecnie drzemałam
- Emm- wstałam pośpiesznie z łóżka i stanęłam przed nim. Był wyższy ode mnie i miał pokaźne mięśnie- Sorki- uśmiechnęłam się głupio
- Nie no coś ty. Jesteś pierwszą dziewczyną która spała tutaj w moim łóżku- uśmiechnął się szeroko, a ja się zarumieniłam- To, jak mam się do ciebie zwracać nieznajoma?
- Wiktoria- odpowiedziałam
- A więc- potarł dłonie- Będziemy razem mieszkać?- zapytał
- Tak myślę- zachichotałam
- Jest mi niezmiernie miło- ujął moją rękę, po czym całując ją delikatnie, nadal utrzymując ze mną kontakt wzrokowy. Ciszę panującą w pomieszczeniu przerwał, głośny odgłos otwierających się drzwi.
Autor: Styles xx
15 komentarzy i następny rozdział w piątek :* Miłych dni w szkole :)
sobota, 18 stycznia 2014
Rozdział 23
Harry odpinał moje guziki od koszuli, ukazując po woli mój
czarny stanik. Mój oddech robił się coraz szybszy. „Nie mogę do tego dopuścić”.
„Musze to przerwać”. Odepchnęłam ręce Harry’ego, spojrzał na mnie pytającym
wzrokiem.
- Coś nie tak?
- Przepraszam, ale ja nie mogę to za wcześnie… przepraszam- mówiłam, Harry chwycił swoimi dwoma palcami za mój podbródek, tak abym spojrzała mu w oczy.
- Spokojnie, rozumiem…- powiedział patrząc na mnie z troską w oczach.
Chłopak zszedł ze mnie, kładąc się obok. Natomiast ja zapinałam guziki moimi trzęsącymi się rękami. Po zapięciu ostatniego, ułożyłam głowę na tors chłopaka, który objął mnie swoim ramieniem. Drugą ręką zaczął gładzić moje włosy. Dłuższą chwilę leżeliśmy w ciszy, przerwał ją Harry.
- Zostaniesz na noc?- zapytał nadal przeczesując moje włosy.
- Wiesz zostałabym, ale nie mam ze sobą nic na przebranie...- powiedziałam.
- To nie szkodzi, pożyczę ci jakąś moją koszulkę. Co ty na to?- mówił z nadzieją w głosie.
- No dobra, niech ci będzie, zostanę- zgodziłam się, pomyślałam, że jestem mu to winna.
Harry ucałował mój policzek, myślę, że w geście "dziękuje". Chłopak sięgnął po pilot od telewizora, włączył wiszący na wprost łóżka sprzęt.
- To co chcesz oglądać?- zapytał wchodząc w wyszukiwarkę filmów.
- Może "Pamiętnik", to mój ulubiony film- powiedziałam bez namysłu.
- Okej, też uwielbiam ten film, widzę że mamy takie same gusta filmowe- mówił z usmiechem na twarzy wyszukując film.
- Ale chce cię uprzedzić, że zobaczysz jak płaczę...- na co się zaśmiał- no nie śmiej się...- lekko uderzyłam go w ramie- a właśnie masz chusteczki- zapytałam.
- Spokojnie coś się znajdzie...- zaśmiał się znowu.
Zaczęliśmy oglądać film wtuleni w siebie. Na pewno się popłaczę.
***
Właśnie skończyliśmy oglądać film. Wyglądam okropnie, mam cały rozmazany makijaż, czerwone oczy.
- Coś nie tak?
- Przepraszam, ale ja nie mogę to za wcześnie… przepraszam- mówiłam, Harry chwycił swoimi dwoma palcami za mój podbródek, tak abym spojrzała mu w oczy.
- Spokojnie, rozumiem…- powiedział patrząc na mnie z troską w oczach.
Chłopak zszedł ze mnie, kładąc się obok. Natomiast ja zapinałam guziki moimi trzęsącymi się rękami. Po zapięciu ostatniego, ułożyłam głowę na tors chłopaka, który objął mnie swoim ramieniem. Drugą ręką zaczął gładzić moje włosy. Dłuższą chwilę leżeliśmy w ciszy, przerwał ją Harry.
- Zostaniesz na noc?- zapytał nadal przeczesując moje włosy.
- Wiesz zostałabym, ale nie mam ze sobą nic na przebranie...- powiedziałam.
- To nie szkodzi, pożyczę ci jakąś moją koszulkę. Co ty na to?- mówił z nadzieją w głosie.
- No dobra, niech ci będzie, zostanę- zgodziłam się, pomyślałam, że jestem mu to winna.
Harry ucałował mój policzek, myślę, że w geście "dziękuje". Chłopak sięgnął po pilot od telewizora, włączył wiszący na wprost łóżka sprzęt.
- To co chcesz oglądać?- zapytał wchodząc w wyszukiwarkę filmów.
- Może "Pamiętnik", to mój ulubiony film- powiedziałam bez namysłu.
- Okej, też uwielbiam ten film, widzę że mamy takie same gusta filmowe- mówił z usmiechem na twarzy wyszukując film.
- Ale chce cię uprzedzić, że zobaczysz jak płaczę...- na co się zaśmiał- no nie śmiej się...- lekko uderzyłam go w ramie- a właśnie masz chusteczki- zapytałam.
- Spokojnie coś się znajdzie...- zaśmiał się znowu.
Zaczęliśmy oglądać film wtuleni w siebie. Na pewno się popłaczę.
***
Właśnie skończyliśmy oglądać film. Wyglądam okropnie, mam cały rozmazany makijaż, czerwone oczy.
- To co dasz mi tą swoją koszulkę, pójdę się wykąpać- zapytałam.
- Jasne- chłopak wstał, podszedł do szafy i wyjął z niej czarny T-shirt- proszę, skarbie- powiedział podając mi koszulkę, a moje nogi ugięły się pod słowem "skarbie" to niby nic wielkiego, ale w jego ustach brzmi to tak pięknie.
Wyszłam z pokoju kierując się do łazienki, znajdującej się na końcu korytarza. Miałam nadzieje, że nikogo nie spotkam w takim stanie.
Weszłam do łazienki, ściągnęłam ubranie, odkręciłam kurek z ciepłą wodą, weszłam pod prysznic. Woda od razu rozluźniła moje mięśnie. Stałam duższą chwilę pod spływającą wodę, po czym chwyciłam za żel pod prysznic i umyłam moje ciało, później umyłam też włosy. Gdy miałam wychodzić usłyszałam otwierające się drzwi. Wychyliłam twarz spod zasłony prysznicowej by po chwili ujrzeć w łazience Harry'ego.
- Co ty tutaj robisz?- zapytałam poddenerwowana, w końcu pomiędzy moim nagim ciałem a nim była tylko cienka prysznicowa kotara.
- Długo cie nie było, zacząłem się martwic...
- Jak widzisz żyję, więc możesz sobie już iść
Harry nie zwrócił uwagi na moje słowa, złapał w dłonie ręcznik i rozłożył go przede mną.
- No wychodzisz czy nie?- zapytał trzymając ręcznik.
- Jasne- chłopak wstał, podszedł do szafy i wyjął z niej czarny T-shirt- proszę, skarbie- powiedział podając mi koszulkę, a moje nogi ugięły się pod słowem "skarbie" to niby nic wielkiego, ale w jego ustach brzmi to tak pięknie.
Wyszłam z pokoju kierując się do łazienki, znajdującej się na końcu korytarza. Miałam nadzieje, że nikogo nie spotkam w takim stanie.
Weszłam do łazienki, ściągnęłam ubranie, odkręciłam kurek z ciepłą wodą, weszłam pod prysznic. Woda od razu rozluźniła moje mięśnie. Stałam duższą chwilę pod spływającą wodę, po czym chwyciłam za żel pod prysznic i umyłam moje ciało, później umyłam też włosy. Gdy miałam wychodzić usłyszałam otwierające się drzwi. Wychyliłam twarz spod zasłony prysznicowej by po chwili ujrzeć w łazience Harry'ego.
- Co ty tutaj robisz?- zapytałam poddenerwowana, w końcu pomiędzy moim nagim ciałem a nim była tylko cienka prysznicowa kotara.
- Długo cie nie było, zacząłem się martwic...
- Jak widzisz żyję, więc możesz sobie już iść
Harry nie zwrócił uwagi na moje słowa, złapał w dłonie ręcznik i rozłożył go przede mną.
- No wychodzisz czy nie?- zapytał trzymając ręcznik.
- Okej, okej, ale zamknij oczy
- No dobra- chłopak zamknął oczy, a ja zwinnie wyszłam z pod prysznica i zawinęłam się w ręcznik.
Harry otworzył oczy, nim się obejrzałam zobaczyłam, że jego bokserki leżą na ziemi.
- Co?!- zapytał.
- No dobra- chłopak zamknął oczy, a ja zwinnie wyszłam z pod prysznica i zawinęłam się w ręcznik.
Harry otworzył oczy, nim się obejrzałam zobaczyłam, że jego bokserki leżą na ziemi.
- Co?!- zapytał.
- Nie nic, ale mogłeś poczekać aż wyjdę...- powiedziałam tak, bo kazał mi rozum, ale serce chciało wejść po prysznic znowu...
Chłopak zasłonił zasłonę, ja założyłam jego koszulkę. Wysuszyłam włosy i nim się obejrzałam loczek stał obok mnie.
Wyszliśmy z łazienki trzymając się za ręce, weszliśmy z powrotem do jego pokoju. W pomieszczeniu panował półmrok, który dawała mała lampka nocna. Wkuliłam sie pod kołdrę, zaraz po mnie położył się Harry. Zgasił lampkę, po czym mocno się we mnie wtulił.
- Dobranoc skarbie- powiedział i musnął moje wargi.
- Dobranoc...
Autor: Payne :)
Mam nadzieje, że się Wam podoba, bo mi nie za bardzo.
15 komentarzy i dodamy nowy rozdział jutro *.*
Jeśli macie do jakieś pytania piszcie :
* http://ask.fm/Onepersonandsomanychanges
* oppositesattract223104@gmail.com
Chłopak zasłonił zasłonę, ja założyłam jego koszulkę. Wysuszyłam włosy i nim się obejrzałam loczek stał obok mnie.
Wyszliśmy z łazienki trzymając się za ręce, weszliśmy z powrotem do jego pokoju. W pomieszczeniu panował półmrok, który dawała mała lampka nocna. Wkuliłam sie pod kołdrę, zaraz po mnie położył się Harry. Zgasił lampkę, po czym mocno się we mnie wtulił.
- Dobranoc skarbie- powiedział i musnął moje wargi.
- Dobranoc...
Autor: Payne :)
Mam nadzieje, że się Wam podoba, bo mi nie za bardzo.
15 komentarzy i dodamy nowy rozdział jutro *.*
Jeśli macie do jakieś pytania piszcie :
* http://ask.fm/Onepersonandsomanychanges
* oppositesattract223104@gmail.com
piątek, 17 stycznia 2014
Rozdział 22
- To czyli jesteście teraz razem- spytał zniecierpliwiony Liam, siedzący na kanapie.
- Próbujemy- odpowiedziałam z lekkim uśmiechem. Harry posłał mi spojrzenie, pod tytułem "Rozumiem Cię".
- Życzę szczęścia- zaśmiał się Louis, który wszedł to salonu z kubkiem gorącej herbaty, a za nim szedł Zayn.
- Gdzie jest Niall?- zapytałam, rozglądając się za blond czupryną. Wzrok wszystkich spoczął na Harrym, tak jakby sprawdzając czy mogą mi to ujawnić. Szczerze, zdenerwowało mnie to- Idę go poszukać, skoro żaden z was nie chce mi powiedzieć- spojrzałam na nich gniewnie. Harry wstał i podszedł do mnie.
- Nie wierzę, że po tym co zrobił, ty chcesz go jeszcze widzieć- zaczesał palcami moje włosy za ucho
- Muszę wyjaśnić tą całą... sytuację- odpowiedziałam, a moje nogi stały się jak z waty pod wpływem jego dotyku, ale próbowałam zachowywać naturalnie.- Wiesz gdzie jest?- spytałam
- U siebie- westchnął głośno, a ja szybko pobiegłam na piętro, zatrzymując się przed drzwiami pokoju Niall'a. Wzięłam głęboki wdech i zapukałam. Po krótkiej chwili w drzwiach pojawił się blondyn.
- Wiki- wyglądał na zaskoczonego
- Niall, chciałam z tobą porozmawiać- odparłam
- Yeah, wejdź- otworzył szerzej drzwi, abym mogła wejść co po chwili zrobiłam.- Domyślam się o czym chcesz pogadać- przeczesał swoje włosy a ja nadal stałam cicho.- Posłuchaj, wiem, że zachowywałem się jak ostatni dupek i teraz też się tak czuję- spojrzał na mnie- Bo to nie ty powinnaś do mnie przychodzić, tylko ja do ciebie- w jego oczach widziałam smutek,zawód, złość- Jest mi tak cholernie przykro, Wik, spieprzyłem to wszystko i przepraszam cię- zrezygnowany usiadł na skraju łóżka, a ja dołączyłam do niego siadając obok.
- Zapomnijmy o tym, okey?- powiedziałam w końcu, po krótkiej ciszy
- Wybaczasz mi?- spytał z nadzieją w oczach
- Jesteś moim przyjacielem- posłałam mu ciepły uśmiech
- Boże, jesteś najwspanialszą osobą na całym świecie- przytulił mnie niespodziewanie, mocno tuląc do siebie. Zaśmiałam się i odwzajemniłam uścisk- Dziękuję ci- wyszeptał w moje włosy, aby po chwili oderwać się ode mnie- Lepiej zejdźmy zanim Harry, będzie sobie za dużo wyobrażał- puścił do mnie oczko. No i oto wraca stary, dobry, wesoły Niall, którego tak bardzo polubiłam.
- Tak, masz rację- uśmiechnęłam się i potem razem zeszliśmy do salonu, w którym cała czwórka siedziała na kanapie oglądając powtórki "Przyjaciół". Harry szybko spojrzał na mnie a następnie na blondyna posyłając mu złowrogie spojrzenie, po czym wstał i w mgnieniu oka stał już przy moim boku
- Ja... właśnie... przyszedłem, żeby coś zjeść- wyjaśnił Niall
- To dobrze- odpowiedział sztywno Harry, wpatrując się w niebieskie oczy chłopaka. Blondyn spojrzał na mnie, lekko się uśmiechając i znikając za drzwiami kuchni
- Mógłbyś być trochę bardziej miły- skarciłam go, marszcząc brwi
- Łatwo ci mówić, skarbie- powiedział głosem aksamitnie miękkim i gładkim- Chodź- ujął moją rękę w jego dłoń i poprowadził mnie w stronę drzwi od... Jego sypialni? Otworzył je. Tak, to jego pokój. Nic się w nim nie zmieniło odkąd, mnie z niego wyrzucił. Tak, to wspomnienie do miłych nie należy.
- Zamiast tak wpatrywać się, w zwyczajny pokój, może do niego wejdziesz? - zapytał wyraźnie rozbawiony brunet. Potrząsnęłam głową i weszłam do pomieszczenia. To "zwyczajnych" pokoi to on nie należy. Wszystko tu jest, za wielkie jak dla jednej osoby. Ale cóż, "gwiazda" musi mieć przestrzeń- No, więc...- położył swoje dłonie na moich biodrach, łapiąc mnie od tyłu-... podoba ci się?- szepnął mi do ucha
- Jest taki, duży- odparłam
- Mhm, a nie lubisz jak coś jest duże?- na ostatnie słowo dał wyraźny nacisk.
- Lubię, ale...- i wtedy do mnie dotarło co ma na myśli. Odwróciłam się w jego stronę, odpychając go-... ty zboczeńcu- zaśmiałam się
- Przecież nic nie zrobiłem- uniósł ręce w geście niewinności- A co ty sobie myślisz w tej główce, to ja ni wiem- zbliżył się do mnie
- Ja nic...- westchnęłam, pewnie i tak pozostanie przy swoim, dlatego postanowiłam zmienić temat-... Mówiłeś, że nikt nie może, wchodzić do twojego pokoju. - powiedziałam, na co chłopak lekko się uśmiechnął
- Pamiętasz to- lekko pogładził mój policzek- To się liczy wszystkich, prócz ciebie- wpatrywał się we mnie
- Jakoś, dziwnie okazałeś mi to, pierwszego dnia tutaj- zwróciłam mu uwagę
- Zawszę mogę to naprawić- czulę pocałował mnie w usta, jego ręce powędrowały w dół moich pleców, docierając do pośladków, ścisnął je mocno na co jęknęłam, Chłopak zaśmiał się i kierował nas na łóżko."Nie nie możesz do tego dopuścić! Trzymaj go na dystans!" krzyczała moja podświadomość wyrywając z transu.Oderwałam od niego moje usta, na co się skrzywił
- Przepraszam cię, ale nie mogę- oddychałam głośno
- Chyba, nigdy nie przestaniesz mnie zaskakiwać- zaśmiał się, nadal trzymając mnie blisko siebie- Nawet nie masz pojęcia jak na mnie działasz- zaczął całować mnie po szyi, a ja nie mogłam mu się oprzeć
- Harry, muszę iść- powiedziałam
- Zostań ze mną- położył mnie na łóżko, górując nade mną
- Nie mogę- tak bardzo chciałabym powiedzieć "tak"
- Muszę przeprowadzić rozmowę z Willem- jego twarz nabrała wyrazu złości,a mi przypomniało się, że wprowadziłam się do niego
- Mieszkasz u niego?- spytał, jakby czytał mi w myślach
- Wprowadziłam się do niego, dopiero dzisiaj.
Harry's POV:
- Mhm- przez chwilę rozmyślałem nad tym, czy nie wpierdolić temu szmaciarzowi, za to że w tak perfidny sposób chciał ją zdobyć, ale wpadłem na o wiele lepszy pomysł - Wiesz co? Tak sobie myślałem- spojrzałem w jej piękne oczy- Skoro zapłaciłem za te leki, to mogłabyś mi się jakoś odwdzięczyć?- oczywiście nie zrobiłem tego dla własnych korzyści, tylko po to by już nikt więcej z jej rodziny nie cierpiał, ale postanowiłem to wykorzystać. Widziałem jak się rumieni i celowo unika mojego wzroku
- Co masz na myśli?- spytała
- Wiesz co, kochanie-uśmiechnąłem się i powoli odpinałem guziczki jej koszuli, czując przy tym jak jej klatka piersiowa unosi się i coraz szybciej opada.
Autor: Styles xx
Piątek i rozdział numer 22 :D 15 komentarzy i dodajemy kolejny już jutro :* A jakbyście miały jakieś pytania, zapraszamy http://ask.fm/Onepersonandsomanychanges <3
- Próbujemy- odpowiedziałam z lekkim uśmiechem. Harry posłał mi spojrzenie, pod tytułem "Rozumiem Cię".
- Życzę szczęścia- zaśmiał się Louis, który wszedł to salonu z kubkiem gorącej herbaty, a za nim szedł Zayn.
- Gdzie jest Niall?- zapytałam, rozglądając się za blond czupryną. Wzrok wszystkich spoczął na Harrym, tak jakby sprawdzając czy mogą mi to ujawnić. Szczerze, zdenerwowało mnie to- Idę go poszukać, skoro żaden z was nie chce mi powiedzieć- spojrzałam na nich gniewnie. Harry wstał i podszedł do mnie.
- Nie wierzę, że po tym co zrobił, ty chcesz go jeszcze widzieć- zaczesał palcami moje włosy za ucho
- Muszę wyjaśnić tą całą... sytuację- odpowiedziałam, a moje nogi stały się jak z waty pod wpływem jego dotyku, ale próbowałam zachowywać naturalnie.- Wiesz gdzie jest?- spytałam
- U siebie- westchnął głośno, a ja szybko pobiegłam na piętro, zatrzymując się przed drzwiami pokoju Niall'a. Wzięłam głęboki wdech i zapukałam. Po krótkiej chwili w drzwiach pojawił się blondyn.
- Wiki- wyglądał na zaskoczonego
- Niall, chciałam z tobą porozmawiać- odparłam
- Yeah, wejdź- otworzył szerzej drzwi, abym mogła wejść co po chwili zrobiłam.- Domyślam się o czym chcesz pogadać- przeczesał swoje włosy a ja nadal stałam cicho.- Posłuchaj, wiem, że zachowywałem się jak ostatni dupek i teraz też się tak czuję- spojrzał na mnie- Bo to nie ty powinnaś do mnie przychodzić, tylko ja do ciebie- w jego oczach widziałam smutek,zawód, złość- Jest mi tak cholernie przykro, Wik, spieprzyłem to wszystko i przepraszam cię- zrezygnowany usiadł na skraju łóżka, a ja dołączyłam do niego siadając obok.
- Zapomnijmy o tym, okey?- powiedziałam w końcu, po krótkiej ciszy
- Wybaczasz mi?- spytał z nadzieją w oczach
- Jesteś moim przyjacielem- posłałam mu ciepły uśmiech
- Boże, jesteś najwspanialszą osobą na całym świecie- przytulił mnie niespodziewanie, mocno tuląc do siebie. Zaśmiałam się i odwzajemniłam uścisk- Dziękuję ci- wyszeptał w moje włosy, aby po chwili oderwać się ode mnie- Lepiej zejdźmy zanim Harry, będzie sobie za dużo wyobrażał- puścił do mnie oczko. No i oto wraca stary, dobry, wesoły Niall, którego tak bardzo polubiłam.
- Tak, masz rację- uśmiechnęłam się i potem razem zeszliśmy do salonu, w którym cała czwórka siedziała na kanapie oglądając powtórki "Przyjaciół". Harry szybko spojrzał na mnie a następnie na blondyna posyłając mu złowrogie spojrzenie, po czym wstał i w mgnieniu oka stał już przy moim boku
- Ja... właśnie... przyszedłem, żeby coś zjeść- wyjaśnił Niall
- To dobrze- odpowiedział sztywno Harry, wpatrując się w niebieskie oczy chłopaka. Blondyn spojrzał na mnie, lekko się uśmiechając i znikając za drzwiami kuchni
- Mógłbyś być trochę bardziej miły- skarciłam go, marszcząc brwi
- Łatwo ci mówić, skarbie- powiedział głosem aksamitnie miękkim i gładkim- Chodź- ujął moją rękę w jego dłoń i poprowadził mnie w stronę drzwi od... Jego sypialni? Otworzył je. Tak, to jego pokój. Nic się w nim nie zmieniło odkąd, mnie z niego wyrzucił. Tak, to wspomnienie do miłych nie należy.
- Zamiast tak wpatrywać się, w zwyczajny pokój, może do niego wejdziesz? - zapytał wyraźnie rozbawiony brunet. Potrząsnęłam głową i weszłam do pomieszczenia. To "zwyczajnych" pokoi to on nie należy. Wszystko tu jest, za wielkie jak dla jednej osoby. Ale cóż, "gwiazda" musi mieć przestrzeń- No, więc...- położył swoje dłonie na moich biodrach, łapiąc mnie od tyłu-... podoba ci się?- szepnął mi do ucha
- Jest taki, duży- odparłam
- Mhm, a nie lubisz jak coś jest duże?- na ostatnie słowo dał wyraźny nacisk.
- Lubię, ale...- i wtedy do mnie dotarło co ma na myśli. Odwróciłam się w jego stronę, odpychając go-... ty zboczeńcu- zaśmiałam się
- Przecież nic nie zrobiłem- uniósł ręce w geście niewinności- A co ty sobie myślisz w tej główce, to ja ni wiem- zbliżył się do mnie
- Ja nic...- westchnęłam, pewnie i tak pozostanie przy swoim, dlatego postanowiłam zmienić temat-... Mówiłeś, że nikt nie może, wchodzić do twojego pokoju. - powiedziałam, na co chłopak lekko się uśmiechnął
- Pamiętasz to- lekko pogładził mój policzek- To się liczy wszystkich, prócz ciebie- wpatrywał się we mnie
- Jakoś, dziwnie okazałeś mi to, pierwszego dnia tutaj- zwróciłam mu uwagę
- Zawszę mogę to naprawić- czulę pocałował mnie w usta, jego ręce powędrowały w dół moich pleców, docierając do pośladków, ścisnął je mocno na co jęknęłam, Chłopak zaśmiał się i kierował nas na łóżko."Nie nie możesz do tego dopuścić! Trzymaj go na dystans!" krzyczała moja podświadomość wyrywając z transu.Oderwałam od niego moje usta, na co się skrzywił
- Przepraszam cię, ale nie mogę- oddychałam głośno
- Chyba, nigdy nie przestaniesz mnie zaskakiwać- zaśmiał się, nadal trzymając mnie blisko siebie- Nawet nie masz pojęcia jak na mnie działasz- zaczął całować mnie po szyi, a ja nie mogłam mu się oprzeć
- Harry, muszę iść- powiedziałam
- Zostań ze mną- położył mnie na łóżko, górując nade mną
- Nie mogę- tak bardzo chciałabym powiedzieć "tak"
- Muszę przeprowadzić rozmowę z Willem- jego twarz nabrała wyrazu złości,a mi przypomniało się, że wprowadziłam się do niego
- Mieszkasz u niego?- spytał, jakby czytał mi w myślach
- Wprowadziłam się do niego, dopiero dzisiaj.
Harry's POV:
- Mhm- przez chwilę rozmyślałem nad tym, czy nie wpierdolić temu szmaciarzowi, za to że w tak perfidny sposób chciał ją zdobyć, ale wpadłem na o wiele lepszy pomysł - Wiesz co? Tak sobie myślałem- spojrzałem w jej piękne oczy- Skoro zapłaciłem za te leki, to mogłabyś mi się jakoś odwdzięczyć?- oczywiście nie zrobiłem tego dla własnych korzyści, tylko po to by już nikt więcej z jej rodziny nie cierpiał, ale postanowiłem to wykorzystać. Widziałem jak się rumieni i celowo unika mojego wzroku
- Co masz na myśli?- spytała
- Wiesz co, kochanie-uśmiechnąłem się i powoli odpinałem guziczki jej koszuli, czując przy tym jak jej klatka piersiowa unosi się i coraz szybciej opada.
Autor: Styles xx
Piątek i rozdział numer 22 :D 15 komentarzy i dodajemy kolejny już jutro :* A jakbyście miały jakieś pytania, zapraszamy http://ask.fm/Onepersonandsomanychanges <3
niedziela, 12 stycznia 2014
Rozdział 21
Po chwili dotarły w końcu do mnie słowa wypowiedziane przez bruneta, pobiegłam za nim i chwyciłam za ramie. Usłyszałam za sobą kroki Willa.
- Skąd wiesz o mojej siostrze?-zapytałam ze zdziwieniem w głosie.
- No właśnie skąd wiem skoro mi nie powiedziałaś?
- Nie przedrzeźniaj się ze mną- powiedziałam z irytacją w głosie.
- To mało ważne skąd wiem, a to prawda, że ktoś zapłacił za jej leki?- zapytał się Harry.
- Tak Will to zrobił, dzięki nie mu...- ktoś mi przerwał
- On to zrobił? Kto ci to powiedział?- było słychać drwinę w jego głosie.
- Tak... A co sugerujesz coś, że nie powinnam mu ufać?- zapytałam trochę zła.
- Nie, dlaczego- brunet się zaśmiał, i odchodząc powiedział- Bo ja to zrobiłem, a nie on-poszedł w swoją stronę. Ja przez chwilę stałam jak zamurowana, zastanawiając się nad słowami Harry'ego.
- To prawda, on to zrobił?- zapytałam odwracając się do przyjaciela.
- No wiesz... No bo to było tak...
- No wysłów się on mówił prawdę czy nie?- mówiłam trochę poddenerwowana.
- Tak, mówił prawdę, ja tego nie zrobiłem.
- Jak mogłeś mnie okłamać?! Nie spodziewałabym sie po tobie czegoś takiego- byłam zła- A teraz cię przepraszam- powiedziałam idąc na przystanek, gdzie właśnie przyjechał autobus.
- Gdzie idziesz?- zapytał jednak nie uzyskał odpowiedzi, weszłam do autobusu i odjechałam.
***
Stoję przed drzwiami domu chłopaków, znowu. Myślałam, że nie będę musiała tu wracać. Jednak Harry'emu należą się podziękowania, a mi wyjaśnienia. Pukam do drzwi, jednak nikt nie otwiera, pukam drugi raz i to samo. Poszłam za tył domu i ujrzałam bruneta siedzącego na huśtawce tyłem do mnie. Przeskoczyłam mały płot i zbliżałam się do chłopaka. Musiał być naprawdę zamyślony, bo mnie nie słyszał.
- Harry...- powiedziałam szeptem, kładąc rękę na jego umięśnionym ramieniu, które pod moim głosem i dotykiem napięło się.
- Co tutaj robisz?- zapytał też szeptem, odwrócił się a w jego oczach zauważyłam łzy.
- Harry, co się stało dlaczego płaczesz?
- Bo chodzi o to- wytarł łzy- że ja cię kocham, ale ty na pewno nic do mnie nie czujesz tylko do tego Willa, jak dowiedziałem się, że twoja siostra jest chora, pomyślałem od razu o tobie, chciałem jej pomóc, bo na pewno jest dla ciebie ważna tak jak ty dla mnie...
- Harry naprawdę nie wiem jak ci dziękować, tak dużo dla mnie zrobiłeś i dla mojej rodziny, a w szczególności dla Darii mojej siostry- powiedziałam i w moje oczy także się zeszkliły, przeszłam do przodu i usiadłam na kolanach Harry'ego mocno go przytulając. Moja reakcja na pewno go zaskoczyła, jednak odwzajemnił uścisk i zaczął gładzić moje włosy.
- Harry ja nic nie czuje do Willa, to tylko mój przyjaciel, a poza tym nie mogłabym być z nim bo czyje coś do ciebie- nie wierze, że to powiedziałam.
- Co?- zapytał zszokowany.
- Powiedziałeś, że mnie kochasz tak?- zapytałam się mu.
- Tak... Kocham cię Wiki
- Też cię kocham Harry
Po tych słowach jego uścisk bardziej się zacieśnił, a na moim policzku poczułam jego ciepłe wargi.
Harry's POV:
Przed chwilą Wiktoria, powiedziała, że mnie kocha. Boże to najszczęśliwszy dzień mojego życia. Nie mogę w to uwierzyć, że dziewczyna do której żywię takie uczucia, obdarza mnie takimi samymi. Tylko jak ją teraz zaprosić na randkę.
- Wiki?- zapytałem nie pewnie nadal gładząc jej włosy.
- Mhhh...
- Poszłabyś ze mną do kina?
- To randka?- zapytała z uśmiechem za twarzy.
- Jeśli tylko chcesz...
- Jasne, że chcę pójść z tobą na randkę do kina- powiedziała z dumą.
Siedzieliśmy jeszcze dłuższą chwilę w ogrodzie rozkoszując sie blaskiem księżyca. Jednak te piękne chwile przerwali inni domownicy.
4/5One Direction POV:
Właśnie weszliśmy do domu, wracaliśmy z sesji, po drodze poszliśmy na zakupy i pizze. Widok, który zastaliśmy zdziwił nas bardzo. Zauważyliśmy jak w naszą stronę z ogrodu idzie Harry i Wiktorią. A co dziwniejsze byli do siebie mocno przytuleni. Gdy nas dostrzegli na policzkach dziewczyny pojawiły się rumieńce.
- Co tu jest grane?- zapytaliśmy się jednocześnie.
Autor: Payne :)
Mam nadzieje, że się podoba *.*
15 komentarzy i nowy rozdział powinien być w piątek <3
- Skąd wiesz o mojej siostrze?-zapytałam ze zdziwieniem w głosie.
- No właśnie skąd wiem skoro mi nie powiedziałaś?
- Nie przedrzeźniaj się ze mną- powiedziałam z irytacją w głosie.
- To mało ważne skąd wiem, a to prawda, że ktoś zapłacił za jej leki?- zapytał się Harry.
- Tak Will to zrobił, dzięki nie mu...- ktoś mi przerwał
- On to zrobił? Kto ci to powiedział?- było słychać drwinę w jego głosie.
- Tak... A co sugerujesz coś, że nie powinnam mu ufać?- zapytałam trochę zła.
- Nie, dlaczego- brunet się zaśmiał, i odchodząc powiedział- Bo ja to zrobiłem, a nie on-poszedł w swoją stronę. Ja przez chwilę stałam jak zamurowana, zastanawiając się nad słowami Harry'ego.
- To prawda, on to zrobił?- zapytałam odwracając się do przyjaciela.
- No wiesz... No bo to było tak...
- No wysłów się on mówił prawdę czy nie?- mówiłam trochę poddenerwowana.
- Tak, mówił prawdę, ja tego nie zrobiłem.
- Jak mogłeś mnie okłamać?! Nie spodziewałabym sie po tobie czegoś takiego- byłam zła- A teraz cię przepraszam- powiedziałam idąc na przystanek, gdzie właśnie przyjechał autobus.
- Gdzie idziesz?- zapytał jednak nie uzyskał odpowiedzi, weszłam do autobusu i odjechałam.
***
Stoję przed drzwiami domu chłopaków, znowu. Myślałam, że nie będę musiała tu wracać. Jednak Harry'emu należą się podziękowania, a mi wyjaśnienia. Pukam do drzwi, jednak nikt nie otwiera, pukam drugi raz i to samo. Poszłam za tył domu i ujrzałam bruneta siedzącego na huśtawce tyłem do mnie. Przeskoczyłam mały płot i zbliżałam się do chłopaka. Musiał być naprawdę zamyślony, bo mnie nie słyszał.
- Harry...- powiedziałam szeptem, kładąc rękę na jego umięśnionym ramieniu, które pod moim głosem i dotykiem napięło się.
- Co tutaj robisz?- zapytał też szeptem, odwrócił się a w jego oczach zauważyłam łzy.
- Harry, co się stało dlaczego płaczesz?
- Bo chodzi o to- wytarł łzy- że ja cię kocham, ale ty na pewno nic do mnie nie czujesz tylko do tego Willa, jak dowiedziałem się, że twoja siostra jest chora, pomyślałem od razu o tobie, chciałem jej pomóc, bo na pewno jest dla ciebie ważna tak jak ty dla mnie...
- Harry naprawdę nie wiem jak ci dziękować, tak dużo dla mnie zrobiłeś i dla mojej rodziny, a w szczególności dla Darii mojej siostry- powiedziałam i w moje oczy także się zeszkliły, przeszłam do przodu i usiadłam na kolanach Harry'ego mocno go przytulając. Moja reakcja na pewno go zaskoczyła, jednak odwzajemnił uścisk i zaczął gładzić moje włosy.
- Harry ja nic nie czuje do Willa, to tylko mój przyjaciel, a poza tym nie mogłabym być z nim bo czyje coś do ciebie- nie wierze, że to powiedziałam.
- Co?- zapytał zszokowany.
- Powiedziałeś, że mnie kochasz tak?- zapytałam się mu.
- Tak... Kocham cię Wiki
- Też cię kocham Harry
Po tych słowach jego uścisk bardziej się zacieśnił, a na moim policzku poczułam jego ciepłe wargi.
Harry's POV:
Przed chwilą Wiktoria, powiedziała, że mnie kocha. Boże to najszczęśliwszy dzień mojego życia. Nie mogę w to uwierzyć, że dziewczyna do której żywię takie uczucia, obdarza mnie takimi samymi. Tylko jak ją teraz zaprosić na randkę.
- Wiki?- zapytałem nie pewnie nadal gładząc jej włosy.
- Mhhh...
- Poszłabyś ze mną do kina?
- To randka?- zapytała z uśmiechem za twarzy.
- Jeśli tylko chcesz...
- Jasne, że chcę pójść z tobą na randkę do kina- powiedziała z dumą.
Siedzieliśmy jeszcze dłuższą chwilę w ogrodzie rozkoszując sie blaskiem księżyca. Jednak te piękne chwile przerwali inni domownicy.
4/5One Direction POV:
Właśnie weszliśmy do domu, wracaliśmy z sesji, po drodze poszliśmy na zakupy i pizze. Widok, który zastaliśmy zdziwił nas bardzo. Zauważyliśmy jak w naszą stronę z ogrodu idzie Harry i Wiktorią. A co dziwniejsze byli do siebie mocno przytuleni. Gdy nas dostrzegli na policzkach dziewczyny pojawiły się rumieńce.
- Co tu jest grane?- zapytaliśmy się jednocześnie.
Autor: Payne :)
Mam nadzieje, że się podoba *.*
15 komentarzy i nowy rozdział powinien być w piątek <3
sobota, 11 stycznia 2014
Rozdział 20
- I pamiętaj, dzwoń do nas codziennie- powtarzała mama, przytulając mnie
- Tak mamo, pamiętam- zaśmiałam się
- Byłaś tu tak krótko- w jej oczach pojawiły się łzy
- Kochanie, cieszmy się jej szczęściem- wtrącił się tata z lekkim uśmiechem. Wiem, że mu też było trudno znów się ze mną rozstać, ale próbował zachować zimną krew.- Do zobaczenie skarbie- pocałował mnie w czoło
- Pa- Wyszłam na ganek mieszkania- Kocham was- uśmiechnęłam się
- My ciebie też, pa, pa córeczko- pomachali mi na pożegnanie. Zanim ruszyłam na lotnisko poszłam pożegnać się z Darią. To było jeszcze trudniejsze pożegnanie niż z rodzicami, ale w końcu musiałam odejść.
***
- Tęskniłam, dziewczyno za tobą- jestem już w Londynie. Do pierwszej osoby jaką chciałam zobaczyć była Samanta, z tego względu, że od dawna, nie widziałyśmy się ani nie rozmawiałyśmy. W tym momencie siedzimy w jej małym pokoju w akademiku.
- Ja za tobą też- zaśmiałam się
- Nawet, nie powiedziałaś mi że wróciłaś do Polski!- krzyknęła- Ale masz szczęście, że szybko wróciłaś- zaśmiała się
- Musiałam- odpowiedziałam- Miałam wiele powodów- spuściłam wzrok na moje kolana
-Taa, ale wszystko dobrze się skończyło- klasnęła w dłonie- A najważniejsze, że znów przyjęli cię na studia
- Mhm, też się z tego cieszę- posłałam jej miły uśmiech
- A gdzie masz zamiar mieszkać?- zapytała- Gdybym nie miała współlokatorki, mogłabyś mieszkać ze mną- dodała
- Nie martw się, coś wymyślę
- A masz już jakiś zamiar?
- Chciałabym mieszkać u Willa, ale nie jestem pewna, już tyle zrobił dla mnie- potarłam kark
- Pewnie i tak nie miał by nic przeciwko- mrugnęła do mnie dziewczyna z przebiegłym uśmiechem na twarzy- Idź do niego- poklepała mnie po udzie
- Okey- uśmiechnęłam się
***
Stałam właśnie pod drzwiami Willa. Nie zastanawiając się ani chwili, zapukałam do drzwi. Po chwili pojawił się w nich chłopak.
-Will!- krzyknęłam z uśmiechem i rzuciłam się mu na szyję, wpychając go do mieszkania, a moje walizki zostały na korytarzu.
- Wow, Wik spokojnie- zaśmiał się i odwzajemnił uścisk- Pospieszyłaś się- oderwałam się od niego, lecz na tyle, że nadal byliśmy blisko
- Dziękuję ci. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła- przytuliłam się do jego torsu, na co on pogładził moje włosy
- Taa, to drobiazg
***
Harry's POV:
- Harry, skup się!- krzyknął fotograf. Właśnie mieliśmy sesję. Moje myśli cały czas były przy Wiktorii- Harry, słyszałeś?- zapytał
-Tak, przepraszam- odpowiedziałem, przeczesując swoje włosy. Ta sesja trwała w nieskończoność, ale na szczęście już się skończyła. Wychodzimy teraz ze studia.
- Chłopie, zadzwoń do niej- poczułem na ramieniu, rękę Liama
- I tak nie, odbierze- prychnąłem
- Warto spróbować- zaśmiał się Louis i klepnął mnie w plecy
- Dobra, przestańcie- odezwał się Niall- I tak, będzie się nad sobą użalał, więc nie ma sensu, go do tego namawiać- uśmiechnął się szyderczo w moją stronę
- Masz coś jeszcze do powiedzenia blondynku?- zwróciłem się do niego
- Ja, tylko mówię co myślę- bronił się
- Zachowaj to dla siebie- warknąłem na niego i ruszyłem w stronę parku.
***
Wiktoria POV:
- Chcesz watę?- zapytał mnie Will. Po dość krótkiej rozmowie, o tym czy mogę u niego zamieszkać, chłopak się zgodził i razem wyszliśmy do pobliskiego parku.
- Tak- zaśmiałam się. Brunet odszedł ode mnie i podbiegł do stoiska z watą przy, której była dość długa kolejka. Ustał na końcu i spojrzał w moją stronę z uniesionymi brwiami. Uśmiechnęłam się i odwróciłam. Przypadkowo wpadłam na chłopaka.- Przepraszam- odezwałam się pierwsza. Miał na sobie czapkę i kaptur, a do tego ciemne okulary. Nie wiem czemu ale do złudzenia, kogoś mi przypomina.
- To ja przepraszam- odezwał się i spojrzał na mnie. Zaraz ten głos... rysy twarzy... O Boże tylko nie on...- Wiktoria?- spytał
- Harry...- język utkwił mi w gardle
- Co ty tutaj robisz? Myślałem, że jesteś w Polsce- powiedział zszokowany
- Byłam, ale wróciłam i...
- Twoja wata- nagle przy moim boku pojawił się Will. Tak, ta sytuacja nie należała do przyjemnych
- Dzięki- odpowiedziałam z lekkim uśmiechem, i wzięłam watę od chłopaka
- Aha, to teraz jesteście parą?- zapytał zły brunet
- Nie, Harry- odpowiedziałam
- Myślałem, że kiedy wyznałem Ci, co do Ciebie czuję...- zdjął okulary i popatrzył mi prosto w oczy-... przynajmniej powiesz mi, czy to coś dla ciebie znaczy- syknął- Mam nadzieję, że twoja siostra ma się dobrze- założył okulary i szybkim krokiem odszedł. Skąd on do jasnej cholery wie o mojej siostrze?!
Autor: Styles xx
15 komentarzy i dodajemy kolejny rozdział :*
- Tak mamo, pamiętam- zaśmiałam się
- Byłaś tu tak krótko- w jej oczach pojawiły się łzy
- Kochanie, cieszmy się jej szczęściem- wtrącił się tata z lekkim uśmiechem. Wiem, że mu też było trudno znów się ze mną rozstać, ale próbował zachować zimną krew.- Do zobaczenie skarbie- pocałował mnie w czoło
- Pa- Wyszłam na ganek mieszkania- Kocham was- uśmiechnęłam się
- My ciebie też, pa, pa córeczko- pomachali mi na pożegnanie. Zanim ruszyłam na lotnisko poszłam pożegnać się z Darią. To było jeszcze trudniejsze pożegnanie niż z rodzicami, ale w końcu musiałam odejść.
***
- Tęskniłam, dziewczyno za tobą- jestem już w Londynie. Do pierwszej osoby jaką chciałam zobaczyć była Samanta, z tego względu, że od dawna, nie widziałyśmy się ani nie rozmawiałyśmy. W tym momencie siedzimy w jej małym pokoju w akademiku.
- Ja za tobą też- zaśmiałam się
- Nawet, nie powiedziałaś mi że wróciłaś do Polski!- krzyknęła- Ale masz szczęście, że szybko wróciłaś- zaśmiała się
- Musiałam- odpowiedziałam- Miałam wiele powodów- spuściłam wzrok na moje kolana
-Taa, ale wszystko dobrze się skończyło- klasnęła w dłonie- A najważniejsze, że znów przyjęli cię na studia
- Mhm, też się z tego cieszę- posłałam jej miły uśmiech
- A gdzie masz zamiar mieszkać?- zapytała- Gdybym nie miała współlokatorki, mogłabyś mieszkać ze mną- dodała
- Nie martw się, coś wymyślę
- A masz już jakiś zamiar?
- Chciałabym mieszkać u Willa, ale nie jestem pewna, już tyle zrobił dla mnie- potarłam kark
- Pewnie i tak nie miał by nic przeciwko- mrugnęła do mnie dziewczyna z przebiegłym uśmiechem na twarzy- Idź do niego- poklepała mnie po udzie
- Okey- uśmiechnęłam się
***
Stałam właśnie pod drzwiami Willa. Nie zastanawiając się ani chwili, zapukałam do drzwi. Po chwili pojawił się w nich chłopak.
-Will!- krzyknęłam z uśmiechem i rzuciłam się mu na szyję, wpychając go do mieszkania, a moje walizki zostały na korytarzu.
- Wow, Wik spokojnie- zaśmiał się i odwzajemnił uścisk- Pospieszyłaś się- oderwałam się od niego, lecz na tyle, że nadal byliśmy blisko
- Dziękuję ci. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła- przytuliłam się do jego torsu, na co on pogładził moje włosy
- Taa, to drobiazg
***
Harry's POV:
- Harry, skup się!- krzyknął fotograf. Właśnie mieliśmy sesję. Moje myśli cały czas były przy Wiktorii- Harry, słyszałeś?- zapytał
-Tak, przepraszam- odpowiedziałem, przeczesując swoje włosy. Ta sesja trwała w nieskończoność, ale na szczęście już się skończyła. Wychodzimy teraz ze studia.
- Chłopie, zadzwoń do niej- poczułem na ramieniu, rękę Liama
- I tak nie, odbierze- prychnąłem
- Warto spróbować- zaśmiał się Louis i klepnął mnie w plecy
- Dobra, przestańcie- odezwał się Niall- I tak, będzie się nad sobą użalał, więc nie ma sensu, go do tego namawiać- uśmiechnął się szyderczo w moją stronę
- Masz coś jeszcze do powiedzenia blondynku?- zwróciłem się do niego
- Ja, tylko mówię co myślę- bronił się
- Zachowaj to dla siebie- warknąłem na niego i ruszyłem w stronę parku.
***
Wiktoria POV:
- Chcesz watę?- zapytał mnie Will. Po dość krótkiej rozmowie, o tym czy mogę u niego zamieszkać, chłopak się zgodził i razem wyszliśmy do pobliskiego parku.
- Tak- zaśmiałam się. Brunet odszedł ode mnie i podbiegł do stoiska z watą przy, której była dość długa kolejka. Ustał na końcu i spojrzał w moją stronę z uniesionymi brwiami. Uśmiechnęłam się i odwróciłam. Przypadkowo wpadłam na chłopaka.- Przepraszam- odezwałam się pierwsza. Miał na sobie czapkę i kaptur, a do tego ciemne okulary. Nie wiem czemu ale do złudzenia, kogoś mi przypomina.
- To ja przepraszam- odezwał się i spojrzał na mnie. Zaraz ten głos... rysy twarzy... O Boże tylko nie on...- Wiktoria?- spytał
- Harry...- język utkwił mi w gardle
- Co ty tutaj robisz? Myślałem, że jesteś w Polsce- powiedział zszokowany
- Byłam, ale wróciłam i...
- Twoja wata- nagle przy moim boku pojawił się Will. Tak, ta sytuacja nie należała do przyjemnych
- Dzięki- odpowiedziałam z lekkim uśmiechem, i wzięłam watę od chłopaka
- Aha, to teraz jesteście parą?- zapytał zły brunet
- Nie, Harry- odpowiedziałam
- Myślałem, że kiedy wyznałem Ci, co do Ciebie czuję...- zdjął okulary i popatrzył mi prosto w oczy-... przynajmniej powiesz mi, czy to coś dla ciebie znaczy- syknął- Mam nadzieję, że twoja siostra ma się dobrze- założył okulary i szybkim krokiem odszedł. Skąd on do jasnej cholery wie o mojej siostrze?!
Autor: Styles xx
15 komentarzy i dodajemy kolejny rozdział :*
piątek, 10 stycznia 2014
Rozdział 19
- Kto to zrobił?- zapytałam zszokowana.
- Przykro mi nie mogę udzielać takich informacji, obowiązuje mnie tajemnica lekarska-powiedział lekarz.
- Proszę tylko jedna mała informacja?- zapytałam z nadzieją w głosie.
- No dobrze, znamy się, już długi czas...Mogę powiedzieć, że to nie był Polak, rozmawiałem z nim po angielsku. Chyba dużo nie pomogłem?
- Nie właśnie bardzo dużo, dziękuje Panu- powiedziałam i wybiegłam ze szpitala. Wzrok wszystkich ludzi spoczywał na mnie.
***
Wbiegłam do domu, w pośpiechu zdjęłam buty, rzuciłam torebkę na szafkę, zaczęłam wołać mamę:
- Mamo, mamo gdzie jesteś? Mam świetną wiadomość!
- Tu jestem- krzyknęła, a ja weszłam do salonu.
- Daria, będzie zdrowa, lekarz zamówił lekarstwa- powiedziałam podekscytowana.
- Naprawdę?!- mama powiedziała, a w jej oczach ukazały się łzy- Ale jak, kto za to zapłacił?- zapytała po chwili.
- Lekarz nie chciał, powiedzieć dokładnie, ale się domyślam, jednak wole nie zapeszać- powiedziałam- powiem ci w odpowiednim czasie, a teraz pójdę do siebie- po tym udałam się na górę. Jednak dało się zauważyć, że mama nie dowierza w moje słowa.
Szybkim ruchem chwyciłam laptopa, weszłam na Skype i zadzwoniłam do Willa. Dłuższy czas czekałam na sygnał, aż w końcu na ekranie zobaczyłam uśmiechniętą twarz Willa.
- Hej!- przywitał mnie radośnie- Już się stęskniłaś rozmawialiśmy wczoraj wieczorem?- zapytał z uśmieszkiem na twarzy.
- Żebyś wiedział, dlaczego mi nie powiedziałeś, dlaczego to zrobiłeś?- zapytałam.
- Ale co?
- Nie zgrywaj głupka- zaśmiałam się- Dzięki tobie moja siostra będzie zdrowa, jak to zrobiłeś, skąd wziąłeś tyle pieniędzy?
- Jak się dowiedziałaś?
- Mam tajne źródła- zaśmiałam się.
-Wiesz nie mogłem patrzeć i słyszeć jak płaczesz. Mówiłem ci, że mój tata ma trochę kasy, wykorzystałem to- powiedział, zauważyłam na jego policzkach rumieńce.
***
Will's POV:
Właśnie skończyłem rozmawiać z Wiktorią. W końcu od dłuższego czasu ujrzałem uśmiech na jej twarzy. Zaczęła mi dziękować, za pieniądze na leki dla jej siostry. Jak o tym mówiła zobaczyłem jak w jej oczach skaczą iskierki. Ale skłamałem to nie ja zapłaciłem za te leki i nie mam pojęcia kto to zrobił. Mam nadzieje, że nigdy to się nie wyda, bo nie chce jej stracić.
***
Harry's POV:
To już kilka dni odkąd jej nie ma, a ja czuje się jak by minęła wieczność. Nie mogę uwierzyć, że powiedziałem jej prawdę, to że ją kocham. Cały czas siedzę w pokoju, przybity tym, że jej nie ma obok. Chłopacy mówią,że powoli wariuje i maja mnie serdecznie dosyć. Do tego nie odbiera od mnie telefonu, nie odpowiada na sms ani e-mail. Cóż, ale mogłem się tego spodziewać po tym jak ją traktowałem. Nawet jesli nie zobaczę jej więcej, to strasznie się cieszę, że mogłem pomóc jej siostrze.
***
Wiktoria POV:
Nadal nie mogę uwierzyć w to co zrobił Will, dlatego pojutrze lecę do Londynu, muszę mu podziękować osobiście i postanowiłam wrócić na studia skoro wiem, że mojej siostrze już nic poważnego nie grozi. Usłyszałam dzwonek telefonu, podniosłam słuchawkę do ucha:
- Hej Wiki, co u ciebie?- usłyszałam znajomy głos Elenour.
- A mam dla ciebie wspaniałą wiadomość, pojutrze będę w Londynie tylko proszę nie mów tego nikomu dobra?- zapytałam.
- Nie ma sprawy, co cię do tego skłoniło?
- No wiesz chce wrócić na studia, ale co najważniejsze Will zapłacił za leki mojej siostry i nie muszę sie juz martwic o pieniądze...- mówiłam gdy usłyszałam wołanie mamy z dołu- Dobra, zadzwonię jak będę w Londynie to się spotkamy, okej?
- Pewnie, to do zobacznie- powiedziała.
***
Elenour POV:
Właśnie skończyłam rozmawiać z Wiki, strasznie cieszę się, że niedługo ją zobaczę. Jednak zdziwiło mnie to, że Will zapłacił za leczenie siostry Wiktorii. Jestem pewna, że nie zna prawdy, on ją okłamał my wszyscy tutaj dobrze wiemy, że zrobił to Harry. Prosiła mnie abym nikomu nic nie mówiła i tak zrobię, chociaż chciałabym postąpić inaczej.
Autor: Payne <3
Mam nadzieję, że ten tydzień minął Wam dobrze, jak obiecałyśmy dzisiaj piątek, więc i nowy rozdział:):):)
15 komentarzy i nowy rozdział jutro *.*
- Przykro mi nie mogę udzielać takich informacji, obowiązuje mnie tajemnica lekarska-powiedział lekarz.
- Proszę tylko jedna mała informacja?- zapytałam z nadzieją w głosie.
- No dobrze, znamy się, już długi czas...Mogę powiedzieć, że to nie był Polak, rozmawiałem z nim po angielsku. Chyba dużo nie pomogłem?
- Nie właśnie bardzo dużo, dziękuje Panu- powiedziałam i wybiegłam ze szpitala. Wzrok wszystkich ludzi spoczywał na mnie.
***
Wbiegłam do domu, w pośpiechu zdjęłam buty, rzuciłam torebkę na szafkę, zaczęłam wołać mamę:
- Mamo, mamo gdzie jesteś? Mam świetną wiadomość!
- Tu jestem- krzyknęła, a ja weszłam do salonu.
- Daria, będzie zdrowa, lekarz zamówił lekarstwa- powiedziałam podekscytowana.
- Naprawdę?!- mama powiedziała, a w jej oczach ukazały się łzy- Ale jak, kto za to zapłacił?- zapytała po chwili.
- Lekarz nie chciał, powiedzieć dokładnie, ale się domyślam, jednak wole nie zapeszać- powiedziałam- powiem ci w odpowiednim czasie, a teraz pójdę do siebie- po tym udałam się na górę. Jednak dało się zauważyć, że mama nie dowierza w moje słowa.
Szybkim ruchem chwyciłam laptopa, weszłam na Skype i zadzwoniłam do Willa. Dłuższy czas czekałam na sygnał, aż w końcu na ekranie zobaczyłam uśmiechniętą twarz Willa.
- Hej!- przywitał mnie radośnie- Już się stęskniłaś rozmawialiśmy wczoraj wieczorem?- zapytał z uśmieszkiem na twarzy.
- Żebyś wiedział, dlaczego mi nie powiedziałeś, dlaczego to zrobiłeś?- zapytałam.
- Ale co?
- Nie zgrywaj głupka- zaśmiałam się- Dzięki tobie moja siostra będzie zdrowa, jak to zrobiłeś, skąd wziąłeś tyle pieniędzy?
- Jak się dowiedziałaś?
- Mam tajne źródła- zaśmiałam się.
-Wiesz nie mogłem patrzeć i słyszeć jak płaczesz. Mówiłem ci, że mój tata ma trochę kasy, wykorzystałem to- powiedział, zauważyłam na jego policzkach rumieńce.
***
Will's POV:
Właśnie skończyłem rozmawiać z Wiktorią. W końcu od dłuższego czasu ujrzałem uśmiech na jej twarzy. Zaczęła mi dziękować, za pieniądze na leki dla jej siostry. Jak o tym mówiła zobaczyłem jak w jej oczach skaczą iskierki. Ale skłamałem to nie ja zapłaciłem za te leki i nie mam pojęcia kto to zrobił. Mam nadzieje, że nigdy to się nie wyda, bo nie chce jej stracić.
***
Harry's POV:
To już kilka dni odkąd jej nie ma, a ja czuje się jak by minęła wieczność. Nie mogę uwierzyć, że powiedziałem jej prawdę, to że ją kocham. Cały czas siedzę w pokoju, przybity tym, że jej nie ma obok. Chłopacy mówią,że powoli wariuje i maja mnie serdecznie dosyć. Do tego nie odbiera od mnie telefonu, nie odpowiada na sms ani e-mail. Cóż, ale mogłem się tego spodziewać po tym jak ją traktowałem. Nawet jesli nie zobaczę jej więcej, to strasznie się cieszę, że mogłem pomóc jej siostrze.
***
Wiktoria POV:
Nadal nie mogę uwierzyć w to co zrobił Will, dlatego pojutrze lecę do Londynu, muszę mu podziękować osobiście i postanowiłam wrócić na studia skoro wiem, że mojej siostrze już nic poważnego nie grozi. Usłyszałam dzwonek telefonu, podniosłam słuchawkę do ucha:
- Hej Wiki, co u ciebie?- usłyszałam znajomy głos Elenour.
- A mam dla ciebie wspaniałą wiadomość, pojutrze będę w Londynie tylko proszę nie mów tego nikomu dobra?- zapytałam.
- Nie ma sprawy, co cię do tego skłoniło?
- No wiesz chce wrócić na studia, ale co najważniejsze Will zapłacił za leki mojej siostry i nie muszę sie juz martwic o pieniądze...- mówiłam gdy usłyszałam wołanie mamy z dołu- Dobra, zadzwonię jak będę w Londynie to się spotkamy, okej?
- Pewnie, to do zobacznie- powiedziała.
***
Elenour POV:
Właśnie skończyłam rozmawiać z Wiki, strasznie cieszę się, że niedługo ją zobaczę. Jednak zdziwiło mnie to, że Will zapłacił za leczenie siostry Wiktorii. Jestem pewna, że nie zna prawdy, on ją okłamał my wszyscy tutaj dobrze wiemy, że zrobił to Harry. Prosiła mnie abym nikomu nic nie mówiła i tak zrobię, chociaż chciałabym postąpić inaczej.
Autor: Payne <3
Mam nadzieję, że ten tydzień minął Wam dobrze, jak obiecałyśmy dzisiaj piątek, więc i nowy rozdział:):):)
15 komentarzy i nowy rozdział jutro *.*
poniedziałek, 6 stycznia 2014
Rozdział 18
- Zostaw mnie w spokoju!- krzyknęłam i udałam się w stronę wejścia.
- Proszę...- złapał mnie za przedramię i odwrócił w jego stronę
-Nie dotykaj mnie- wyszarpnęłam się.
- Nie odchodź, przeze mnie- Harry, próbował jeszcze raz mnie zatrzymać.- Jeśli zechcesz... będę trzymał się od ciebie z daleka... nawet się wyprowadzę... Ale proszę, cię...
- To koniec!- przerwałam mu i spojrzałam w jego oczy- Wszystko skończone. Umowa została zerwana. Nic mnie już tu nie trzyma- odwróciłam się od niego
- A co z twoim stażem i studiami?- odezwał się, na co ja ponownie odwróciłam się do niego
- Zrezygnowałam- odpowiedziałam oschle i znów moje kroki poprowadziły mnie w stronę wejścia do samolotu
- Nie, nie, to nie może się tak skończyć- złapał mnie za talię- Musisz coś wiedzieć- w tej samej chwili głos rozbiegł się po całym pomieszczeniu "Za chwilę ruszamy,proszę o udanie się do samolotu"
- Muszę, już iść- odwróciłam się na pięcie
- Kocham cię- usłyszałam jego niski, cichy, ochrypły głos. Stałam jak sparaliżowana na to co mi powiedział- Po raz pierwszy gdy cię zobaczyłem...- zaśmiał się cicho-... pomyślałem, że jesteś kolejną dziewczyną, taką jak inne, które obchodziły tylko pieniądze i sypianie ze mną- przewróciłam oczami- Ale ty jesteś inna- słyszałam jak podchodzi do mnie, czułam jego ciepły oddech, na moim karku- Niewinna, urocza, nie dostępna- lekko pogładził moje włosy, cały czas milczałam- Chciałem mieć ciebie tylko dla mnie... Chcę, być tym który daję ci szczęście. Chłopakiem, który budzi się rano zawsze przy tobie- odwrócił mnie, patrzeliśmy sobie w oczy-Nie, mówiłem to jeszcze żadnej dziewczynie, w tak szczery sposób- uśmiechnął się- Kocham Cię Viki- pogładził mój policzek, w moich oczach pojawiły się łzy, ale nie pozwoliłam im wymknąć się z pod moich powiek, przełknęłam ślinę
- Żegnaj, Harry- szybko pobiegłam zostawiając go samego, pozwoliłam na to by łzy spłynęły pojedynczo po moich policzkach.
***
Podróż zleciała mi w miarę szybko. Przez cały czas, myślałam o tych wszystkich słowach wypowiedzianych przez usta Harry'ego. Właśnie byłam w drodze do mojego, a raczej moich rodziców domu. Dobrze, że przystanek autobusowy, nie jest aż tak daleko od mieszkania. Kiedy szłam chodnikiem ciągnąc swoje walizki, przypomniało mi się jak wiele razy, jeździłam tu rowerami z Piotrkiem jako dzieci, a potem jako nastolatkowie chodziliśmy tędy na randki. Wspominając sobie, w ten sposób dotarłam pod dom. Weszłam na ganek i zapukałam w drzwi, które po chwili były już otwarte.
- Mamo- rzuciłam się w ramiona kobiety
- Wiktoria- uściskała mnie równie mocno co ja ją- Wróciłaś- zaczęła płakać
- Mamo, nie płacz- pocałowałam ją w policzek i otarłam łzy z jej policzków
- Nawet nie wiesz, jak za tobą tęskniliśmy
- Ja za wami też
- A ze staruszkiem, to już nie chcesz się przywitać?- usłyszałam głos mojego taty
- Tata- uściskałam go. Pierwszy raz byłam taka szczęśliwa od chwil spędzonych z chłopcami i... Harrym?
***
-Więc, chcesz jeszcze dokładkę?- spytała mama, jedliśmy właśnie kolację
- Nie, dziękuję- odpowiedziałam z uśmiechem
- Opowiadaj, jak było w Londynie?- zapytał mnie tata
- Było... świetnie- powiedziałam spuszczając wzrok na moje kolana.- Nie, mówmy tu o mnie- spojrzałam na oboje rodziców- Co z Darią? Lekarze już coś mówili
- Kochanie, nie przejmuj się tym- zwróciła się do mnie mama
- Mam, nie przejmować się tym, że moja siostra, jest chora na białaczkę?!- wstałam z krzesła- Macie mi powiedzieć co mówią lekarze- zażądałam
- Jej stan jest ciężki- westchnął tata- potrzeba więcej pieniędzy, niż sobie myśleliśmy Wiktoria- spojrzał na mnie- Ta choroba, jest niezwykle złośliwa, że potrzebne są leki zza granicy. Nie stać nas na to- opuścił głowę, moja mam z płaczem uciekła do kuchni
- Musimy coś zrobić- mówiłam płacząc
- Próbujemy, cały czas próbujemy. Po tych słowach, wbiegłam do pokoju mojej siostry, kładąc się na jej łóżku, wtuliłam głowę w poduszkę i płakałam. Byłam z nią bardzo zżyta. Nie wiem co bym zrobiła gdyby...ona... umarła. Na samą myśl zacisnęłam oczy jeszcze bardziej. Ze zmęczenia i płaczu zasnęłam.
Poranek był pochmurny i deszczowy. Wstałam i pościeliłam łóżko, następnie skierowałam się do swojego pokoju, gdzie znajdowały się moje walizki. Wyciągnęłam z nich czarne rurki, zwykły biały t-shirt i bejsbolówkę z literą H, która od razu przypomniała mi o jednej osobie. Harry. Poszłam wziąć prysznic, po czym ubrałam się w przygotowane ciuchy. Zeszłam na parter do kuchni, gdzie siedziała już moja mama.
- Dzień dobry- powiedziałam siadając na przeciw niej
- Dzień dobry, kochanie- posłała mi jeden z jej uśmiechów, i napiła się gorącej kawy- Zrobiłam ci śniadanie- wskazała na kanapki, leżące na środku małego stoliczka.
- Nie, jestem głodna- uśmiechnęła się- Miałam plan, aby odwiedzić Darię- spojrzałam na nią
- Tak, to dobry pomysł. Na pewno się ucieszy- znów ten uśmiech
- Chcesz jechać ze mną?- zapytałam
- Źle, się czuję. Zostanę dzisiaj w domu
- A tata?
- Jest w pracy
-No, tak- spojrzałam na zegarek, Jest 8:25- To ja już pójdę- powoli wstałam- Zadzwonię do ciebie, jak będę miała wracać- uśmiechnęłam się i wyszłam z mieszkania
***
- To, mówisz, że czujesz się dobrze?-Po długich uściskach na powitanie, zapytałam siostrę, siedząc obok niej na łóżku szpitalnym.
- Tak, czuję się dobrze- skinęła głową- Wiesz, że jesteś sławna?- zapytała mnie podekscytowana
- Dlaczego?
- Mama kupiła mi gazetę- brunetka wyciągnęła kolorowy papier ze szufladki, i podała mi go- Ja patrzę, a to ty z Harrym Stylesem- zaśmiała się
- Ale, to już nie aktualne- te wszystkie wspomnienia tak bolą, że gdyby nie ona, rozpłakałabym się.
- Dlaczego- spytała zmartwiona, a ja zobaczyłam na korytarzu lekarza który właśnie zajmował się leczeniem Darii
- Kiedyś, ci wyjaśnię- puściłam do niej oczko i wstałam z łóżka- Zaraz wracam- szybko pobiegłam za mężczyzną- Panie Chełmicki- zawołałam na co się odwrócił i obdarzył mnie uśmiechem
- Witam panno Foster- podał mi rękę, a ja ją uścisnęłam- Co mogę dla pani zrobić
- Chciałam powiedzieć, że ja zdobędę te pieniądze- powiedziałam szybko- Proszę nie przerywać leczenia mojej siostry
- Proszę się uspokoić, wszystko jest na dobrej drodze- uśmiechnął się- Leki są już zamówione i przybędą do nas, za jakiś tydzień
- Jak to? Przecież, moi rodzice nie dawali żadnych pieniędzy- nie miałam pojęcia o niczym
- Pieniądze wpłacone zostały już wczoraj, przez pani przyjaciela- wyjaśnił
- Kto to zrobił?- zapytałam zszokowana
Autor: Styles xx
15 komentarzy i dodajemy kolejny rozdział :*
- Proszę...- złapał mnie za przedramię i odwrócił w jego stronę
-Nie dotykaj mnie- wyszarpnęłam się.
- Nie odchodź, przeze mnie- Harry, próbował jeszcze raz mnie zatrzymać.- Jeśli zechcesz... będę trzymał się od ciebie z daleka... nawet się wyprowadzę... Ale proszę, cię...
- To koniec!- przerwałam mu i spojrzałam w jego oczy- Wszystko skończone. Umowa została zerwana. Nic mnie już tu nie trzyma- odwróciłam się od niego
- A co z twoim stażem i studiami?- odezwał się, na co ja ponownie odwróciłam się do niego
- Zrezygnowałam- odpowiedziałam oschle i znów moje kroki poprowadziły mnie w stronę wejścia do samolotu
- Nie, nie, to nie może się tak skończyć- złapał mnie za talię- Musisz coś wiedzieć- w tej samej chwili głos rozbiegł się po całym pomieszczeniu "Za chwilę ruszamy,proszę o udanie się do samolotu"
- Muszę, już iść- odwróciłam się na pięcie
- Kocham cię- usłyszałam jego niski, cichy, ochrypły głos. Stałam jak sparaliżowana na to co mi powiedział- Po raz pierwszy gdy cię zobaczyłem...- zaśmiał się cicho-... pomyślałem, że jesteś kolejną dziewczyną, taką jak inne, które obchodziły tylko pieniądze i sypianie ze mną- przewróciłam oczami- Ale ty jesteś inna- słyszałam jak podchodzi do mnie, czułam jego ciepły oddech, na moim karku- Niewinna, urocza, nie dostępna- lekko pogładził moje włosy, cały czas milczałam- Chciałem mieć ciebie tylko dla mnie... Chcę, być tym który daję ci szczęście. Chłopakiem, który budzi się rano zawsze przy tobie- odwrócił mnie, patrzeliśmy sobie w oczy-Nie, mówiłem to jeszcze żadnej dziewczynie, w tak szczery sposób- uśmiechnął się- Kocham Cię Viki- pogładził mój policzek, w moich oczach pojawiły się łzy, ale nie pozwoliłam im wymknąć się z pod moich powiek, przełknęłam ślinę
- Żegnaj, Harry- szybko pobiegłam zostawiając go samego, pozwoliłam na to by łzy spłynęły pojedynczo po moich policzkach.
***
Podróż zleciała mi w miarę szybko. Przez cały czas, myślałam o tych wszystkich słowach wypowiedzianych przez usta Harry'ego. Właśnie byłam w drodze do mojego, a raczej moich rodziców domu. Dobrze, że przystanek autobusowy, nie jest aż tak daleko od mieszkania. Kiedy szłam chodnikiem ciągnąc swoje walizki, przypomniało mi się jak wiele razy, jeździłam tu rowerami z Piotrkiem jako dzieci, a potem jako nastolatkowie chodziliśmy tędy na randki. Wspominając sobie, w ten sposób dotarłam pod dom. Weszłam na ganek i zapukałam w drzwi, które po chwili były już otwarte.
- Mamo- rzuciłam się w ramiona kobiety
- Wiktoria- uściskała mnie równie mocno co ja ją- Wróciłaś- zaczęła płakać
- Mamo, nie płacz- pocałowałam ją w policzek i otarłam łzy z jej policzków
- Nawet nie wiesz, jak za tobą tęskniliśmy
- Ja za wami też
- A ze staruszkiem, to już nie chcesz się przywitać?- usłyszałam głos mojego taty
- Tata- uściskałam go. Pierwszy raz byłam taka szczęśliwa od chwil spędzonych z chłopcami i... Harrym?
***
-Więc, chcesz jeszcze dokładkę?- spytała mama, jedliśmy właśnie kolację
- Nie, dziękuję- odpowiedziałam z uśmiechem
- Opowiadaj, jak było w Londynie?- zapytał mnie tata
- Było... świetnie- powiedziałam spuszczając wzrok na moje kolana.- Nie, mówmy tu o mnie- spojrzałam na oboje rodziców- Co z Darią? Lekarze już coś mówili
- Kochanie, nie przejmuj się tym- zwróciła się do mnie mama
- Mam, nie przejmować się tym, że moja siostra, jest chora na białaczkę?!- wstałam z krzesła- Macie mi powiedzieć co mówią lekarze- zażądałam
- Jej stan jest ciężki- westchnął tata- potrzeba więcej pieniędzy, niż sobie myśleliśmy Wiktoria- spojrzał na mnie- Ta choroba, jest niezwykle złośliwa, że potrzebne są leki zza granicy. Nie stać nas na to- opuścił głowę, moja mam z płaczem uciekła do kuchni
- Musimy coś zrobić- mówiłam płacząc
- Próbujemy, cały czas próbujemy. Po tych słowach, wbiegłam do pokoju mojej siostry, kładąc się na jej łóżku, wtuliłam głowę w poduszkę i płakałam. Byłam z nią bardzo zżyta. Nie wiem co bym zrobiła gdyby...ona... umarła. Na samą myśl zacisnęłam oczy jeszcze bardziej. Ze zmęczenia i płaczu zasnęłam.
Poranek był pochmurny i deszczowy. Wstałam i pościeliłam łóżko, następnie skierowałam się do swojego pokoju, gdzie znajdowały się moje walizki. Wyciągnęłam z nich czarne rurki, zwykły biały t-shirt i bejsbolówkę z literą H, która od razu przypomniała mi o jednej osobie. Harry. Poszłam wziąć prysznic, po czym ubrałam się w przygotowane ciuchy. Zeszłam na parter do kuchni, gdzie siedziała już moja mama.
- Dzień dobry- powiedziałam siadając na przeciw niej
- Dzień dobry, kochanie- posłała mi jeden z jej uśmiechów, i napiła się gorącej kawy- Zrobiłam ci śniadanie- wskazała na kanapki, leżące na środku małego stoliczka.
- Nie, jestem głodna- uśmiechnęła się- Miałam plan, aby odwiedzić Darię- spojrzałam na nią
- Tak, to dobry pomysł. Na pewno się ucieszy- znów ten uśmiech
- Chcesz jechać ze mną?- zapytałam
- Źle, się czuję. Zostanę dzisiaj w domu
- A tata?
- Jest w pracy
-No, tak- spojrzałam na zegarek, Jest 8:25- To ja już pójdę- powoli wstałam- Zadzwonię do ciebie, jak będę miała wracać- uśmiechnęłam się i wyszłam z mieszkania
***
- To, mówisz, że czujesz się dobrze?-Po długich uściskach na powitanie, zapytałam siostrę, siedząc obok niej na łóżku szpitalnym.
- Tak, czuję się dobrze- skinęła głową- Wiesz, że jesteś sławna?- zapytała mnie podekscytowana
- Dlaczego?
- Mama kupiła mi gazetę- brunetka wyciągnęła kolorowy papier ze szufladki, i podała mi go- Ja patrzę, a to ty z Harrym Stylesem- zaśmiała się
- Ale, to już nie aktualne- te wszystkie wspomnienia tak bolą, że gdyby nie ona, rozpłakałabym się.
- Dlaczego- spytała zmartwiona, a ja zobaczyłam na korytarzu lekarza który właśnie zajmował się leczeniem Darii
- Kiedyś, ci wyjaśnię- puściłam do niej oczko i wstałam z łóżka- Zaraz wracam- szybko pobiegłam za mężczyzną- Panie Chełmicki- zawołałam na co się odwrócił i obdarzył mnie uśmiechem
- Witam panno Foster- podał mi rękę, a ja ją uścisnęłam- Co mogę dla pani zrobić
- Chciałam powiedzieć, że ja zdobędę te pieniądze- powiedziałam szybko- Proszę nie przerywać leczenia mojej siostry
- Proszę się uspokoić, wszystko jest na dobrej drodze- uśmiechnął się- Leki są już zamówione i przybędą do nas, za jakiś tydzień
- Jak to? Przecież, moi rodzice nie dawali żadnych pieniędzy- nie miałam pojęcia o niczym
- Pieniądze wpłacone zostały już wczoraj, przez pani przyjaciela- wyjaśnił
- Kto to zrobił?- zapytałam zszokowana
Autor: Styles xx
15 komentarzy i dodajemy kolejny rozdział :*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)